Stanisław Cikowski

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Stanisław Cikowski

Stanisław Cikowski.jpg

Informacje ogólne
Imię i nazwisko Stanisław Cikowski
Urodzony 14 lutego 1899, Czarny Dunajec, Polska
Zmarły 2 grudnia 1959, Kraków
Pozycja środkowy pomocnik
Wzrost 170 cm
Waga 68 kg
Wychowanek Cracovia
Kariera w pierwszej drużynie Cracovii
Sezon Rozgrywki - występy (gole)
1916
1917
1918
1919
1920
1921
1922
1923
1924
1925
tow - 4 (0)
tow - 14 (1)
tow - 19 (0)
b.d.
KA - 6 (0)
MP - 8 (3), KA - 5 (1)
MP - 6 (1), KA - 10 (0)
KA - 9 (3)
KA - 9 (1)
-
1906-1919 oficjalne i towarzyskie, od 1920 tylko oficjalne mecze
Debiut 1916-06-11 Cracovia - Nemzeti Budapeszt 2:2
Ostatni mecz 1925-06-01 Cracovia - Vasas Budapeszt 0:4
Kluby
Lata Klub Występy (gole)
1912-1925 Cracovia 14 (4)
liczba występów i goli w ekstraklasie i mistrzostwach kraju
Reprezentacja narodowa
1921-1924       Reprezentacja Polski 9 (0)

j - jesień, w - wiosna



Cikowski, prawdopodobnie 1921 r.
Cikowski, 1921
Cikowski, Kałuża 1922
Reprezentacja Polski w piłce nożnej na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu 1924 r.. Stoją od prawej: bramkarz Mieczysław Wiśniewski (Wisła Kraków), Mieczysław Batsch (Pogoń Lwów), Wacław Kuchar (Pogoń Lwów), Leon Sperling (Cracovia), Wawrzyniec Cyl (ŁKS), Józef Kałuża (Cracovia), Henryk Reyman (Wisła Kraków), Stefan Fryc (Cracovia). Siedzą od prawej: Stanisław Cikowski (Cracovia), Zdzisław Styczeń (Wisła Kraków), Marian Spoida (Spojda; Warta Poznań). kierownik drużyny Klein, "Materiał pochodzi z serwisu www.szukajwarchiwach.gov.pl ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego” [1]
Narada po spadku Cracovii z Ligii w 1935 r., od lewej: Synowiec, Cikowski, Gintel, Lustgarten

Stanisław Cikowski urodził się 14 lutego 1899 w Czarnym Dunajcu, zmarł 2 grudnia 1959 w Krakowie, pochowany na cmentarzu Rakowickim. Piłkarz, środkowy pomocnik.

Ukończył 8-klasowe III Gimnazjum im. Króla Jana Sobieskiego w Krakowie (1917), a następnie Wydział Lekarski UJ (1924)[1] . Otrzymał dyplom doktora wszech nauk lekarskich (17 czerwca 1925). Interesował się głównie anatomią patologiczną, ginekologią i położnictwem (do 1932 pracował w klinice uniwersyteckiej, potem był lekarzem Kasy Chorych Ubezpieczalni Społecznej w Krakowie i prowadził prywatną praktykę

Już w latach gimnazjalnych uprawiał różne sporty (lekkoatletyka, tenis, turystyka), ale wybrał piłkę nożną. Już w 1912 był członkiem Cracovii. W 1912 r. wstąpił do drużyny III gimnazjum w Krakowie kierowanego przez profesora Józef Figna, którą wówczas stanowiła Cracovię III (żółto-czerwoni). W drużynie tej uczestniczył rok, poczem przeszedł do drużyny "zieloni" tj. byłej Cracovii II. Potem występuje w rezerwie Cracovii, aż do 2016 roku[2].
W sezonie 1916 miał miejsce w pierwszej drużynie. Razem z Pasami wywalczył Mistrzowstwo Polski. Był również dziewięciokrotnym reprezentantem Polski, zadebiutował w niej 18 grudnia 1921 w Budapeszcie kiedy Polaka przegrała w Węgrami 1:0 - było to historyczne, pierwsze między międzypaństwowe spotkanie polskiej kadry. Ostatni raz w reprezentacji wystąpił 26 maja 1924 w Paryżu - podczas igrzysk olimpijskich, Polacy również wtedy przegrali w Węgrami tym razem 5:0. Był to pierwszy wychowanek Cracovii, który został w reprezentacji Polski. Może wydawać się bardzo dziwne bo w meczu z Węgrami w 1921 grało aż siedmiu zawodników Cracovii, ale jedynie Cikowski był jej wychowankiem. Swoją piłkarską karierę zakończył w maju 1925, gdy Władysław Kowalski z Wisły uderzył go w trakcie derbów. Wiślak za swoje zachowanie otrzymał roczną dyskwalifikacje, jednak dla Cikowskiego była to zbyt łagodna kara i w formie protestu nigdy więcej nie pojawił się na murawie. Zakończył karierę w wielu 26 lat mając na koncie 226 rozegranych spotkań.

We wrześniu 1939 był lekarzem szpitala wojskowego nr 1003 w Przemyślu. W czasie okupacji pracując w swoim zawodzie udzielał pomocy medycznej piłkarzom uczestniczącym w konspiracyjnym ruchu sportowym w Krakowie. Po zakończeniu działań wojennych pracował w uspołecznionej służbie zdrowia jako lekarz ginekolog, włączając się od czasu do czasu do działalności klubu (jubileusz 50-lecia). W małżeństwie z Janiną Żwawą miał syna Krzysztofa (1946) i córkę Dorotę (1950).

Członek Rady Seniorów od 1957 r..

Stanisław Cikowski

"Wiadomości Literackie"tak wspominały go po latach:
"Sport wiele stracił po decyzji prawdziwego dżentelmena, dla którego sportowe mistrzostwo winno iść w parze z ludzką godnością i kulturą"

Stanisław Cikowski 1917 r.

O Cikowskim w terazpasy.pl

"#PierwszyMistrzPolski: Stanisław Cikowski – Honorowy góral, czyli ofiara towarzyskiego meczu z Towarzystwem" -
terazpasy.pl

#PierwszyMistrzPolski: Stanisław Cikowski – Honorowy góral, czyli ofiara towarzyskiego meczu z Towarzystwem

Za spoliczkowanie Cikowskiego, gracz Wisły Kowalski otrzymał karę zaledwie rocznej dyskwalifikacji, zmniejszoną wkrótce do 3 (sic!) miesięcy. Na znak protestu reprezentacyjny pomocnik Cracovii zakończył karierę piłkarską w roku 1925 – w wieku zaledwie 26 lat. Do tego momentu zdołał rozegrać w barwach Pasów dokładnie 226 spotkań.

Stanisław Cikowski urodził się 14 lutego 1899 roku w Czarnym Dunajcu. W roku 1909 ukończył szkołę powszechną w rodzinnej miejscowości i rozpoczął naukę w krakowskim III Gimnazjum im. Króla Jana III Sobieskiego.

Fakt nauki w owym gimnazjum nie był bez znaczenia w kontekście zrodzenia się związku Cikowskiego z Cracovią. Popularny "Sobek" był ówcześnie prawdziwym matecznikiem, lub jeśli ktoś woli "kuźnią kadr" Pasów. Wychowankami owej szkoły byli współzałożyciele Cracovii, było także wielu zawodników występujących w barwach "Biało-Czerwonych" w pierwszych latach istnienia klubu – by wymienić w tym miejscu choćby Mieczysława Pollaka, Bogusława Millera, czy Józefa Lustgartena.

Właśnie Lustgarten w obszernym tekście zamieszczonym w wydanej z okazji 75-lecia istnienia księdze pamiątkowej szkoły opisuje jak owa współzależność wyglądała a także z czego wynikała. A wynikała przede wszystkim z bardzo przychylnej postawy władz gimnazjum wobec rodzącego się sportu.

Jak opisuje to dr Lustgarten: gdy ukazał się zakaz należenia młodzieży szkół średnich do klubów sportowych i brania udziału w zawodach dyrektor Sołtysik, pomimo że było mu wiadome, iż uczniowie jego zakładu pod pseudonimami występują w klubach, przechodził nad tym do porządku dziennego. Z jego gimnazjum rekrutowały się przecież drużyny "Zielonych" i "Żółto-Czerwonych", z pełnym zaufaniem odnosił się do klubu, w którego kierownictwie brali wybitny udział członkowie grona nauczycielskiego.

Grono nauczycielskie również na tym polu nie próżnowało: profesor Jan Stach był w pewnym momencie wiceprezesem Cracovii, a w ostatnich latach wojny sprawował faktycznie władzę kierowniczą, profesor Józef Figna kładł między innymi podwaliny pod pasiastą sekcję lekkoatletyczną, także doktor Franciszek Fuchs był w codziennym życiu Pasów ważną postacią. Słowem: ciało nauczycielskie, wbrew odgórnym dyrektywom, nie tylko nie zabraniało swoim uczniom treningów, lecz wręcz zachęcało ich do uprawiania sportu. Na efekty nie trzeba było długo czekać.

Już przed wybuchem pierwszej wojny światowej zorganizowane były w klubie drużyny składające się wyłącznie z uczniów "Sobka". – pisze Józef Lustgarten – W 1911 roku były 3 takie drużyny w sekcji piłkarskiej (...) W 1914 roku drużyna "Zielonych" (...) zaawansowała na trzecie miejsce w liście najlepszych, "Żółto-Czerwoni" zajmowali czwarte.

Skoro już wówczas trzecia i czwarta drużyna Cracovii złożona była wyłącznie z wychowanków Gimnazjum im. Sobieskiego łatwo wyobrazić sobie, że i w składzie pierwszego zespołu pojawiali się oni bardzo często. Zresztą relacja doktora Lustgartena z roku 1958 stoi w pewnej sprzeczności z tym, co w grudniu 1921 roku pisano w "Przeglądzie Sportowym", a mianowicie: "żółto-czerwoni", dowodzeni przez profesora Fignę mieli w istocie funkcjonować jako Cracovia III, a "Zieloni" pod wodzą profesora Stacha, jako Cracovia II (nie zaś tak, jak we wspomnieniach Lustgartena: IV i III)

W każdym bądź razie jeszcze przed wojną szeregi "Zielonych" i "Żółto-Czerwonych" dostarczyły Pasom pierwszorzędnych zawodników takich jak: Tadeusz Dąbrowski, Stefan Popiel, czy Tadeusz Prochowski. W latach wojennych dołączyli do pierwszego składu Cracovii kolejni wychowankowie "Sobka", między innymi: Stanisław Wykręt, Andrzej Przeworski i Stanisław Cikowski właśnie.

Cikowski, jak sam twierdził, grał w piłkę nożną od 11 roku życia, a członkiem KS Cracovia był od roku 1912. W szeregach pierwszej drużyny zadebiutował w maju 1916 roku występem na pozycji lewego pomocnika – wcześniej grywał zarówno na lewej, jak i na prawej pomocy. Można napisać, że od razu po debiucie, już w czerwcu 1916 roku, został włączony na stałe do kadry pierwszego zespołu, a z czasem przesunięto go na owej pomocy środek – i w tym miejscu boiska pozostał już na stałe. Pierwszą bramkę w pierwszej drużynie Cracovii zdobył Cikowski 8 lipca 1917 roku w meczu z Olimpią Kromieryż wygranym... 14:1; był to zresztą gol otwierający wynik spotkania.

W tym samym, 1917 roku Cikowski zdał maturę i rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego. Już w trakcie studiów zgłosił się także na ochotnika do Wojska Polskiego – od lutego 1919 roku pełnił służbę wartowniczą w krakowskim baonie akademickim, następnie pełnił obowiązki podoficera sanitarnego, wreszcie w latach 1920-1921: funkcję adiutanta Dowództwa Okręgu Garnizonu w Krakowie. W czerwcu 1921 roku otrzymał awans na podporucznika i został przeniesiony do rezerwy.

Mimo zaangażowania w studia i służbę wojskową Cikowski nie utracił swej pozycji w pierwszym składzie Cracovii, lecz jeszcze ją umocnił. W wieku 22 lat był podstawowym graczem Pasów w finałach Mistrzostw Polski roku 1921 – zagrał we wszystkich meczach "od deski do deski", podobnie jak: Kałuża, Gintel, Synowiec, Styczeń i Fryc.

W pomocy przerastał Cikowski swoich towarzyszy o całą klasę; tak doskonale grającego nie mieliśmy sposobności już dawno oglądać. Z najniekorzystniejszych dla siebie pozycji potrafił odebrać piłkę przeciwnikowi. – komplementował Cikowskiego w relacji z meczu finałów MP przeciwko Pogoni Lwów (2:0) "Przegląd Sportowy". Także i w kolejnych meczach przeciwko ŁKS-owi (7:1) i Polonii padają stwierdzenia – literalnie te same – W pomocy najlepszym był Cikowski .

Trudno się dziwić, że w tym okresie Cikowski uzyskał już wielką renomę jako jeden z najlepszych pomocników polskich – dało mu też przepustkę do występu w pierwszym międzypaństwowym meczu reprezentacji Polski z Węgrami (0:1). I choć w kadrze zadebiutował obok sześciu kolegów z zespołu Pasów, to był w tym gronie,,, jedynym wychowankiem Cracovii! W reprezentacji Polski zagrał łącznie 9 razy.

I kariera tego gracza jeszcze zapewne by się rozwinęła, zapewne – podobnie jak Chruściński – zdobywałby ze swą Cracovią kolejne mistrzowskie tytuły na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych, gdyby nie pewne przykre wydarzenie. Cikowski mianowicie "padł ofiarą" meczu towarzyskiego z Towarzystwem Sportowym Wisła. Spotkanie to, zakończone rezultatem 5:5, zostało rozegrane w szczycie narastającego pomiędzy Cracovią i Wisłą – na wielu zresztą płaszczyznach – konfliktu. Przebieg samego starcia, jak i jego reperkusje był tak szokujące, że wspominane jest w zasadzie do dziś, a sytuacje z boiska, z szatni i z trybun także obecnie rodzą gorące spory wśród kibiców, a nawet i historyków.

Dość byłoby powiedzieć, że to właśnie cytat, który w przerwie tego meczu miał wygłosić Henryk Reyman, "Wiślacy" do dnia dzisiejszego wznoszą na swych transparentach jako obowiązujące ich motto: "nie pozwólcie, aby ludzie uznali was za niegodnych... podania ręki". Cracovia prowadziła z Wisłą po pierwszej części 5:1, a więc były to więc słowa, które miały ponieść do walki przegrywającą sromotnie jedenastkę "Białej Gwiazdy". I poniosły. Generalnie Wiślacy dali się tego dnia ponieść nie tylko słowom Reymana, ale także i emocjom. Grali w drugiej połowie walecznie, ale i brutalnie, bezpardonowo, nie oglądając się kompletnie na nic. Podawanie ręki było zaś ostatnią rzeczą, jaką zdawali się mieć na uwadze.

Oddajmy jednak głos relacjom gazet – najpierw "Stadjon":

Wisła (...) za incydent Kowalski Cikowski – oraz obrazę słowną Zastawniaka przez Reymana, nie zyskała zbyt wiele sympatji. (...)

W 36 minucie „niemiły”, jak się wyraził jeden z sprawozdawców incydent. Niemiły ten incydent przedstawia się w ten sposób, że Kowalski, lewy łącznik Wisły uderzył w twarz gracza Cracovii Cikowskiego. Kto zna osoby, ten dostatecznie dziwić się nie może. Rozchodziłoby się tylko o to, że podobno gracz obrażony oświadczył, że grać wogóle przestanie. Sądzimy, że Cikowski się rozmyśli. Kowalski nie może Cikowskiego obrazić nawet wtedy, gdy go uderzy w twarz. (...) Cel uświęca środki, to dewiza, którą szczególnie w zawodach z biało-czerwonymi kieruje się drużyna czerwonych. W ten sposób napewno Wisła sympatji nie odzyska. Wydział Gier i Dyscypliny powinien się zająć sprawą Kowalskiego, tem bardziej, że gracz ten już za takie samo przewinienie, o ile nas pamięć nie myli, był przed niewielu laty ukarany 10 miesięczną dyskwalifikacją.

"Przegląd Sportowy": Osobny ustęp, niestety, poświęcić należy porównaniu zachowania się zawodników. Tu Cracovia, choć jej zawodnicy są piłkarzami i nic piłkarskiego nie jest im obcem, wytrzymuje to porównanie znacznie korzystniej. Gdy zaobserwować, z jakim ciężkim trudem dorabia się drużyna Wisły sympatji publiczności, która dotychczas jest dla niej tak znikomą, zadziwić musi postępowanie niektórych zawodników, który wszelkie starania swych towarzyszy obracają w niwecz. Rozumieć można dobrze gorączkę gry, wściekłość i fanatyzm dla swoich barw, ale właściwości te muszą mieć swoje granice, których przekroczenie mści się srodze. Incydent, którego ofiarą padł Cikowski, jest zjawiskiem zatrważającym. Odnośne władze dyscyplinarne zajmą się niewątpliwie tą sprawą, której zlikwidowanie stać się winno odstraszającym przykładem.

"Nowy Dziennik":

Zaczyna się gra brutalna w której prym dzierży Kowalski i Markiewicz. Publika zdenerwowana nawołuje Cracovię do wysiłków, kilkudziesięciu zwolenników Wisły zaledwie animuje ją do wyrównania, które udaje się z pozycyi spalonej uzyskać przez Reymana. 5:5. Kto zwycięży? Jeszcze 14 minut gry. Tempo zupełnie opada, gracze wyczerpani fizycznie i nerwowo, porywają się tylko od czasu do czasu do pojedynczych wypadów. Publika również zdenerwowana, nawołuje swych pupilów do gry, przyczem część jej ucieka się do prowokacyjnych podżegań jak np. „bić tę żydowską Cracovię“, „polska Wisła musi pokonać żydowskich sługusów” itp. Na skutek tak wytworzonej atmosfery denerwują się gracze tak dalece, że w czasie gry Kowalski z Wisły spoliczkował Cikowskicgo widząc – zdaje się – w nim „uosobienie Żydostwa” Cracovii. Skandal, do jakich zresztą na tle antysemickim na boisku Wisły jesteśmy już od dłuższego czasu przyzwyczajeni. Sędzia wyklucza obu graczy z boiska. Aczkolwiek uznajemy wykluczenie Kowalskiego, nie możemy jednak zrozumieć za co musiał opuścić boisko zupełnie niewinny Cikowski! Krzywdzące bardzo Cikowskiego i Cracovię rozstrzygnięcie! Dalsza gra brutalna ze strony Wisły, wzbudza jodynie niesmak i zupełną niechęć nawet z punktu sportowego do odwiedzania jej imprez.

Inna gazeta żydowska też zwracała uwagę na aspekt rosnącym nastrojom antysemickim na boisku Wisły: „Do bóźnicy”, „żydy”, „żydowski sędzia”, „żydowska Cracovia” – takie określenia padały z trybun masowo podczas meczu, a odnotowały je w zasadzie wszystkie gazety, choć może najuważniej syjonistyczny "Tygodnik Sportowy". – Jeśli Cracovia jest żydowską z powodu 2 graczy żydów, jeśli z pochodzenia można robić komukolwiek zarzut, to i Wisła jest żydowską, niech tylko dobrze zbada metryki urodzin i chrztu swoich członków. – oburzał się w swej relacji redaktor naczelny gazety, Henryk Leser – Zaniedługo jednak prosić się będzie Wisła i owacyjnie witać każdego Żyda, lub przechrztę, na swojem boisku. – wieszczył.

Zaznaczmy raz jeszcze: dla Wiślaków mecz ten jest ich największym momentem triumfu, żelaznej woli, waleczności i – jak można sądzić honoru.

Jakby na to nie spojrzeć: ówcześni mieli jednak w tej kwestii nierzadko zdanie odrębne. Zacytujmy raz jeszcze relację "Tygodnika Sportowego": Nie żydowscy sportowcy, ale czysto-aryjscy gracze à la Kowalski i Czulak, przynoszą wstyd i hańbę sportowi polskiemu i ogólnemu. Kowalski uderzył w twarz Cikowskiego za foul (podłożenie nogi). Sędzia wykluczył obu. Niesprawiedliwe! Za foul należy się wolny, a w każdym razie kara sędziego. Za bicie po twarzy należy się wykluczenie i dyskwalifikacja. Czulak kopnął piłkę w publiczność. Sędzia go tylko napomniał. Należało go wykluczyć. Ale ten ohydny nastrój i to plugawe nasienie nienawiści zaszczepiła Wisła i ona za to odpowiada przed opinją publiczną. Nie subwencje i mistrzostwo, ale pręgierz i bojkot należą się takiemu towarzystwu. – kończył swój emocjonalny jak rzadko wywód Leser.

Na tego rodzaju opinie Wiślacy nie powołują się jednak wierząc święcie, że dopełnili wszelkich starań, aby być godnymi podawania ręki.

Widać jednak, że Cikowski inaczej interpretował ową godność predystynującą do podawnia ręki i nie miał ochoty podawać jej komuś takiemu jak Kowalski. W proteście przeciwko brakowi poszanowania rywala ze strony Kowalskiego Cikowski dotrzymał deklaracji złożonej – co potwierdzają gazety – tuż po spotkaniu, że w piłkę grać więcej nie będzie. Namawiany przez kolegów dał się jeszcze namówić na kilka występów, ale w obliczu śmiesznie niskiej kary dyskwalifikacji dla boiskowego łobuza-recydywisty – Kowalskiego – niespełna w miesiąc później Cikowski ostatecznie zrezygnował z dalszej gry w piłkę.

Za spoliczkowanie Cikowskiego Kowalski otrzymał karę rocznej dyskwalifikacji, zmniejszoną wkrótce do 3 (!!!) miesięcy. Przypomnijmy, że dwa lata wcześniej dyskwalifikacja, którą nałożono na Stycznia i na Koguta – za słowa "pan jesteś ślepy" skierowane pod adresem sędziego – wynosiła 8 miesięcy!

Czy można się w tej sytuacji dziwić rozgoryczeniu Cikowskiego?

W efekcie reprezentacyjny pomocnik Cracovii zakończył karierę piłkarską w roku 1925 – w wieku zaledwie 26 lat.

"Wiadomości Literackie" wspominając po latach to wydarzenie pisały: "Sport wiele stracił po decyzji prawdziwego dżentelmena, dla którego sportowe mistrzostwo winno iść w parze z ludzką godnością i kulturą"

Pierwszym odnotowanym spotkaniem Cikowskiego w Cracovii był mecz z Nemzeti Budapeszt (2:2) rozegrany 11 czerwca 1916 roku; ostatni 1 czerwca 1925 roku z Vasasem Budapeszt (0:4). W tym czasie zdołał rozegrać w barwach Pasów dokładnie 226 spotkań.

Po odstawieniu na bok gry w piłkę Cikowski zajął się wyuczonym zawodem – jeszcze w roku 1925 otrzymał bowiem tytuł doktora medycyny. Był ginekologiem-położnikiem; w latach 1925-1932 pracował w Klinice Uniwersyteckiej, potem został lekarzem Kasy Chorych Ubezpieczalni Społecznej w Krakowie, a także prowadził prywatną praktykę. We wrześniu 1939 roku trafił jednak do przemyskiego szpitala wojskowego. Po zakończeniu kampanii wrześniowej powrócił z Przemyśla do Krakowa – zgodnie z relacjami świadków – przez kolejne lata dbał o opiekę medyczną piłkarzy grających w konspiracyjnych rozgrywkach.

Po II Wojnie Światowej został działaczem Pasów – od roku 1946 wchodził między innymi w skład sądu honorowego KS Cracovia. W 1956 roku współorganizował jubileusz 50-lecia klubu. Był zatrudniony w Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, pracując też cały czas w służbie zdrowia jako ginekolog.

Stanisław Cikowski zmarł 2 grudnia 1959 roku w Krakowie w wieku niespełna 61 lat.
Paweł Mazur "depesz"
Źródło: terazpasy.pl 17 listopada 2021 [2]


Galeria


Zobacz także