2013-12-01 Aksam Unia Oświęcim - Comarch Cracovia 5:4

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Unia Oświęcim - hokej mężczyzn herb.png

Trener:
Peter Mikula
Hokej.png
27 kolejka, 3 runda, etap I, Polska Hokej Liga - hokej mężczyzn
Oświęcim, Hala Lodowa MOSiR, niedziela, 1 grudnia 2013, 17:00

Aksam Unia Oświęcim - Comarch Cracovia

5
:
4

(1:2; 1:1; 2:1; d. 0:0; k. 2:1)

Sędzia: Sebastian Molenda (główny) - Bartosz Kaczmarek, Sebastian Adamoszek (liniowi)
Widzów: 1200


Cracovia - hokej mężczyzn herb.png

Trener:
Rudolf Rohaček
Skład:
Witek

Gábriš
Kasperczyk
Jaros
Kalinowski
Bepierszcz

Jakeš
Połącarz
Piotrowicz
Tabaček
Barinka

Ciura
Piekarski
Wojtarowicz
Stachura
Różański

Klaja
Urbańczyk
Modrzejewski
Adamus
Fiedor
Bramki

19:06 Kalinowski (Bepierszcz) 5/4

21:07 Wojtarowicz (Jakeš, Tabaček)


53:34 Jakeš (Piotrowicz, Tabaček) 5/4
55:27 Połącarz (Piotrowicz, Tabaček) 5/4
65:00 Barinka DRZK
0:1
1:1
1:2
2:2
2:3
2:4
3:4
4:4
5:4
16:15 Kalus (Kozłowski, Zieliński)

19:28 Kostourek (Dvořak, Řehák)

21:35 Kozłowski (Kalus, Dąbkowski)
49:26 Dvořak (Řehák)

Bramki w rzutach karnych

Bepierszcz

Piekarski

Barinka
(+)
(-)
(-)
(+)
(-)
(+)
Chmielewski

Kalus

Słaboń

Kary
4 min. 12 min.
Skład:
Radziszewski

A. Kowalówka
Noworyta
Chmielewski
Słaboń
S. Kowalówka

Žvatora
Kłys
Kostourek
Dvořak
Řehák

Wajda
Galant
Kalus
Kozłowski
Laszkiewicz

Dąbkowski
Zieliński
Lehmann
Cieślicki
Sznotala

Opis meczu

"Punkt z Oświęimia" -
TerazPasy.pl

Punkt z Oświęimia

Tylko z jednym punktem wracają z Oświęcimia hokeiści Cracovii. Podopieczni Rudolfa Rohačka mimo że prowadzili przez większą cześć spotkania pozwolili gospodarzom wyrównać. W dogrywce przeważali unici, jednak w dodatkowym czasie bramka nie padła i o wyniku spotkania decydowały rzuty karne. W trzech seriach skuteczniejsi okazali się gracze z Oświęcimia i to oni zagarnęli dwa z trzech punktów o jakie toczyła się gra.

Trzecie w sezonie spotkanie obu drużyn od początku miało bardzo wyrównany przebieg. Jednak dzięki swoim czeskim napastnikom Pasy niemal całe spotkanie utrzymywały się na prowadzeniu. Wynik w 17. minucie otworzył Marek Kalus i choć gospodarze wykorzystali okres gry w przewadze, to błyskawiczna riposta Milana Kostourka dała biało-czerwonym prowadzenie po pierwszych dwudziestu minutach.

Na początku drugiej tercji wyrównał Wojtarowicz, jednak już po 28 sekundach Pasy powróciły na prowadzenie po skutecznej dobitce Tomasza Kozłowskiego. Kiedy w 50. minucie spotkania czeski atak dał Cracovii dwubramkowe prowadzenie wydawało się że drużyna Rudolfa Rohačka ma szansę na komplet punktów w Oświęcimiu. Jednak wykluczenia i skuteczna gra unitów w przewadze doprowadziła do remisu.

W końcówce i w dogrywce przeważali gospodarze, jednak wynik nie uległ już zmianie i o rozstrzygnięciu decydowały rzuty karne. Pięknie rozpoczął Aron Chmielewski, jednak po dwóch seriach było 1:1, bo „Radzik” najpierw zatrzymał strzał Bepierszcza, a następnie dał się pokonać Piekarskiemu. Niestety Witek zatrzymał uderzenie Kalusa, a na początku trzeciej serii zablokował strzał Słabonia. Ostatni wyjechał na lód Peter Barinka i dał gospodarzom dwa punkty.

Od wtorku rozpoczyna się czwarta runda sezonu zasadniczego, a więc Cracovia tradycyjnie pauzuje. Następny mecz rozegramy w piątek 6 grudnia w Katowicach z tamtejszym GKS-em. Następne spotkanie w Krakowie zostanie rozegrane w niedzielę 8 grudnia. W hali imienia Adama Rocha Kowalskiego pojawi się ekipa Ciarko PBS Bank Sanok.
raf_jedynka
Źródło: TerazPasy.pl 01 grudnia 2013 [1]


"Unia przełamała kompleks Cracovii" -
Hokej.net

Unia przełamała kompleks Cracovii

W meczu 27. kolejki PHL Aksam Unia Oświęcim wygrała z Comarch Cracovią 5:4, jednak do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była seria rzutów karnych. W drużynie z Chemików 4 debiut zaliczył wychowanek warszawskiej Legii Mateusz Bepierszcz, który sezon rozpoczął w katowickiej GieKSie.

- Moja przygoda z Unią zaczęła się od zwycięstwa i to na pewno dobry prognostyk. Do pełni szczęścia zabrakło mi tylko bramki - stwierdził 22-letni skrzydłowy, który przez całe spotkanie imponował szybkością, umiejętnościami technicznymi i zadziornością.

Bieg na dochodzenie

W pierwszej odsłonie więcej okazji bramkowych stworzyli sobie oświęcimianie, ale nie potrafili znaleźć sposobu na Rafała Radziszewskiego. Uderzenia Bepierszcza, Stachury i Tabaczka padły łupem golkipera Pasów.

Skuteczniejsi byli za to krakowianie, którzy otworzyli wynik spotkania w 17. minucie, po klasycznej kontrze. Tomasz Kozłowski znakomitym podaniem uruchomił Marka Kalusa, a czeski skrzydłowy popisał się znakomitym zwodem i nie miał większych problemów z pokonaniem Przemysława Witka.

I od tego momentu spotkanie zaczęło przypominać bieg na dochodzenie. Gdy biało-niebiescy doprowadzali do wyrównania, krakowianie z powrotem wychodzili na prowadzenie. Na trafienie Kalinowskiego błyskawicznie odpowiedział Kostourek, skutecznie zamykając akcję Dvorzaka, a na bramkę Wojtarowicza - Tomasz Kozłowski.

Schemat ten został przełamany przez Petra Dvorzaka, który w 50. strzałem z niemal zerowego kąta pokonał oświęcimskiego golkipera. Było 4:2 dla Cracovii i wydawało się, że podopieczni Rudolfa Rohaczka doholują wynik do końcowej syreny. Ale ten plan legł w gruzach z uwagi na dwa niepotrzebne wykluczenia, złapane przez Zielińskiego i Żvatorę.

Odwrócona piramida

Biało-niebiescy, mający problemy z grą w przewadze, wykorzystali oba okresy, a nadzieję na korzystny rezultat przywróciły im trafienia Tomaszów: Jakesza i Połącarza.

Do końca regulaminowego czasu gry wynik już się nie zmienił. Zwycięzcy nie wyłoniła też dogrywka, więc sędzia Sebastian Molenda zobowiązany był zarządzić serię rzutów karnych. Najpierw trafił Aron Chmielewski, pokonując Przemysława Witka strzałem z bekhendu. W odpowiedzi próbę nerwów z Rafałem Radziszewskim przegrał Mateusz Bepierszcz.

Później trener Peter Mikula zdecydował się na zmianę bramkarza. Przemysława Witka zastąpił nierozgrzany Michal Fikrt i poradził sobie znakomicie, broniąc uderzenia Marka Kalusa i Damiana Słabonia. - Po pierwszym karnym, widziałem, że Przemek czuje się niepewnie i zdecydowałem się na taki manewr. Jak widać, opłacało się - tłumaczył swoją decyzję oświęcimski szkoleniowiec.

W ekipie oświęcimian najazdy po profesorsku wykonali Grzegorz Piekarski i Peter Barinka. 35-letni defensor posłał gumę w okienko, a słowacki skrzydłowy popisał się swoim firmowym zwodem.

- Kiedy trener zapytał mnie, czy podjadę do rzutu karnego, nie wahałem się ani chwili. Wykonywałem najazdy grając w Jastrzębiu, czy reprezentacji Polski - wyjaśnił Grzegorz Piekarski, obrońca Aksam Unii. - Wiedziałem, że "Radzik" stoi do samego końca w polu bramkowym, więc nawet nie pomyślałem o kiwaniu. Od razu chciałem posłać krążek pod poprzeczkę... Później wykonałem gest w kierunku kibiców, którzy przychodzą na mecze po to, by z nas poszydzić. Myślę, że tym golem zamknąłem im mordy. Jeszcze w 50. minucie, przy wyniku 2:4 dla rywali, wielu z nich myślało już o tym, aby wrócić do domu, zasiąść przed komputerem i napisać kilka niewybrednych komentarzy pod naszym adresem.

Spotkanie zakończyło się zwadą. Gdy oświęcimscy kibice chcieli fetować wygraną i odpalić tzw. rakietę, drużyna Unii zdecydowała się zjechać z lodu. - Jesteśmy zespołem, więc razem wygrywamy i razem przegrywamy. W ten sposób chcieliśmy wyrazić sprzeciw przeciwko traktowaniu przez niektórych kibiców Grześka Piekarskiego, który jest przecież jednym z nas. Mówię tutaj o szydercach, chodzących na mecze tylko po to, by wyładować na nas swoją frustrację. Broń Boże nie mam na myśli fanów z sektora "L", bo oni są z nami na dobre i na złe - wyjaśniał Marcin Jaros, kapitan Aksam Unii.
Radosław Kozłowski
Źródło: Hokej.net 01 grudnia 2013 [2]


Skrót

Trenerzy po meczu

Rudolf Rohaček, trener Cracovii

Ten mecz może być genialnym przykładem do tego, jak przegrać na własne życzenie. Przez prawie 55 minut byliśmy zespołem lepszym. Kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na lodzie, ale w końcówce popełniliśmy proste błędy i wynik się złamał. Niepotrzebne kary złapali Artur Zieliński (wystrzelenie krążka) i Marek Żvatora (za rzucenie na bandę).

Peter Mikula, trener Unii

Hokej jest grą błędów i dzisiaj było to widać. Po naszych potknięciach bramki strzelali rywale, a my też potrafiliśmy wykorzystać ich słabsze momenty.

Jednak bardziej martwi mnie inna sprawa, a mianowicie reakcja niektórych kibiców. Mam nieodparte wrażenie, że szydząc z zawodników i ze mnie, leczą swoje kompleksy. Nie wiem, czy nie zdają sobie sprawy z tego, że takie zachowanie wpływa na psychikę graczy. Zresztą pod swoim adresem też słyszałem kilka niewybrednych epitetów.

Źródło: Hokej.net [3]