1908-09-27 Kraków - Diana Katowice 3:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Kraków


pilka_ico
mecz towarzyski
Kraków, tor wyścigowy, niedziela, 27 września 1908, 15:00

Kraków - Diana Katowice

3
:
1

(1:0)



Herb_Diana Katowice


Skład:
Brożek
Jachieć
Schwarzer
Pollak
Szeligowski
Just
Cudek
Poznański
Stolarski
Czarny
Miller

Sędzia: Calder

bramki Bramki
Szeligowski
Poznański
Jachieć
1:0
2:0
3:0
3:1



Pollak
Skład:
Stefana
Pollak
Kretachmer
Vorwerk
Frits
Schoeden
Wieczorek
Borczek
Taube
Weiss
Vogli



Zapowiedź meczu


Opis meczu

drużyna Cracovii
drużyna Cracovii

Czas

Relacja z meczu w dzienniku Czas cz.1
Relacja z meczu w dzienniku Czas cz.2
Relacja z meczu w dzienniku Czas cz.3
Relacja z meczu w dzienniku Czas cz.4
Zawody sportowe w Krakowie

Sądząc po wczorajszym udziale publiczności w zawodach piłki nożnej i lekkiej atletyce, można by dojść do przekonania, że poza młodzieżą gimnazjalną i poza jednostkami w wieku dojrzalszym, sport zaczyna się znajdować już w sferze zainteresowań Krakowian. Mimo nie dość pewnej pogody i chłodnego wiatru, który miótł po drodze na plac wyścigowy tumany kurzu, trybuny zapełniły się licznie, na dole granatowy wał mundurów gimnazjalnych otoczył z czterech stron plac, przeznaczony na zapasy.

Obserwując zaciekawienie młodych widzów, zapał z jakim oklaskiwali udane "produkcje" i powolne rozpalanie się przebiegiem zapasów, miało się wrażenie, iż dzięki tym młodym zastępom rozkrzewienie się zamiłowania do sportu jest u nas kwestią nader krótkiego czasu. Gdzie indziej przechodzi ono z rodziców na dzieci, u nas, kto wie, czy nie zaczyna przebywać drogi odwrotnej. Może nie ujrzymy tak jak gdzie indziej, ojców z synami na jednym boisku, lecz przynajmniej dostrzeżemy ich tłumnie na trybunie, śledzących nie bez "fachowej" spostrzegawczości przebieg szlachetnych walk na wolnym powietrzu! Młodzież, która wczoraj okalała plac wyścigowy, była żywym świadectwem tego, co zdziałał dla nas Park Jordana, budząc zamiłowanie kultury ciała i zapał do niezawistnego współzawodnictwa w pięknej, zdrowej zabawie.

Niektóre ćwiczenia, np. skok o tyczce i rzucanie oszczepem zadziwiły pięknością póz i ruchów. Podczas długich zapasów footballowych z trybuny roztaczał się prześliczny obraz barwnych kostiumów, przerywający grupami wiosenną zieleń murawy. Już podczas pierwszego starcia publiczność opuściła powoli trybuny, od których plac boju był nieco oddalony i podążyła na środek, aby obserwować grających z bliska. Mimo chłodnego wiatru, plac był coraz silniej otoczony, tak gra przyciągała i interesowała, zwłaszcza gdy spostrzeżono, że grupa krakowska nie ustępuje wcale lwowskiej, a nawet pod niektórymi względami może jej stawić zwycięskie czoło. Wobec dawnego rozkwitu sportów we Lwowie, a niedługiego treningu naszej drużyny, była to niespodzianka, która mile podziałała na uczucia lokalnego patriotyzmu, znajdujące ujście w oklaskach i aklamacjach pod adresem Krakowian. Nie szczędzono zresztą oznak zadowolenia i Lwowianom, nie tylko z gościnności, lecz i dla niektórych prawdziwie ciekawych momentów ich gry.

Po pierwszej »bramce«, którą zrobili Lwowianie, ciekawość doszła szczytu, zwłaszcza gdy w następnej grze paru wybitnych graczy krakowskich musiało usunąć się z placu, z powodu, że walka przyniosła im »kontuzje«, lekkie i w takich zapasach zwyczajne, lecz utrudniające dalszą zabawę. Bramkę »zrobioną« przez Krakowian przyjęto z zapałem i rozchodzono się z żalem, że rozstrzygająca gra, trzecia z rzędu, musiała z powodu przekroczenia naznaczonego czasu zostać nierozstrzygniętą.

Błonia zaroiły się długim szeregiem wracających, którzy dyskutowali żywo perypetie tego pierwszego »dnia sportowego« w Krakowie. Miłe wrażenia, jakie odnieśli, przenikną w szersze warstwy miasta i niezawodnie na przyszły raz udział Krakowian w ciekawym i dostarczającym wrażeń widowisku będzie liczniejszy. Sekcji sportowej należy się szczere podziękowanie wszystkich, rozumiejących znaczenie i pożytek zabaw na wolnym powietrzu. Sądząc po pierwszej próbie wczorajszej, sekcja wystawi wkrótce drużyny, które będą mogły z wszelką szansą współubiegać się o zwycięstwo w zapowiedzianych na jesień zawodach o nagrodę "wędrowną".

Wczorajszymi zawodami w lekkiej atletyce i piłce nożnej otwarta oficjalnie sekcja sportowa przy kraj. Związku turystycznym wiosenny sezon sportowy w Krakowie - a zarazem wystąpiła po raz pierwszy na widownię publiczną. Można z zadowoleniem stwierdzić, me tak Kraków jak Lwów ma już takich sportowców, których nie powstydziłby się wobec zagranicy. Można się też było przekonać, że zawody sportowe interesują coraz żywiej nie tylko młodzież, ale i starszych. Gdy młody triumfator wczorajszego dnia, Kamocki, z wdziękiem i siłą rzucał oszczepem, z zapełnionych trybun zrywała się burza oklasków. Gdy znowu p. Pollak rzucał dyskiem, podnoszono ogólnie klasyczną pozę rzutu. Blisko trzy tysiące osób przypatrywało się wczoraj z zainteresowaniem zawodom, a po czterech godzinach opuszczali uczestnicy tor wyścigowy, nie tając zadowolenia z odniesionych wrażeń.

Piłka jest już tradycją Krakowa. Żyje w nim wielu ludzi starszych, poważnych, którzy grywali w piłkę tę dawną, "krakowską" na Błoniach od wczesnego dzieciństwa bez przerwy, a dziś nowa forma dawnej rozrywki, football tak ich interesuje, że z przyjemnością przychodzą dzień po dniu na trening. We Lwowie gracze krakowscy są wysoko cenieni; można nawet powiedzieć, że gros najlepszych footballistów we Lwowie rekrutuje się z Krakowian. To też match wczorajszy i "Pogoni" z "Cracovią" wykazał pewną przewagę Krakowian nad sympatycznymi gośćmi, i choć match jest nierozegrany, to wyższość "Cracovii" nad "Pogonią" była widoczna.

Do pauzy, po trzech kwadransach gry, piłka była prawie ciągle przed bramką Lwowian i tylko dzięki przypadkowi, zupełnie niespodziewanie, zdobyli goście przed samą pauzą jeden punkt. Po pauzie zaś "Cracovia" nadawała tempo grze i ciągle atakowała. "Pogoń" broniła się bardzo dobrze; szczególnie "bramkarz" p. Harasymowicz dzielnie odpierał ataki napadu. Krakowianin p. Szligowski, jako prawy skrajny napastnik pędził z piłką jak wicher na przebój, ale mimo kilkakrotnego przebicia się aż do samej bramki, nie zdołał zrobić ani jednego punktu. Bramkarz "Pogoni" jest trudnym do pokonania przeciwnikiem. W końcu piękną kombinacyjną doprowadził napad "Cracovii" piłkę do bramki a "łącznik" p. Żabrza "strzelił" w bramkę "Pogoni" z siłą nie do odparcia. Po wyrównaniu punktów "Pogoń" przepuściła jeszcze kilka ataków na bramkę Krakowian, jednak bezskutecznie, bo obaj obrońcy pp. Calder i Jachieć, odparli każdy atak. Match zakończył się wynikiem 1:1

W lekkiej atletyce członkowie "Pogoni" górowali nad Krakowianami. Wyniki są następujące:

Skok w dal: Kamocki (Lwów) 5.10m, Szeligowski (Kraków) 5.05m, Skopal (Lwów) 4.46 m.

Skok o tyczce: Kamocki (Lwów) 2.50m, Miller (Kraków) 2.35 m, Rudy (Kraków) 2.20m

Rzut oszczepem: Kamocki 58.20m, Skopal 51m, Dzieślewski 44m. Do rzutu oszczepem stawali tylko członkowie "Pogoni"

Rzut dyskiem: Polak (Kraków) 27.85 m., Skopal (Lwów) 26.50 m., Dzieślewski (Lwów) 23.80m.

Bieg rozstawny odpadł ponieważ zgłoszeni do biegu Lwowiacy nie przyjechali.

Nawiązane stosunki ze Lwowianami mają wszystkie cechy stałości. Należy się spodziewać, że częściej niż dawniej Kraków będzie miał sposobność goszczenia Lwowian. Wobec nierozegrania meczu "Pogoni" z "Cracovią", wyjeżdza ta ostatnia 10 maja do Lwowa, gdzie na boisku "Pogoni" odbędzie się niejako dalszy ciąg match'u kraków-lwów.
Źródło: Czas nr 97 wydanie wieczorne z 27 kwietnia 1908


drużyna Pogoni Lwów.
Stoją od lewej: inż. Al.Litwinowicz (skarbnik klubu), B.Deutsch, J.Pierożyński, R.Piotrowski, prof. dr Eugeniusz Piasecki (prezes klubu), T.Kuchar, R.Spanring, śp. W.Rzadki, M.Kleban.
Klęczą i siedzą od lewej: M.Dudryk, O.Dżułyński, J.Harasymowicz, M.Kawecki, E.Marion.

Nowiny

Relacja z meczu w dzienniku Nowiny
Zawody w piłce nożnej i lekkiej atletyce. Kraków oglądał wczoraj nowość. Z inicjatywy kraj. Związku turystycznego, zawiązana przy Związku niedawno sekcya sportowa urządziła wczoraj na torze wyścigowym zawody w piłce nożnej i lekkiej atletyce. Była to niejako próba zbadania, o ile Kraków interesuje się sportem. Próba, dzięki energii sekcyi sportowej, a głównie sekretarza Związku p. Rosnera, udała się znakomicie.

Pomimo przejmującego wiatru i chłodu, jaki nastał popołudniu, plac na torze wyścigowym zapełnił się w niebywały sposób widzami, wśród których przeważała młodzież. Trybuny były przepełnione, przestrzeń między trybunami a parkanem pełna ludzi. Widocznie Kraków zajął się na seryo tą sportową próbą.

W zawodach brali udział członkowie sekcyi sportowej z Krakowa i 20 członków lwowskiej „Pogoni”, klubu, zawiązanego przy Tow. zabaw ruchowych. Młodzież lwowska, która zresztą z zawodów wyszła zwycięsko, powitana została bardzo serdecznie długimi oklaskami.

Z uderzeniem godziny 3 przy dźwiękach wojskowej orkiestry rozpoczęły się zawody. W skoku o tyczce zwyciężył p. Kamocki ze Lwowa, który przeskoczył 2 metry 50 cm.; Krakowianie okazali się słabsi: p. Miller przeskoczył 2,35 m., p. Rudy 2,20 m., p. Rzepa 1,80 m. W skoku w dal palma zwycięstwa przypadła również lwowianom: p. Kamocki przeskoczył 5,10 m., p. Szeligowski z Krakowa 5,05 m., p. Skopal ze Lwowa 4,46 m. Taksamo w rzucaniu oszczepem zwyciężyli Lwowiacy, gdyż p. Kamocki wziął rekord światowy, rzuciwszy oszczep na 58,20 m.; p. Skopal ze Lwowa rzucił oszczep na 51 m., p. Dzieślewski na 44 m. Dopiero w rzucie dyskiem zwyciężył Krakowianin p. Pollak, który rzucił dysk na 27,85 m.; Lwowiacy pozostali w tyle; p. Skopal przerzucił 26,50 m., p. Dzieślewski 23,80 m., p. Kamocki 21,80 m.

Najbardziej interesujące były zawody w piłce nożnej, tej nadzwyczaj przyjemnej i za granicą rozpowszechnionej grze sportowej. Obie strony były równie silne, toteż rezultatem było nierozegranie. I jedna i druga partya zrobiła po jednej bramce. Zawody wogóle wypadły bardzo dobrze, toteż publiczność opuszczała plac wyścigowy z żywem zadowoleniem.
Źródło: Nowiny nr 99 z 28 kwietnia 1908


Nowa Reforma

Relacja z meczu w dzienniku Nowa Reforma
Zawody w lekkiej atletyce i piłce nożnej.

Z kolei nastąpił match footballowy, który wywołał oczywiście najciekawsze zaciekawienie. Terenem walki było ogromne boisko o jakich 100 metrów długości a 60 metrów szerokości. Do matchu stanęła nasza nasza "Cracovia" i lwowska "Pogoń", z tych pierwsi ubrani byli w koszulkach o pasach biało-czerwonych i czarnych spodniach, Lwowiacy zaś w koszule półczerwone i półbiałe oraz niebieskie spodnie.

Podział był następujący. Lwowska Pogoń napastnicy pp.: Dudryk, Karasiński, Edwin i Kamocki, pomocnicy pp. Plerożyński, Kleban i Gozdawa, obrońcy pp. Sparing i Skopal, wreszcie bramkarz pan Harysamowicz; "Cracovia" zaś: napastnicy pp. Just, Miller, Stoeger, Zabża i Szeligowski, pomocnicy pp. Schwazer, Calder, Markhelm, obrońcy pp. Jachieć i Pollakm oraz bramkarz p. Lustgarten.

Walka była obliczona na półtorej godziny, trwała jednak dłużej. Do pauzy "Pogoń" lwowska uzyskała na przeciwnikach 1 bramkę, po pauzie nawrót "Cracovia" zrobiła jedną bramkę. Na ogół jednak szale zwycięstwa w piłce nożnej, wbrew przewidywaniom, były stanowczo po stronie Krakowiaków, których pozycye atakujące przeważały, a przytem bili się więcej spokojnie. Natomiast "Pogoń" lwowska broniła się bardzo dobrze i z wielką werwą. Walka odbyła się bez wypadku; jedynie dwóch z "Cracovii" musiało się wycofać z walki, z powodu przewrócenia ich na ziemię i potłuczenia, zresztą nic poważnego. Wynik zatem był nierozstrzygnięty, choć, o ile wchodziły w grę, jej jakość, prawdopodobnie pryznanoby zwycięstwo "Cracovii. Tego samo widocznie zdania była młodzież krakowska, która swym kolegom wyprawiła burzliwą owację.
Źródło: Nowa Reforma nr 194 z 27 kwietnia 1908



Przegląd Zdrojowy Sportowy i Turystyczny

Relacja z meczu w piśmie Przegląd Zdrojowy Sportowy i Turystyczny
Relacja z meczu w piśmie Przegląd Zdrojowy Sportowy i Turystyczny
Otwarcie sezonu sezenu sportowego w Krakowie

Dnia 26 kwietnia odbyły się na torze wyścigowym w Krakowie zawody w piłce nożnej i lekkiej atletyce między kołem footballu i lekkiej atletyki Sekcyi sportowej przy Związku turystycznym a „Pogonią” lwowskim klubem piłki nożnej.Było to oficjalne otwarcie przez Sekcyę sezonu wiosennego. Dzięki życzliwości dla Sekcyi sportowej eksc. hr.Wodzickiego otrzymała Sekcya na ten cel tor,na któ®ym urządzono boisko i przygotowano teren pod lekką atletykę. Zainteresowanie się publiczności tymi po raz pierwszy na większą skalę urządzonymi zawodami było bardzo wielkie. Toteż tłumy publiczności spieszyły mimo mimo wietrznej pogody na tor, a młodzież gimnazyalna wałem opasała boisko.

Piłka jest już tradycją Krakowa. Żyje w nim wielu ludzi starszych, poważnych, którzy grywali piłkę tę dawną „krakowską” na Błoniach od wczesnego dzieciństwa bez przerwy, a dziś nowa forma dawnej rozrywki, football tak ich interesuje, że z przyjemnością przychodzą dzień po dniu na trening. We Lwowie gracze krakowscy są wysoko cenieni, można nawet powiedzieć że gros najlepszych footballistów we Lwowie rekrutują się z Krakowa. To też match 26 kwietnia I. „Pogoni” z „Cracovią” wykazał pewną przewagę Krakowian nad symaptycznymi gośćmi, i choć match jest nierozegrany, to wyższość „Cracovii” nad „Pogonią” była widoczną.

Do pauzy, po trzech kwadransach gry, piłka byłą prawie ciągle pod bramką Lwowian i tylko dzieki przypadkowi zupełnie niespodziewanie, zdobyli goście przed samą pauzą jeden punkt. Po pauzie „Cracovia” nadawała tempo grze i ciągle atakowała. „Pogoń” broniła się bardzo dobrze; szczególnie „bramkarz” p. Harasymowicz dzielnie odpierał ataki napadu. Krakowianin p. Szyligowski jako prawny skrajny napastnik pędził z piłką jak wicher na przebój, ale mimo kilkakrotnego przebicia się aż do samej bramki, nie zdołał zrobić ani jednego punktu. „Bramkarz” „Pogoni” jest trudnym do pokonania przeciwnikiem. W końcu piękną kombinacyną doprowadził napad „Cracovii” piłkę do bramki a „łącznik” p. Żabrza strzelił w bramkę „Pogoni” z siłą nie do odparcia. Po wyrównaniu punktów „Pogoń” przepuściła jeszcze kilka ataków na bramkę Krakowian jednak bezskutecznie bo obaj obrońcy pp. Calder i Jachieć odparli każdy atak. Match zakończył się wynikiem 1:1
Źródło: Przegląd Zdrojowy Sportowy i Turystyczny nr 3 z 1 maja 1908



Nowości Ilustrowane

Relacja z meczu w tygodniku Nowości Ilustrowane
Ruchliwa sekcja sportowa przy krajowym związku turystycznym w Krakowie, urządziła w minioną niedzielę zawody sportowe młodzieży na torze wyścigowym. Udział wzięły w tych zawodach dwie drużyny: lwowska "Pogoń" i krakowska "Cracovia", grupująca się właśnie około wspomnianej sekcji. Zawody obejmowały lekką atletykę i piłkę nożną, a wykazały się niejako wielką sprawnością wśród obu grup młodzieży, które ze sobą walczyły o lepsze, ale i ogromne, nadspodziewane zainteresowanie się wśród publiczności krakowskiej, zwłaszcza zaś wśród młodzieży. Zapełniły się trybuny wcale gęsto, zapełniły się inne miejsca, a miarą zainteresowania był nie tylko liczebny udział widzów, ale ich widoczne zapalenie się przebiegiem interesujących zapasów.

Rozpoczęto lekką atletyką: rzucanie oszczepem i dyskiem, oraz skok wzwyż o tyczce i skok w dal. Z wyjątkiem rzutu dyskiem, lwowiacy pobili krakowskich współzawodników, a najlepszym w trzech tych działach lekkiej atletyki okazał się p. Kamocki, którego precyzyjne skoki i podziwu godna zręczność w rzucaniu oszczepem zjednała mu szczere i gorące oklaski.

Nastąpił match w piłce nożnej. I tu okazało się, iż obie drużyny są równie silne, równie dobrze zgrane. W czasie półtoragodzinnej, zaciętej bardzo, chwilami nawet namiętnej walki, obie strony, z których każda liczyła po 11 uczestników - zrobiły po jednej "bramce". Ostatecznie też match został nierozegrany. Dalszy jego ciąg zapowiedziany jest na 10 maja we Lwowie.

Za urządzenie tak pięknego popisu sportowego należy się pełne uznanie sekcji sportowej krakowskiego Związku turystycznego i jej organizatorowi, sekretarzowi Rosnerowi. Pomyślny wynik pierwszych w naszym mieście tego rodzaju zapasów, powinien sekcję zachęcić do dalszych starań i zabiegów na tym polu.
Źródło: Nowości Ilustrowane nr 18 z 5 maja 1908


Głos Narodu

Relacja z meczu w dzienniku Głos Narodu cz.1
Relacja z meczu w dzienniku Głos Narodu cz.2
- MIĘDZYNARODOWY TURNIEJ ZAPASÓW I GIER ATLETYCZNYCH, który odbył się wczoraj na torze wyścigowym, był pierwszem w naszym mieście tego rodzaju i w tych rozmiarach turniejem, to też zgromadził znaczną ilość publiczności, zwłaszcza młodzieży, która z ogromnym zainteresowaniem śledziła przebieg zapasów.

Pogoda w dniu wczorajszym popołudniu w miarę chłodna, była nader odpowiednią dla zapaśników, tylko silny, zimny wiatr, który zerwał się w końcu turnieju, przeszkodził i zmusił do odwrotu lżej ubraną i mniej wytrzymałą część publiczności. W zawodach wzięły grupy: lwowski klub piłki nożnej „Pogoń” i krakowskie koło footballu i lekkiej atletyki przy Związku turystycznym w Krakowie „Cracovia” …. Zawody zakończyły się matchemfootballowym pomiędzy krakowską i lwowską grupą. Match ten wywołał największe zainteresowanie i zapał wśród publiczności, bo też była to partja w Krakowie niewidziana. Odległość pomiędzy metami bardzo znaczna (kilkusetmetrowa), uderzenia i podbijanie silne i wprawne, kierownictwo nader przytomne i umiejętne (naucz. języka angielskiego w szkole Berlitza). Walka toczyła się długa i zacięta, a obie grupy wykazywały w niej dużo umiejętności i zapału. Grupa krakowska celowała przedewszystkiem temperamentem, grupa lwowska wyszkoleniem rozwagą i bystremorjentowaniem w sytuacji; szczególniej bramkarz lwowski był nie porównany. To też pomimo, że partja krakowska utrzymywała ciągle piłkę tuż przy bramce lwowskiej, lwowaicy posuwając się powoli a systematycznie naprzód odnieśli zwycięstwo.

Krakowiacy zaprotestowali, w czem sekundowała im część publiczności powodowana lokalnym patrjotyzmem – z powodu rzekomych nieprawidłowości w grze lwowiaków. W rzeczywistości jednak, pewne nieprawidłowości, zresztą nieznaczne były ze stron obu, i zwycięstwo lwowiaków było niewątpliwe. Tak też zdecydowało jury. Krakowianom pozostała nadzieja na przyszłość, która biorąc pod uwagę zapał, temperament i już zdobytą sprawność wykazaną przez nich w obecnych zawodach , nie wątpliwe przyniesie i im tryumfy. Zawody pozostawiły wśród publiczności i uczestników wrażenie bardzo miłe.
Źródło: Głos Narodu nr 195 z 28 kwietnia 1908


Głos Narodu

Relacja z meczu w dzienniku Głos Narodu
- W ZAWODACH FOOTBALLOWYCH, jakie odbyły się w niedzielę na torze wyścigowym – jak głosi „jury” – partja między lwowską drużyną Pogoń” a krakowską „Cracovia” pozostała nieroztrzygnięta. W sprawozdaniu naszem zaszła więc pomyłka, gdyż drużyna lwowska nie odniosła w zawodzie footbalowym zwycięstwa. Jak nawet twierdzą fachowcy – a między nimi sędzia matchowy p. Dowson, nauczyciel języka angielskiego w szkole Berlitza – drużyna krakowska okazała wyższość nad przeciwnikami i w razie gdyby match trwał dalej, „Cracovii” przypadłoby zwycięstwo. Rezultatem walki niedzielnej były 1 punkt „Pogoni” i 1 punkt „Cracovii”. Dn.10 maja udaje się drużyna krakowska do Lwowa, gdzie odbędzie się dalsza walka.
Źródło: Głos Narodu nr 197 z 29 kwietnia 1908



Ruch

Relacja z meczu w warszawskim dwutygodniku Ruch
Sekcya sportowa Krajowego związku turystycznego w Krakowie urządzała niedawno w tem mieście zawody w nożnej i lekkiej atletyce. W zawodach udział brali prócz drużyn krakowskich również lwowskie. W atletyce pierwszeństwo otrzymali lwowianie; w nożnej pomiędzy "Cracovią" a lwowską "Pogonią" wypadł wynik 1:1.
Źródło: Ruch nr 11 z 11 czerwca 1908


Zobacz też