1929-09-01 Pogoń Lwów - Cracovia 1:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia



Trener:
Otto Mazal
Liga , 15 kolejka
Lwów, niedziela, 1 września 1929

Pogoń Lwów - Cracovia

1
:
1

(0:0)




Trener:
Viktor Hierländer
Skład:
Albański
B. Fichtel
Mauer
Hanke
W. Kuchar
Deutschmann
Słonecki
Prass
Batsch
Maurer
Szabakiewicz

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Józef Baran-Bilewski z Warszawy
Widzów: ok. 5 000

Grafika:gol.gif Bramki
Prass (46') 1:0
1:1

S. Malczyk (52')
Skład:
A. Malczyk
Lasota
T. Zastawniak
Ptak
Chruściński
Mysiak
Kubiński
S. Malczyk
Kałuża
Kossok
Rusin

Ustawienie:
2-3-5


Opis meczu

Przegląd Sportowy

POGOŃ - CRACOVIA 1:1
Walka ambicji z techniką

Pogoń: Albański; Fichtel, Mauer; Hanke, Kuchar, Deutschmann; Słonecki, Prass, Batsch, Maurer, Szabakiewicz.

Cracovia: Malczyk; Lasota, Zastawniak; Ptak, Chruściński, Mysiak; Kubiński, Malczyk, Kałuża, Kozok, Rusinek.

Spotkanie Pogoni z Cracovią zelektryzowało, jak za dawnych czasów, najszersze koła lwowskiej publiczności sportowej, to też trybuny zapełniło około 5.000 widzów. Spotkała ich naogół miła niespodzianka, gdyż Pogoń wbrew przepowiedziom stawiła skutecznie czoło drużynie krakowskiej, osiągając wynik remisowy 1:1.

Tym razem była to typowa walka o punkty, prowadzona z całą energją i świadomością sytuacji. Lepszej technice gości przeciwstawiła Pogoń dawno już nieobserwowaną ambicję i zapał, dzięki czemu była przeciwnikiem zupełnie równorzędnym i wynik odpowiada przebiegowi zawodów. Mimo zażartej walki zawody stały szczególnie przed pauzą na wcale dobrym poziomie i obfitowały w interesujące akcje ofenzywne, inicjowane z jednej i drugiej strony.

Pogoń przeważała w pierwszej połowie i oddała szereg dobrych strzałów, które bardzo przytomnie obronił Malczyk, bądźto szły one obok celu.

Po przerwie Pogoń już w pierwszej minucie zdobywa po ładnej akcji napadu bramkę przez Pressa. Sukces ten i chęć utrzymania go wywołuje w szeregach lwowian pewne zdenerwowanie, które Cracovia wykorzystuje spokojną grą, zdobywając w 7-ej min. przez Malczyka wyrównanie. Na Pogoni uwidacznia się zmęczenie, tak, że goście dochodzą energiczniej do głosu, nie są jednak w stanie przemóc pomocy, obrony, no i Albańskiego, który broni kilka ciężkich strzałów. Zwolna gra się wyrównuje i ostatnie 25 min. przynosi już bardziej chaotyczną, chwilami ostrą grę. I tym razem więcej dogodnych sytuacyj mają gospodarze.

Pogoń sprawiła ambicją swą zarówno widzom, jak i Cracovii, niespodziankę. Bardzo dobrze trzymała się pomoc, Wacek Kuchar w pierwszej połowie grał pod każdym względem dobrze, po przerwie na pewien okres osłabł, przyszedł jednak szybko do siebie i znów stał na wysokości zadania. Dobrze spisywał się Hanke, mający trudne zadanie pilnowania pary Rusinek – Kozok. Będąc obecnie w dobrej formie, wywiązał się on pewnie ze swego zadania, tak, że zdetonowany Kozok urządzał częste wycieczki na prawą stronę. Deutschman początkowo słabszy, stopniowo się rozegrał i utrzymał się już do końca na dobrym poziomie. Obrona znacznie lepsza niż poprzednio, ostatecznie również spełniła swoje zadanie. Atak miał okresami doskonałe pociągnięcia, szczególnie lewa strona. Zarówno Szabakiewicz jak i Maurer grali bardzo dobrze. Batsch wypadł nieco słabiej. Pras reprezentował czynnik żywiołowości i biegu. Słoneckiemu brakło pędu, grał jednak przytomnie. Albański wywiązał się bardzo dobrze z zadania.

Cracovia właściwie nie spełniła oczekiwań. Z wielkiem zainteresowaniem oczekiwano we Lwowie gry napadu, mającego obecnie markę najlepszego w Polsce. Nie da się zaprzeczyć, że linja ofenzywna drużyny krakowskiej dysponuje nieprzeciętnemi walorami, tym razem jednak nie wychodziły one w całej pełni na jaw, czego przyczyną były może i częściowe nierówności boiskowe. Kałuża prowadził jak zwykle napad z wielką rutyną, przytem grał bardzo pracowicie, cofając się w potrzebnych momentach do tyłu. Kozok pieczołowicie pilnowany, miał zaledwie kilka niebezpiecznych swych przebojów. Rusinek nie był zresztą odpowiednim partnerem. Znacznie lepiej przedstawiał się Kubiński, którego centry stanowiły stałe zarzewie niebezpieczeństwa. Dobrze spisywał się również Malczyk. Linja napadu była zresztą najlepszą częścią gości. W pomocy grano bowiem już słabiej. Prym dzierżył tam Mysiak, mimo, że miał przeciw sobie ostrego Prassa. Chruściński i Ptak nie wybili się ponad przeciętność. W obronie lepszy był Lasota od Zastawniaka. Malczyk obronił przed pauzą szereg ciężkich strzałów, również pod koniec gry interwenjował przytomnie.

Zawody prowadził jak zwykle spokojnie kpt. Baran, który potrafił w krytycznym momencie uchwycić graczy w ryzy.

Źródło: Przegląd Sportowy nr 55 (457) z 4 września 1929 [1]