1929-09-08 Warta Poznań - Cracovia 2:0
Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
| Liga , 16 kolejka Poznań, niedziela, 8 września 1929, 16:00
(1:0)
|
| ||||||||||
| Skład: Fontowicz Śmiglak Flieger Przykucki Wojciechowski G. Scherfke Radojewski F. Scherfke Staliński Knioła Rochowicz Ustawienie: 2-3-5 |
Sędzia: Adolf Słomczyński z Sosnowca
| Skład: A. Malczyk Lasota T. Zastawniak Seichter Chruściński Mysiak Kubiński S. Malczyk Kałuża Kossok Ptak Ustawienie: 2-3-5 | ||||||||||||||||||
Opis meczu
Przegląd Sportowy
NA FRONCIE LIGOWYM
WARTA - CRACOVIA 2:0
Meczu z Cracovią oczekiwano w Poznaniu z niebywałem naprężeniem. Dla obydwu bowiem drużyn zwycięstwo miało decydujące znacznie. Warta dzięki niemu nietylko zdobyła dwa cenna punkty, lecz i umocniła się na czołowej pozycji Ligi, a równocześnie zrehabilitowała się wobec własnej publiczności za sromotną klęskę w pierwszej rundzie.
Drużyny wystąpiły w następujących składach:
Cracovia: Malczyk I; Lasota, Zastawniak I; Seichter, Chruściński, Mysiak; Kubiński, Malczyk II, Kałuża, Kozok, Ptak.
Warta: Fontowicz; Śmiglak, Flieger; Przykucki, Wojciechowski, Szerfke I; Radojewski, Szerfke II, Staliński, Knioła, Rochowicz.
A zatem Cracovia bez Sperlinga i zdyskwalifikowanego Rusinka, Warta tylko bez Przybysza, u którego dyskwalifikacja zbjegła się z lekarskim zakazem gry z powodu choroby płuc.
Gra nie stała na wysokim poziomie, tego zresztą w rozgrywkach ligowych wymagać nie można, epizodycznie jednak była b. interesująca, a w sytuacjach podbramkowych dała wiele emocjonujących momentów. Walka natomiast była bardzo ostra i przy innym arbitrze, jak p. Słomczyński, który świetnie panował nad całością, mogłaby się łatwo przerodzić w walkę brutalną o nieobliczalnych następstwach.
Warta zwyciężyła zasłużenie, to nie ulega najmniejszej kwestji. Była przedewszystkiem bojowo twardszą drużyną, a sytuacje stwarzane przez jej atak miały zawsze zarodek niebezpieczeństwa dla przeciwnika. Staliński miał doskonały dzień i pchał atak ciągle naprzód. Doskonale pracowała pomoc i ona, obok Fontowicza – ma największe zasługi przy odniesieniu zwycięstwa. Obrona, choć miała chwile słabości, naogół wywiązała się z zadania. Fontowicz był bezsprzecznie najlepszym graczem na boisku.
Cracovię uważaliśmy za groźniejszą drużynę. Być może, że na stępienie pazurów wpłynął brak Sperlinga i Rusinka, pozatem Mysiak startował po dłuższej chorobie. Ptak grał nie na swojej pozycji, a Kałuża zdawał się być niedysponowany. Kozok był pieczołowicie pilnowany, miał więc skrępowane ruchy. Najlepiej wypadła gra obrony i Chruścińskiego na środku pomocy, który pozatem grał zupełnie fair, czem sprawił pewnego rodzaju niespodziankę.
Kubińskiego również nie można pominąć milczeniem, gdyż wyróżniał się dodatnio w anemicznym ataku, natomiast Malczyk II był najsłabszym graczem na boisku. Malczyk I przez źle obliczone wybiegi zawinił obie bramki, zrehabilitował się jednak przez obronę wielu groźnych i niebezpiecznych strzałów.
Cracovia w każdym razie zasłużyła na honorową bramkę i jeśli jej nie zdobyła, to tylko dlatego, że zwłaszcza po pauzie prześladował ją wyraźny pech. Wrażenie po sobie pozostawiła Cracovia jaknajlepsze. Umiała przegrać z honorem i w walce, a to nie łatwa rzecz.
Bramki padły: w 6 min. (Rochowicz z podania Szerfke II – Staliński) i w 59 min. (Wojciechowski po rzucie wolnym Przykuckiego). Rogów 7:5 dla Cracovii.Źródło: Przegląd Sportowy nr 57 (459) z 11 września 1929 [1]













