1929-09-29 Cracovia - Legia Warszawa 3:3

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia



Trener:
Viktor Hierländer
Liga , 19 kolejka
Kraków, niedziela, 29 września 1929, 11:30

Cracovia - Legia Warszawa

3
:
3

(1:1)




Trener:
Elèmer Kovács
Skład:
A. Malczyk
Lasota
T. Zastawniak
Ptak
Chruściński
Mysiak
Kubiński
S. Malczyk
Kałuża
Kossok
Sperling

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Kazimierz Wardęszkiewicz z Łodzi
Widzów: 5 000

Grafika:gol.gif Bramki

Kossok (19')

Kałuża (50')

Sperling (81')
0:1
1:1
1:2
2:2
2:3
3:3
Wypijewski (14')

Rajdek (47')

Łańko (66')
Skład:
Skwarczyński
Martyna
Ziemian
Schaller
Cebulak
Nowakowski
Wypijewski
Steuermann
Łańko
Nawrot
Rajdek

Ustawienie:
2-3-5


Opis meczu

Kozok po przeboju walczy z Marytną i Skwarczyńskim [oba tak w oryginale - przyp. FA]

Przegląd Sportowy

NIEROZSTRZYGNIĘTE ZMAGANIA CRACOVII Z LEGJĄ 3:3
Fascynująca gra dwu pełnych finezji napadów

Drugie tego dnia krakowskie zawody ligowe odbijały bardzo wyraźnie od przedpołudniowych, tak pod względem techniki, jak i planowości w grze. Mecz utrzymany na wysokim poziomie, żywy i szczególnie po pauzie prowadzony w niebywałem tempie, trzymał w napięciu do ostatniej minuty tłumną, pięciotysięczną publikę.

Ton grze całej nadawały ataki obu drużyn, bezwzględnie najlepsze ich linje. To też rzadko na zawodach ligowych spotykane akcje, piękne zarówno w pomysłach jak i w wykończeniu, chwilami pozwalały zapomnieć, że to tylko pańszczyźniana młócka o punkty. Piękne te chwile psuł tylko zupełnie niepotrzebnie niebezpieczny Ziemian, gracz, który przecież rozporządza dostatecznym zasobem umiejętności, by nie musieć „kosić”.

Zawody same wykazały podobieństwo zasadniczych właściwości obu drużyn, na co składa się oczywiście wspólne pochodzenie szkoły pewnych graczy obu przeciwników. Właściwości te a mianowicie wysoka technika, zdolność ustawiania się graczy, wykorzystywanie luk w linjach przeciwnika – stawiają obie drużyny w nielicznej czołowej grupie finezyjnego piłkarstwa polskiego.

Prócz cech wyżej wspomnianych, wniosła do gry Legja dużą dozę bojowości, tak charakterystycznej dla zawodów ligowych. Przyznać trzeba, że bojowość ta przynosi sukcesy częściej niż sztuka. Połączenie tych dwu czynników uczyniło z Legji drużynę naprawdę groźną. Akcja ataku polegała na przygotowywaniu przez Nawrota i Łańkę sytuacji dla pozostałych, z których niepilnowany Wypijewski był najgroźniejszy. Steuerman, aczkolwiek ruchliwszy niż w Hasmonei, umie tylko strzelić choć rzadko celnie.

Pomoc zadziwiała pracowitością, naogół jednak poziom jej jest daleko poza atakiem. Przytem Schaller i Nowakowski nie pogardzają posiłkowaniem się muskularnemi mięśniami. Obaj obrońcy energiczni i szybcy, jedynie wykop Ziemiana ma pewne braki. Skwarczyński w bramce bez zarzutu.

Podobnie i w Cracovii tylko atak w całości stanął na wysokości zadania. Pechowy w strzałach był Kozok, którego dwa strzały z 30 m. odbiły się od poprzeczki. Od pewnego czasu szwankująca linia pomocy i teraz miała pewne choć już mniejsze braki. Mysiak z chorą nogą daleki jest od swej wiosennej fomy. Ptak znów ma momenty to nadzwyczajne, to lekkomyślne. Najrówniejszy Chruściński.

Niezrozumiałą jest od pewnego czasu gra trójki defenzywnej. Pomijając już niedyspozycję tego czy innego gracza, stwierdzić należy, że taktycznie gra ta jest fatalna. Tak było w grze z Wisłą, to samo powtórzyło się z Legją. Brak wzajemnego zrozumienia się i inicjatywy jest przyczyną utraty wielu punktów.

Legja: Skwarczyński; Martyna, Ziemian – Schaller, Cebulak, Nowakowski – Wypijewski, Steuerman, Łańko, Kozok, Rajdek.

Cracovia: Malczyk; Lasota, Zastawniak; Ptak, Chruściński, Mysiak; Kubiński, Malczyk II, Kałuża, Kozok, SPerling.

Z wiatrem grające Legja już w pierwszych minutach uzyskuje bramkę przez Wypijewskiego, który, stojąc na zupełnie widocznym spalonym, ucieka swobodnie z piłką, ma czas na przełożenie piłki na lewą nogę i strzelenie obok zdziwionego Malczyka. Podniesiona atmosfera działa na atak Cracovii, który poczyna naciskać coraz goręcej. Kilka fauli Ziemiana przynosi równoczesne rzuty wolne, z których jeden trafia w poprzeczkę,, inny wreszcie przynosi wyrównanie przez Kozoka.

Gra powoli wyrównuje się, oba ataki coraz to dostają się pod bramkę przeciwnika, demonstrując piękny football. Rezultatu jednak nie zdołał nikt zmienić.

Po przerwie gra staje się coraz ciekawsza. Już w 1 minucie wyzyskuje Rajdek nieporozumienie Ptaka z Lasotą, odbiera im piłkę i z biegu uzyskuje znowu prowadzenie dla Legji. Cracovia poczyna grać nerwowo w tyłach co przez krótki czas daje przewagę gościom. Wkrótce jednak atak Cracovii ujmuje grę całkowicie, przeprowadzając atak za atakiem. Dobra gra tyłów Legji ratuje często, to znów poprzeczka jest sprzymierzeńcem Skwarczyńskiego.

Wyrównanie pada z przepięknej akcji ataku białoczerwonych. Kałuża przerzuca piłkę nad Cebulakiem, daje Kubińskiemu, ten centruje, a Kałuża w biegu strzela efektownie głową.

I znów wyzyskuje Łańko błąd przeciwnika, co daje Legji po raz trzeci prowadzenie. Teraz następuje najpiękniejszy okres gry. Atak Cracovii pracuje nadzwyczajnie w tempie wprost szalonem. Tylko pech uniemożliwia wyrównanie. Ostra gra Ziemiana powoduje kilka wolnych bez rezultatu. Dopiero kombinacja Kałuża – Kozok – Sperling przynosi silny strzał ostatniego w róg. Robinsonujący Skwarczyński wygarnia już z siatki, czego blisko stojący sędzia, oczywiście nie mógł nie widzieć.

Sędzia p. Wardęszkiewicz ma braki.

Źródło: Przegląd Sportowy nr 63 (465) z 2 października 1929 [1]