1959-06-06 Cracovia - Pogoń Szczecin 3:5

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Michał Matyas
pilka_ico
I liga , 10 kolejka
Kraków, sobota, 6 czerwca 1959, 18.00

Cracovia - Pogoń Szczecin

3
:
5

(2:2)



Herb_Pogoń Szczecin

Trener:
Edward Brzozowski
Skład:
Sztuka
Konopelski
Durniok
Gołąb
Malarz
Dudoń
Procak
Marciniak
Manowski
Jarczyk
Kasprzyk

Ustawienie:
3-2-5

Sędzia: Storoniak
Widzów: 17 000

bramki Bramki


Durniok (32’ k.)
Konopelski (45’)


Durniok (60' k.)
0:1
0:2
1:2
2:2
2:3
2:4
3:4
3:5
Kielec (4')
Kielec (17')


Bakuła (50')
Kalinowski ('55)

Kielec (89')
Skład:
Konarski
Leszczyński
Nowacki
Ksol
Przybylski
Jabłonowski
Mielniczek
Kielec
Kalinowski
Piątek
Jaworski (Bakuła)



Zapowiedź meczu

Zapowiedź w Dzienniku Polski.

"Dziś "życiowy mecz" Cracovii" -
Dziennik Polski

Dziś "życiowy mecz" Cracovii

Cracovia rozegra w sobotę swój prawdziwe "życiowy mecz". Będzie to duża szansa zdobycia pełnych dwóch punktów, bowiem zespół szczecińskiej Pogoni, z którym mierzą się biało-czerwoni, nie jest zbyt trudnym przeciwnikiem. Co prawda Pogoń także objęta jest "strefą zagrożoną", a z taką drużyną trudno nie raz wygrać, jednak trzeba pamiętać, że o punkty w Zabrzu, dokąd Cracovia jedzie za tydzień, będzie już o całe niebo trudniej.

Dziś na koncie Cracovii figuruje zaledwie 6 punktów. Z taką ich ilością w drugiej rundzie rozgrywek wiele się niezwojuj, ale już 8 pkt. daje "jaki taki" byt, przy oczywiście wybitnej poprawie formy, w jesiennej serii spotkań ligowych.

Co prawda szczecinianie przyjeżdżają do Krakowa także odpowiednio nastawieni przez swojego trenera - jednak piłkarze krakowscy mają za sobą własną publiczność (konieczny jednak będzie żywy doping) i przede wszystkim na uwadze swoją naprawdę trudną sytuację - muszą dać z siebie maksimum wysiłku i ambicji.

Konieczne jest skoncentrowanie się całej drużyny, a zwłaszcza linii, która decydować powinna o sukcesie - ataku. Jeżeli atak zacznie "chodzić", o wynik spotkania będą wszyscy zwolennicy Cracovii znacznie spokojniejsi.
Źródło: Dziennik Polski nr 133 z 6 czerwca 1959


Opis meczu

Przegląd Sportowy

Nikt nie mógł oczekiwać wysokiego poziomu od dwóch drużyn, ulokowanych na szarym końcu tabeli. Nikt nie mógł również przypuszczać, aby spadek formy - wydawałoby się konsolidującej się już Cracovii był aż tak wielki, że przez długie okresy w meczu z Pogonią nie miała ona nic do powiedzenia. Wprawdzie wynik sugeruję jakąś zażartą i wyrównaną walkę, ale „skorygował” go sędzia, prezentując gospodarzom aż dwa rzuty karne za przewinienia, za które nawet rzut wolny pośredni byłby za surową karą.

Na tle przeciwnika, któremu w tym meczu brakowało wszystkich walorów, nie wyłączając nawet normalnej ochoty do gry, Pogoń wypadła bardzo dobrze. Prowadząc po kwadransie 2:0 nie dała się wyprowadzić z równowagi niektórymi decyzjami arbitra, lecz z uporem prawdziwych sportowców pracowała by... doczekać się oklasków o krakowskiej widowni. Schodzącą do szatni po meczu drużynę Pogoni żegnano rzęsistymi oklaskami, w których obok uznania dla postawy piłkarzy znad morza była chęć zamanifestowania rozżalenia za zawód, jaki tysiące sympatyków drużyny krakowskiej spotkał ze strony biało-czerwonych.

Durniok w wysokiej formie może każdorazowo nadrabiać błędy i „łatać dziury”, wynikające z gry Gołąba i jego równych partnerów. Jeśli zaś stopera Cracovii nawiedzi kryzys formy, wówczas... katastrofa gotowa. Kryzys formy Durnioka zasygnalizował już pierwszy atak Pogoni, kiedy to tylko przypadek i szczęście uchroniły Cracovię od utraty bramek. Po 5 minutach Durniok nie znalazł już jednak ani siły ani sposobu, by naprawić błędy Gołąba i Dudonia więc Kielec otworzył serię bramek.

W 10 minut później Durniok przegrał pojedynek z łącznikiem Pogoni i młody Kielec po raz drugi umieścił piłkę w siatce Cracovii. Durniok odrobił wprawdzie przy pomocy sędziego dwie stracone bramki, ale inni jego koledzy nie doszli nawet do szans na odrobienie skutków swoich licznych błędów oraz gry, niżej przyzwoitego poziomu.

Tak więc drużyna, która przed kilkoma tygodniami nie potrafiła Wiśle strzelić ani jednej bramki strzeliła kandydatowi do reprezentacji Sztuce aż 5 goli i „życiowy” mecz dla Cracovii wykorzystała jako swoją życiową szansę, uzyskując zasłużone zwycięstwo i rekord bramkowy.
St, Habzda
Źródło: Przegląd Sportowy nr 94 z 7 czerwca 1959 [1]


"Ostre strzelanie pod Wawelem" -
Kurier Szczeciński

Ostre strzelanie pod Wawelem

Relacja z meczu w Kurierze Szczecińskim
Trzeba było słyszeć te okrzyki niedowierzania w słuchawce telefonicznej, kiedy podawaliśmy wynik krakowskiego spotkania. Telefon urywał się już id godziny 18-tej. Przez trzy godziny redaktor techniczny tylko podnosił słuchawkę i informował o wyniku nie czekając nawet na pytania. Te były bowiem jednakówe: Jaki wynik Pogoni? Pogoń zaś niespodziewanie dla wszystkich wygrała z Cracovią w stosunku 5:3 (2:2). A oto jak relacjonuje mecz nasz krakowski kolega Antoni Dobosz.
Źródło: Kurier Szczeciński nr 135 z 7 czerwca 1959


"Widmo spadku coraz bliżej.
Kompromitujący mecz piłkarzy Cracovii." -
Echo Krakowa

Widmo spadku coraz bliżej.
Kompromitujący mecz piłkarzy Cracovii.

Kibice Cracovii przeżyli 90 minut wielkiego rozczarowania. Tak kompromitująco słabo grającego zespołu biało-czerwonych jeszcze w tym sezonie nie widziano. Patrząc na wielką niezaradność „pasiaków", brak ambicji i ogromną ilość szkolnych błędów, wprost się wierzyć nie chciało, że to są zawodnicy naszej ekstraklasy.

A przecież stawka zawodów była wielka. Mecz z Pogonią (poważnym kandydatem do spadku) miał szczególny ciężar gatunkowy. A punkty liczyły się niemal podwójnie. Zdobyła je nie Cracovia, lecz szczecińska Pogoń, zasłużenie wygrywając 5:3 (2:2), odnosząc pierwsze w tym sezonie zwycięstwo na obcym boisku.
Przez cały czas spotkania 1epszym zespołem była Pogoń. Piłkarze szczecińscy na tle chaotycznie grającej drużyny gospodarzy wypadli bardzo korzystnie. Grali ofiarnie, szybko, mądrze taktycznie, bezlitośnie wykorzystując błędy przeciwnika. Na swym polu karnym stosowali ścisłą obronę, nie dopuszczając napastników biało-czerwonych do swobodnego strzału.
Zupełnie coś innego zaprezentowali krakowianie, grający bez ambicji (z małymi tylko wyjątkami). Zapominali o kryciu, razili niedokładnymi podaniami, rozgrywali piłkę niemal w miejscu - krótko mówiąc wywarli fatalne wrażenie. Co więcej mimo zaleceń trenera defensorzy, biało-czerwonych wciąż wysuwali się do przodu. Nastąpiło rozrzedzenie linii obronnych, co w dużym stopniu ułatwiło zadanie szybkim napastnikom Pogoni. W ogóle krakowska obrona nie była w tym meczu najlepiej usposobiona. Błędy przydarzyły się nawet Durniokowi, mającemu na swym koncie utratę przynajmniej dwu bramek. Okazał się om natomiast pewnym egzekutorem rzutów karnych, zbyt pochopnie podyktowanych przez sędziego. Zresztą arbiter p. Storoniak popełnił w tym meczu więcej błędów uznając m. in. czwartą bramkę zdobytą przez Kalinowskiego z pozycji spalonej.
Po zawodach trener Pogoni p. Brzozowski powiedział:
— Jestem zadowolony z wyniku i ambitnej gry moich zawodników. Drużyna nasza, zwłaszcza przez pierwsze 15 min. miała zdecydowaną przewagę. Cały zespół zasłużył na słowa uznania za ambitną grę i wolę zwycięstwa. Jeśli chodzi o Cracovię jestem zaskoczony słabą formą w tym meczu Durnioka. Sędzia swymi orzeczeniami krzywdził obydwie drużyny.

Trener Cracovii p. Matyas
— Jestem przygnębiony poniesioną porażką. Tak fatalnie grającej naszej obrony jeszcze nie widziałem. Ma ona na sumieniu przynajmniej 4 bramki. Durniok przy jednej z nich dał się ograć w dziecinnie łatwy sposób. Pogoń zagrała z szaloną ambicją i odniosła zasłużone zwycięstwo. Zawodnicy szczecińscy przewyższali naszych między innymi szybkością.
ANTONI ŚLUSARCZYK
Źródło: Echo Krakowa nr 131 z 8 czerwca 1959


""Czarna sobota" krakowskich piłkarzy. Cracovia nad przepaścią" -
Dziennik Polski

"Czarna sobota" krakowskich piłkarzy. Cracovia nad przepaścią

Szansa Cracovii na zdobycie dwóch punktów w meczu z Pogonią i poprawienia swojej ostatniej lokaty spaliła na panewce. I powiedzmy sobie od razu - portowcy mecz wygrali zasłużenie. Optycznie wyglądało czasem, że przeważali krakowianie, ale tylko tak długo, dopóki gra toczyła się na środku boiska. Pod bramką natomiast przeciwnika biało-czerwonym brakło koncepcji, a ostro i pewnie grająca defensywa szczecinian pewnie wyjasniała każdą groźniejszą sytuację. Cracovia jak zwykle, bawiła się w superkombinacje, w grę do tyłu i „pchanie" ataku środkiem.

Czym przewyższali goście gospodarzy? Przede wszystkim szybką, prosta i skuteczną grą. Nie wyglądało to może efektownie, ale bramki padały z takich prostych akcji „popartych" przeważnie błędami defensywy krakowskiej.

Co można powiedzieć, o drużynie Cracovil? Zacznijmy od ,,żelaznej" zwykledefensywy. Tak słabo grającego stopera Durnioka jeszcze nie oglądaliśmy. Ma on na swym koncie trzy bramki. Durniok był wolny, dawał się ogrywać i stanowił najsłabszy punkt obrony krakowian. „Dopasował" się do niego Malarz, podający z reguły piłkę przeciwnikowi i nie idący za atakiem. Sztuka w bramce również się nie popisał. Był niemrawy,nie próbował interweniować na przedpolu, a tylko jedna ryzykowna parada na cały mecz - to za mało.

Atak jako linia w ogóle nie istniał a bramki sirzeliła obrona i pomoc. Prawdziwym nie porozumieniem był Procak na prawym skrzydle, jego partner na łączniku Jarczyk może gdyby miał skrzydłowego „z prawdziwego zdażenia", choć zresztą wolimy go w roli pomocnika. Manowski tylko przez pierwszy kwadrans dał się poznać z lepszej strony jako kierownik ataku, potem zabrakło mu sił i ,,zgubił" się w niemrawych poczynaniach swojego napadu.

Jeśli w ogółe można mówić dodatnio o któryms z piłkarzy Cracovii, to na pierwszym miejscu należy wspomnieć o Dudoniu za jego ambitną grę i walkę aż do ostatniego gwizdka. Lepsze momenty miał też Konopelski, który aż obrony podrywał swą drużynę do ataku. I tyle...

U portowców podobali się Leszczyński, Przybylski i inicjator większości akcji zaczepnych Mielniczek. Słowa uznania należą się też strzelcowi 3 bramek, młodemu Kielcowi, który dopiero trzeci mecz gra w drużynie Iigowej.

Smutne refleksje nasuwają się po wczorajszym meczu. Cracovia nadal ,,okupuje" ostatnie miejsce w tabeli i trudno sądzić, by po meczu w następną niedzielę z Górnikiem Zabrze nastapiła jakaś zmiana na lepsze. Dorobek 6-ciu punktowy w pierwszej rundzie, to stanowczo za mało i nie daje żadnej gwarancji na pozostanie w ekstraklasie. A oto clekawsze momenty gry:
K. Puszkarzewicz
Źródło: Dziennik Polski nr 134 z 7/8 czerwca 1959


"Mecz zawiedzionych nadziei" -
Gazeta Krakowska

Mecz zawiedzionych nadziei

Cracovia zaprzepaściła zno­wu okazję zdobycia punktów przegrywając gładko ze szczecińską Pogonią 3:5 (2:2). To co działo się w sobotę na boisku biało-czerwonych rozwiało resztki optymizmu kibiców. Gra biało-czerwonych była wręcz rozpaczliwa. Odnosiło się wrażenie, że ogląda się jakiś prowincjonalny, prymitywny zespół, a nie drużynę I ligową. Zespół biało-czerwonych był słaby we wszystkich formacjach, a niektórzy jego zawodnicy grali wprost katastrofalnie. Odnosi się to przede wszystkim do Durnioka, który raził powolnością i który był właściwie współautorem trzech zdobytych przez szczecinian bramek. Również nie dużo lepszy od niego był Malarz.

Atak Cracovii grał wręcz nieudolnie. Wystarczy choćby powiedzieć, że wszystkie jego akcje były z dziecinną łatwością torpedowane przez gości. Tak Marciniak, jak i Kasprzyk „popisywali się“ rozpaczliwymi zagraniami i marnowaniem wszystkich przypadkowych zresztą przedsięwzięć.

W przeciwieństwie do biało-czerwonych, goście zagrali o niebo lepiej. Szczecińska Pogoń, ta dosyć prymitywna technicznie drużyna, dała popisową lekcję, jak należy walczyć o piłkę. Dla gości niebyło straconych sytuacji i pojedynków. Rozporządzali dobrą szybkością, świetnym startem i ambicją. Wystarczyło to w zupełności, aby właściwie zdeklasować biało-czerwonych.

Zadziwiający brak ambicji święcił absolutne triumfy na boisku Cracovii. Charakteryzuje to również dobitnie fakt, że dwie bramki zdobyli gospodarze z rzutów karnych, a jedną z przypadkowego strzału obrońcy Konopelskiego!

Mecz z Pogonią był spotkaniem zawiedzionych nadziei. Zawiedzionych nadziei przede wszystkim kibiców, którzy liczyli jeszcze że ich drużyna zdoła jakoś powiększyć, przecież i tak marny dorobek punktowy. Sytuacja, w jakiej znalazła się obecnie Cracovia jest mówiąc delikatnie bardzo kłopotliwa. Czerwona latarnia tabeli zaświeciła mocniej i niewiadomo czy zdoła się ją w jakiś sposób przygasić.
Ryszard Malinowski
Źródło: Gazeta Krakowska nr 128 z 8 czerwca 1959


Mecze sezonu 1959

Cracovia_herb 1959 Trening Noworoczny  Spartacus Békéscsaba 1959-02-15 Spartacus Békéscsaba - Cracovia 1:2  Ferencváros Budapeszt 1959-02-18 Ferencváros Budapeszt - Cracovia 2:0  EVTC Budapeszt 1959-02-22 EVTC Budapeszt - Cracovia 3:1  Spartacus Budapeszt 1959-02-25 Spartacus Budapeszt - Cracovia 1:0  Spartacus Budapeszt 1959-03-01 Spartacus Budapeszt - Cracovia 1:2  Zagłębie Sosnowiec 1959-03-08 Cracovia - Stal Sosnowiec 2:1  Hutnik Kraków 1959-03-12 Cracovia - Hutnik Nowa Huta 2:1  ŁKS Łódź 1959-03-15 Cracovia - ŁKS Łódź 2:2  Polonia Bytom 1959-03-22 Polonia Bytom - Cracovia 4:2  FC Stadlau 1959-03-29 Cracovia - FC Stadlau 2:2  Cambridge University 1959-03-30 Cracovia - Cambridge University 4:0  Legia Warszawa 1959-04-05 Legia Warszawa - Cracovia 1:1  Lechia Gdańsk 1959-04-12 Cracovia - Lechia Gdańsk 0:0  Ruch Chorzów 1959-04-19 Ruch Chorzów - Cracovia 3:0  Wisła Kraków 1959-04-26 Cracovia - Wisła Kraków 0:1  Gwardia Warszawa 1959-05-03 Gwardia Warszawa - Cracovia 6:1  Polonia Bydgoszcz 1959-05-10 Cracovia - Polonia Bydgoszcz 3:1  Wawel Kraków 1959-05-16 Cracovia - Wawel Kraków 0:3  Górnik Radlin 1959-05-24 Górnik Radlin - Cracovia 0:0  Pogoń Szczecin 1959-06-06 Cracovia - Pogoń Szczecin 3:5  Górnik Zabrze 1959-06-14 Górnik Zabrze - Cracovia 3:0  Stal Mielec 1959-06-21 Stal Mielec - Cracovia 0:1  Lublinianka Lublin 1959-07-04 Cracovia - Unia Lublin 5:0  Piast Nowa Ruda 1959-07-12 Piast Nowa Ruda - Cracovia 3:0  Śląsk Wrocław 1959-07-18 Śląsk Wrocław - Cracovia 2:1  Bielawianka Bielawa 1959-07-22 Bielawianka Bielawa - Cracovia 3:3  ŁKS Łódź 1959-08-01 ŁKS Łódź - Cracovia 0:2  Polonia Bytom 1959-08-08 Cracovia - Polonia Bytom 1:2  Legia Warszawa 1959-08-22 Cracovia - Legia Warszawa 1:2  Unia Tarnów 1959-08-30 Unia Tarnów - Cracovia 3:3  Hutnik Kraków 1959-09-03 Cracovia - Hutnik Nowa Huta 3:1  Lechia Gdańsk 1959-09-06 Lechia Gdańsk - Cracovia 0:3  Ruch Chorzów 1959-09-09 Cracovia - Ruch Chorzów 5:1  Wisła Kraków 1959-09-13 Wisła Kraków - Cracovia 2:3  Kraków (młodzież) 1959-09-17 Cracovia - Kraków (młodzież) 2:2  Gwardia Warszawa 1959-09-20 Cracovia - Gwardia Warszawa 0:1  Polonia Bydgoszcz 1959-10-04 Polonia Bydgoszcz - Cracovia 6:0  Calisia Kalisz 1959-10-10 Cracovia - Calisia Kalisz 3:0  Tarnovia Tarnów 1959-10-11 Tarnovia Tarnów - Cracovia 0:0  Brno 1959-10-17 Cracovia - Brno 5:1  Górnik Radlin 1959-10-25 Cracovia - Górnik Radlin 2:1  Pogoń Szczecin 1959-11-01 Pogoń Szczecin - Cracovia 0:0  Garbarnia Kraków 1959-11-08 Cracovia - Garbarnia Kraków 1:1  Górnik Zabrze 1959-11-15 Cracovia - Górnik Zabrze 0:1