1959-08-22 Cracovia - Legia Warszawa 1:2

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Michał Matyas
pilka_ico
I liga , 14 kolejka
Kraków, Stadion Cracovii, sobota, 22 sierpnia 1959, 17:30

Cracovia - Legia Warszawa

1
:
2

(0:1)



Herb_Legia Warszawa

Trener:
Stjepan Bobek
Skład:
Sztuka
Durniok
Mazur
Gołąb
Malarz
Buda
Bąbka (46' Kasprzyk)
Marciniak
Manowski
Jarczyk
Fudalej

Ustawienie:
3-2-5

Sędzia: Janusz Marcinkowski z Łodzi
Widzów: 20 000

bramki Bramki

Marciniak (56'-głową)
0:1
1:1
1:2
Brychczy (26')

Nowara (82')
Skład:
Kornek
Strzykalski
Grzybowski
Woźniak
Pędziach
Zientara
Gadecki
Brychczy
Ciupa
Nowara
Nowak

Ustawienie:
3-2-5
Mecz następnego dnia:

Plik:Zakopianka Zakopane herb.png 1959-08-23 Cracovia II - Zakopianka 4:4



podczas meczu
podczas meczu
podczas meczu

Zapowiedź meczu

Opis meczu

"Cracovia przegrywa w najlepszym swoim meczu" -
Przegląd Sportowy

Cracovia przegrywa w najlepszym swoim meczu

Relacja z przeglądu Sportowego
Kiedy przez pierwszych dwadzieścia minut gwałtowna nawałnica ataku Legii sunęła bez przerwy na bramkę Cracovii wówczas w sercach jej najwierniejszych zwolenników jedyne "ulgę" przynosiła wiadomość, że w środowym spotkaniu przeciw ŁKS sprawna maszyna drużyny warszawskiej zaczęła coraz gorzej funkcjonować, a to wszystko znalazło wyraz w końcowym wyniku spotkania z ŁKS.

Na boisku Cracovii powtórzyła się historia. Legionistów usprawiedliwia wprawdzie przemęczenie meczem oraz niesamowity upał jaki w tym dniu w Krakowie dawał się we znaki — ale ... na ogół dobrze grającą Cracovię można było pokonać jedynie utrzymaniem tempa, jakie drużyna Biało-Czerwonych dyktowała w pierwszej fazie.
Kiedy zaś biało-czerwoni nie tylko intuicyjnie odgadli, że lew nie jest taki straszny, jak o nim mówią, wówczas zaczęły się dziać rzeczy o jakich najbardziej nawet sfanatyzowanym zwolennikom gospodarzy się nie śniło. Oto "jagnię", które miało być rzucone dla lwa na pożarcie zaczęło się coraz śmielej i energiczniej zabierać do skóry tego lwa,zniwelowano różnicę jednej wartości i zdobyło kapitalną szansę na uzyskanie prowadzenia, jaką stanowi rzut karny.
Inna rzecz, że w tym okresie Legia praktycznie grała w dziesiątkę, gdyż kontuzjowany Woźniak objął pozycję lewoskrzydłowego, żadnej nie było zeń pociechy, a jego miejsce w obronie zajął Nowak. Ten znów dał się ograć Fudalejowi z którego centry padła wyrównująca bramka. Sposób, w jakim skrzydłowy Cracovii wygrał pojedynek z Nowakiem, wystawia piłkarzowi biało-czerwonych bardzo dobre świadectwo i stanowi jeszcze jeden z niezaprzeczalnych dowodów, że praca nad przygotowaniem własnych kadr młodzieży przynosi zawsze pozytywne rezultaty.
Otrzaskani w ciężkich bojach ligowych piłkarze Legii potrafili dając wyhasać się przeciwnikowi zgromadzić tyle sił na końcu spotkania. że zmusili drugi raz Sztukę do kapitulacji i zagarnęli oba mistrzowskie punkty.
Sztuka niełatwo zaś kapituluje. Tak się zlożyło. że zanim pierwszy celny strzał Brychczego wpadł do siatki Sztuka obronił wiele ostrych, idących tuż pod poprzeczkę strzałów „Kiciego", Nowary, Ciupy, a nawet Pędziacha. To stanowiło prawdziwą sztukę. Specjalne trudne do obrony były kąśliwe, oddawane bez namysłu strzały Brychczego. Również jego najbliżsi partnerzy przez pierwsze 25 min. ostrzeliwali raz po raz bramkę Cracovii, ta każdym razem chybiając o centymetry, a nieraz o milimetry.
Słowa uznania należą się również młodemu pomocnikowi Budzie. On to pierwszy po upływie jakiś 20 min.-gry poderwał swa drużynę do walki, wygrywając pojedynek z "samym" Brychczym kierując piłkę do wolnego Fudaleja, który znów ograł "samego" Strzykalskiego. Niezawodnym punktem w defensywie Cracovii był również Mazur, natomiast Malarz przeplatał świetne zagrania sztubackimi błędami. Nie potrafił odnaleźć swej formy z roku ubiegłego z początku ubiegłego sezonu Manowski choć sąsiedztwo młodych utalentowanych piłkarzy i bardzo agresywnego Marciniaka powinno temu sprzyjać.

Jak zwykle filarami Legii byli: Brychczy Zientara, Wożniak i Strzykalski — najsłabsi zaś to Nowak i Gądecki. Bramkarz Kornek popisał się wspaniałym refleksem przy obronie rzutu karnego bitego przez Durnioka, gdy rezultat spotkania brzmiał 1:1, a zdobycie prowadzenia mogło zaważyć na końcowym wyniku meczu.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 149 z 23 sierpnia 1959 [1]


"A można było wygrać...

Porażka Cracovii z warszawską Legią.

Biało-czerwoni nie wykorzystali rzutu karnego." -
Echo Krakowa

A można było wygrać...

Porażka Cracovii z warszawską Legią.

Biało-czerwoni nie wykorzystali rzutu karnego.

W meczu z Legią Cracovia zaprzepaściła wielką szanse na zdobycie jeśli już nie oby­dwóch, to przy­ najmniej jed­nego punktu. Przy stanie spotkania 1:1 biało-czerwoni nie wykorzys­tali rzutu kar­nego a następ­nie popełniając błąd utracili bramkę, która jak się okazało o wyniku meczu zapewniając zwycięstwo drużynie warszaw­skiej 2:1 (1:0).

Nic więc dziwnego że zwo­lennicy Cracovii opuszczali stadion z markotnymi, minami. Ich przygnębienie jeszcze bardziej wzrosło, gdy dowiedzieli się o sukcesie najgroźniejsze­go dla biało-czerwonych rywa­la — szczecińskiej Pogoni i zainkasowaniu przez nią dwóch cennych punktów. Obecna sytuacja drużyny kra­kowskiej jest bardzo poważ­na ale nie beznadziejna. Nie wolno rezygnować z dalszej ambitnej walki, tym bardziej, że w grze „pasiaków" widać znaczna poprawę. Jeśliby kra­kowianie tak grali w wiosen­nej rundzie, jak podczas spot­kania z Legią nie mieliby kło­potów z utrzymaniem się w ekstraklasie.
Mecz, mimo ogromnego upału, prowadzony był w żywym tem­pie. Na środku boiska „legioni­ści” częściej byli przy piłce, przechodząc z nią na pole karne przeciwnika. Tutaj obrona Cracovii dwoiła się, troiła, interweniu­jąc w bardzo groźnych czasem sy­tuacjach stwarzanych przede wszystkimi przez Brychcego, Nowarę i Ciupę. W większości wypadków strzelali oni niecelnie i dopiero strzał Brychcego pod po­przeczkę znalazł drogę do siatki.
Ale i napad Cracovii miał kil­ka dobrych okazji. Np. w 16 min. groźną akcję przeprowadzoną przez Marciniaka, Manowskiego i Bombkę likwiduje z trudem sto­per Grzybowski. Za chwilę Mar­ciniak po otrzymaniu piłki od Manowskiego strzela z dogodnej sytuacji — w aut. Innym ra­zem Manowski pośliznął się pod bramką przeciwnika nie docho­dząc do piłki posianej mu głową przez Jarczyka. Wreszcie na dwie minuty przed pauzą Malarz egze­kwuje rzut wolny. Bramkarz Le­gii Kornek wypuszcza piłkę z rąk. Nie znalazł się jednak nikt, kto wykorzystałby nadarzającą się okazję.
Tuż po rozpoczęciu drugiej po­łowy spotkania Nowara niebezpie­cznie strzelił. Tym razem w su­kurs Sztuce przyszedł słupek, od którego piłka się odbiła. Chwilę później bramkarz biało-czerwo­nych w ładnym stylu łapie gro­źny strzał Pędziacha.
Cracovia z impetem przechodzi do ataku. Fudalej wygrywa poje­dynek z obrońcą centruje a Mar­ciniak dopełnia reszty lokując pił­kę głową w bramce. 1:1. Na wi­downi wybuchł wielki entuzjazm. Utrata bramki deprymuje Legię. Napastnicy biało-czerwonych znów są w natarciu.
Nastała 73 minuta gry. Jarczyk w dogodnej sytuacji strzałowej został rozmyślnie podcięty przez obrońcę na polu karnym. Sędzia zarządza jedenastkę. I tu przy­ chodzi tragiczna dla gospodarzy chwila. Durniok strzela wprost w ręce bramkarza. Świetna okazja na zwycięstwo została zmarnowa­na. Teraz warszawianie nabierają animuszu. Strzały Zientary, Pędziacha, Nowary czy Woźniaka, który zmienił się z pozycją z No­wakiem — wyłapuje przytomnie Sztuka. W pewnym momen­cie Nowara nieoczekiwanie zdo­bywa drugą bramkę. Nie bez winy był Malarz który biegnące­ mu kilkanaście metrów zawodni­kowi Legii nie potrafił odebrać piłki. Przy obronie skośnego strzału nie popisał się także Sztuka.
Zdobyta bramka przesądziła o wyniku meczu. Wprawdzie w ostatniej minucie Marciniak po ładnej akcji groźnie strzelił, lecz Kornek wybił piłkę na róg, któ­rych stosunek w tym meczu przedstawiał się 7:3 dla Legii.
W zespole warszawskim dobrze spisywały się linie defensywne, chociaż okresami Strzykalski grał zbyt ostro. W ataku Brychcy po początkowej dobrej grze później był mało widoczny. Na najlepszą notę w Legii zasłużył wszędobylski Pędziach. W Cracovii najlep­szy w liniach defensywnych był Mazur a w ataku Marciniak.

Po meczu jugosłowiański trener drużyny Legii Stiepan Bobek powiedział:
- Mecz był prowadzony ner­wowo ponieważ, zarówno Le­gia, jak i Cracovia potrzebo­wały punktów. Gdyby gospo­darze strzelili karnego — za­ pewne wygraliby spotkanie. Uważam nasze zwycięstwo za zasłużone. Sądzę że Kornek za rok lub dwa (o ile solidnie popracuje) będzie najlepszym bramkarzem w Polsce. Z Cracovii bardzo podobał mi się Marciniak.
Trener Cracovii — M. Matyas:
- Legia zagrała dobry mecz, ale i my byliśmy po okresowej przewadze drużyny warszaw­skiej równorzędnym partne­rem. Strzelony kamy roz­strzygnąłby spotkanie na na­szą korzyść. O porażce zade­cydował przypadek. Przy utracie drugiej bramki winę ponosi zarówno Malarz, jak i Sztuka, który w tej sytuacji powinien pilnować tzw. krót­szego rogu bramki. Drużyna warszawska może mówić o szczęśliwym zwycięstwie.
ANTONI ŚLUSARCZYK
Źródło: Echo Krakowa nr 195 z 24 sierpnia 1959


"Cracovia zasłużyła na remis jednak przegrała 2:1!" -
Gazeta Krakowska

Cracovia zasłużyła na remis jednak przegrała 2:1!

Relacja z meczu w dzienniku Gazeta Krakowska
Było to naprawdę ładne i nadzwyczaj emocjonujące widowisko. Cracovia zagrała jeden z najlepszych meczów, ale niestety przegrała z warszawską Legią 1:2 (0:1). Przegrała bardzo pechowo, bo zasłużyła z przebiegu gry przynajmniej na remis.

Losy meczu dla gospodarzy rozstrzygnęły się w 74 min. gry, gdy sędzia podyktował „jedenastkę" za podcięcie Jarczyka na polu karnym przez Pędziacha, Wynik spotkania brzmiał wówczas 1:1. Niestety Durniok nie wytrzymał nerwowo i posłał piłkę w ręce bramkarza Legii — Komka. Nie tylko niefortunny wykonawca chwycił się za głowę, ale pozostali koledzy i kibice nie mogli tego przeżyć.
Białoczerwoni, mimo że przeciwnik to jeden z kandydatów do tytułu mistrza Polski, zagrali tym razem zupełnie dobrze i przy odrobinie szczęścia mogli mecz nawet wygrać. Niestety Cracovię w tegorocznych rozgrywkach prześladuje wyraźny pech, i kto wie czy ten mecz nie zadecyduje o „być lub nie być" w ekstraklasie. Tym razem do zawodników Cracovii nikt nie może mieć pretensji, bo zagrali z sercem, by uzyskać jak najlepszy wynik. Raziła jedynie gra Malarza, który przyczynił się do utraty drugiej bramki. On to biegł swobodnie obok ciągnącego z piłką Nowary. zamiast w jakikolwiek sposób przeszkodzić mu w oddaniu strzału. Na słowo pochwały zasługuje weteran Mazur, który jako stoper grał nadzwyczaj ofiarnie i niejednokrotnie ratował w Bardzo przykrych sytuacjach.
W ataku najlepszym był Marciniak, a Kasprzyk (grający po przerwie za Bombkę) nic nowego nie wniósł do gry.
W Legii poza dobrym bramkarzem Kornikiem, wyróżnił się wszędobylski pomocnik Pędziach oraz w ataku Brychcy.
PRZEBIEG GRY
Mecz rozpoczął się w bardzo ostrym tempie. Napastnicy Legii raz po raz atakują, ale białoczerwoni dzielnie bronią się. W 17 min. Marciniak strzelił do pustej bramki, ale obrońca Grzybowski uratował wybijając piłkę z linii bramki. W 23 min. po składnym zagraniu ataku gości, piłkę przejmuje Brychcy i zaskakującym strzałem pod poprzeczkę zdobywa prowadzenie. W dalszym ciągu obserwujemy dobre zagrania gości, piłka posłusznie chodzi od nogi do nogi. Na szczęście napastnicy Legii niecelnie strzelają. Sporadyczne ataki gospodarzy nie przyniosły jednak zmiany wyniku. Manowski przestrzelił a daleki silny strzał Malarza, Kornek wybija.
Po przerwie znów się groźnie zaczęło. Piłka po strzale Nowary trafia w słupek, a za chwilę Sztuka ratuje broniąc kąśliwy strzał Pędziacha.
Sytuacja się zmienia. Teraz stroną atakującą jest Cracovia. Fudalej pięknie dośrodkował i piłkę przejął głową Marciniak i błyskawicznie strzelił do bramki. Na tablicy 1:1. Znów przy piłce są napastnicy gospodarzy. Ale raz ratuje gości słupek a drugi raz obrońca wybija piłkę. Następuje dramatyczny moment z j karnym, którego Durniok nie wykorzystuje. Niepowodzenie to chwilowo załamuje gospodarzy. Sztuka ma pełne ręce roboty i dwukrotnie z trudem przerzuca piłkę ponad poprzeczkę na rzut rożny.

W 82 min. Kowarą ustala wynik meczu ( nie bez winy Malarza) strzelając drugą bramkę. W ostatniej sekundzie jeszcze Cracovia miała okazję wyrównać, ale Marciniak posłał piłkę obok słupka, (akt)
Źródło: Gazeta Krakowska nr 201 z 24 sierpnia 1959


"Legia-Cracovia 2:1 (1:0)" -
Dziennik Polski

Legia-Cracovia 2:1 (1:0)

Relacja z meczu w dzienniku Dziennik Polski
LEGIA: Kornek, Strzykalskl, Grzybowski, Wożniak, Pędzlach, Zientara, Gadecki, Brychcy, Ciupa, Nowara, Nowak.

CRACOVIA: Sztuka, Durniok, Mazur, Gołąb, Malarz, Buda, Bomba (Fudalej), Manowski, Marciniak, Jarczyk, Fudalej (Kasprzyk). Sędziował p. Marcinkowski z Lodzi. Widzów ok. 20.000.

Cisza jak maikiem siał zaległa stadion, kiedy w 74 min. gry przy stanie 1:1 Durniok przystępował do wykonania rzutu karnego, podyktowanego na korzyść Cracovii za faul Pędziacha na Janczyku. Jeden ruch nogą i Cracovia ma mocz wygrany. Niestety! Niezawodny zazwyczaj obrońca biało-czerwonych nie wytrzymał napięcia nerwowego. Nie strzelił, lecz po prostu posiał piłkę w ręce bramkarza Legii, który bez trudu łapie ją na piersi. Okrzyk zawodu z ust tysięcy kibiców Cracovii, Durniok łapie się za głowę — taka szansa zmarnowana! Ten dramatyczny moment był rozstrzygający dla losów spotkania Cracovii z kandydatem na mistrza Polski.

Mecz odbył się przy upalnej pogodzie. Toteż być może było powodem, że — mimo iż chwilami był szybki — nie stal na takim poziomie, jakiego należało się spodziewać, zwłaszcza po drużynie warszawskiej. Cracovia zagrała wprawdzie lepiej niż dwa tygodnie temu z Polonią Bytom, jednak napastnicy nie potrafili wypracować sobie dogodnych sytuacji podbramkowych, a linie defensywne nie były bez winy przy obydwu bramkach zdobytych przez Legię. W pierwszym wypadku obrońcy zaskoczeni błyskawicznym oddawaniem sobie pitki Brychcy — Nowara — Brychcy pozwolili temu ostatniemu na strzał z voleja w górne ,,okienko”. Przy drugiej bramce Malarz nie sparaliżował akcji Nowary, kiedy ten biegł z piłką, kilkanaście metrów, zanim-strzelił na - bramkę Sztuki, Bramkarz Cracovii wyjaśnił kilka groźnych sytuacji, parując piłkę na korner zarzucić mu jednak można brak interwencji przy strzale Brychcego. Z obrońców najlepiej spisywał się Mazur. w pomocy pracowity Malarz. Buda grał chwilami zbyt ostro. W ataku najlepszy Marciniak kilkakrotnie ładnie strzelił, Fudalej robił swymi udanymi ucieczkami największe zamieszanie w tyłach, przeciwnika, z jego też centry zdobył Marciniak główką wyrównującą bramkę. Kasprzyk, który po przerwie wszedł na miejsce Bombki, nic wyróżni! się niczyim specjalnym.

W drużynie Legli na wyróżnienie zasłużył bramkarz Kornek, jak w ogóle Linie obronne. Strzykalski grał zbyt ostro, podobał się wszędobylski Pędzlach. W ataku najsłabszy był, zwłaszcza do przerwy, Gadecki. Brychcy popisał się kilkoma błyskotliwymi zagraniami. niezwykle aktywny był Nawara. Drużyna Legii miała tę wyższość nad Cracovią, że umiała zdobywać szybko teren dokładnymi podaniami od nogi do nogi. Jeśli jednak wojskowi wywieźli z Krakowa obydwa punkty, mogą mówić o szczęściu; gdyby Dairniok wykorzystał był karnego, wynik mógł brzmieć równie dobrze 2:1 dla Cracovii. Me oz nie obfitował w dużą ilość ciekawych momentów. W 6 min. Brychcy zdobył bramkę, której sędzia jednak nie mógł uznać, bo zawodnik Legli stał ,,na spalonym”. W 16 i 18 min. gorące chwile pod bramką Lęgli, pierwszy raz po strzale Marciniaka, drugi Fudaleja. W 25 min. Legia uzyskuje prowadzenie po wspomnianej już przez nas akcji Brychcego z Nawarą. Do przerwy lekka przewaga wojskowych. W 44 min. Kornek wypuszcza z rąk piłkę po dalekim strzale Malarza, jednak nie ma nikogo, kto by ją posłał do siatki.

Po przerwie kilka minut Legli, po czym do głosu dochodzi Cracovia. W 51 min. Fudalej ucieka, centruje idealnie do środka na głowę Marciniaka i ten zmusza Korneka do kapitulacji. Cracovia jest nadal w ataku i wydaje się, że rozstrzygnie spotkanie na swoją korzyść. Następuje jednak opisany już przez nas dramatyczny moment niewykorzystania rzutu karnego przez Durnioka, co załamuje drużynę biało-czerwonych, a dodaje otuchy zawodnikom Legii. Zaczynają oni znowu naciskać 1 w &0 min. zdobywają zwycięską bramkę przez Kowarę. Ostatnie 10 min. upływają na obustronnych niezbyt groźnych akcjach.

Cracovia przegrała jeszcze jedno spotkanie na swoim boisku. Sytuacja jej Jest nie do pozazdroszczenia, niemniej rąk załamywać nie wolno. Nie wszystko jest jeszcze stracone, tym bardziej, że w grze jej znać wyraźny postęp (zm)
Źródło: Dziennik Polski nr 200 z 23 sierpnia 1959


Mecze sezonu 1959

Cracovia_herb 1959 Trening Noworoczny  Spartacus Békéscsaba 1959-02-15 Spartacus Békéscsaba - Cracovia 1:2  Ferencváros Budapeszt 1959-02-18 Ferencváros Budapeszt - Cracovia 2:0  EVTC Budapeszt 1959-02-22 EVTC Budapeszt - Cracovia 3:1  Spartacus Budapeszt 1959-02-25 Spartacus Budapeszt - Cracovia 1:0  Spartacus Budapeszt 1959-03-01 Spartacus Budapeszt - Cracovia 1:2  Zagłębie Sosnowiec 1959-03-08 Cracovia - Stal Sosnowiec 2:1  Hutnik Kraków 1959-03-12 Cracovia - Hutnik Nowa Huta 2:1  ŁKS Łódź 1959-03-15 Cracovia - ŁKS Łódź 2:2  Polonia Bytom 1959-03-22 Polonia Bytom - Cracovia 4:2  FC Stadlau 1959-03-29 Cracovia - FC Stadlau 2:2  Cambridge University 1959-03-30 Cracovia - Cambridge University 4:0  Legia Warszawa 1959-04-05 Legia Warszawa - Cracovia 1:1  Lechia Gdańsk 1959-04-12 Cracovia - Lechia Gdańsk 0:0  LZS Kraków 1959-04-16 LZS Kraków - Cracovia 2:3  Ruch Chorzów 1959-04-19 Ruch Chorzów - Cracovia 3:0  Wisła Kraków 1959-04-26 Cracovia - Wisła Kraków 0:1  Gwardia Warszawa 1959-05-03 Gwardia Warszawa - Cracovia 6:1  Polonia Bydgoszcz 1959-05-10 Cracovia - Polonia Bydgoszcz 3:1  Wawel Kraków 1959-05-16 Cracovia - Wawel Kraków 0:3  Górnik Radlin 1959-05-24 Górnik Radlin - Cracovia 0:0  Pogoń Szczecin 1959-06-06 Cracovia - Pogoń Szczecin 3:5  Górnik Zabrze 1959-06-14 Górnik Zabrze - Cracovia 3:0  Stal Mielec 1959-06-21 Stal Mielec - Cracovia 0:1  Lublinianka Lublin 1959-07-04 Cracovia - Unia Lublin 5:0  Piast Nowa Ruda 1959-07-12 Piast Nowa Ruda - Cracovia 3:0  Śląsk Wrocław 1959-07-18 Śląsk Wrocław - Cracovia 2:1  Bielawianka Bielawa 1959-07-22 Bielawianka Bielawa - Cracovia 3:3  ŁKS Łódź 1959-08-01 ŁKS Łódź - Cracovia 0:2  Polonia Bytom 1959-08-08 Cracovia - Polonia Bytom 1:2  Legia Warszawa 1959-08-22 Cracovia - Legia Warszawa 1:2  Unia Tarnów 1959-08-30 Unia Tarnów - Cracovia 3:3  Hutnik Kraków 1959-09-03 Cracovia - Hutnik Nowa Huta 3:1  Lechia Gdańsk 1959-09-06 Lechia Gdańsk - Cracovia 0:3  Ruch Chorzów 1959-09-09 Cracovia - Ruch Chorzów 5:1  Wisła Kraków 1959-09-13 Wisła Kraków - Cracovia 2:3  Kraków (młodzież) 1959-09-17 Cracovia - Kraków (młodzież) 2:2  Gwardia Warszawa 1959-09-20 Cracovia - Gwardia Warszawa 0:1  Polonia Bydgoszcz 1959-10-04 Polonia Bydgoszcz - Cracovia 6:0  Calisia Kalisz 1959-10-10 Cracovia - Calisia Kalisz 3:0  Tarnovia Tarnów 1959-10-11 Tarnovia Tarnów - Cracovia 0:0  Górnik Radlin 1959-10-25 Cracovia - Górnik Radlin 2:1  Pogoń Szczecin 1959-11-01 Pogoń Szczecin - Cracovia 0:0  Garbarnia Kraków 1959-11-08 Cracovia - Garbarnia Kraków 1:1  Górnik Zabrze 1959-11-15 Cracovia - Górnik Zabrze 0:1