1983-03-12 Zagłębie Sosnowiec - Cracovia 0:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Zagłębie Sosnowiec

Trener:
Kazimierz Szmidt
pilka_ico
I liga , 16 kolejka
Sosnowiec, sobota, 12 marca 1983, 15:30

Zagłębie Sosnowiec - Cracovia

0
:
0

(0:0)



Herb_Cracovia

Trener:
Henryk Stroniarz
Skład:
Bęben
Woźnica
Kordysz
Koterwa
Włosowicz (62' Rudy)
W. Sączek
Łakomiec
Tochel
Urban
Koczuba
Bryła (46' Mazur)

Sędzia: Gerard Wit Żelazko z Warszawy
Widzów: 2 000

Skład:
Koczwara
Nazimek
Dybczak
Turecki
Marek Podsiadło
Tobollik
Stokłosa
Surowiec
Karaś
Lizończyk
Gacek

"Echo Krakowa" podało, że mecz oglądało 5 tysięcy widzów.



Zapowiedź meczu

"Zagłębie jeszcze z Rudym. Cracovia już z Lizończykiem" -
Gazeta Krakowska

Zagłębie jeszcze z Rudym. Cracovia już z Lizończykiem

Zapowiedź meczu w Gazecie Krakowskiej
W jakim składzie wystąpi Zagłębie (sobota, godz. 15.30) przeciwko Cracovii? Jak się dowia­dujemy obrońca Rudy od pierwszego kwietnia grać będzie w Finlandii w drużynie Kuopio Palloseura (trenowanej przez Hajdasa), ale do końca marca występować będzie jeszcze w sosnowieckiej drużynie. Po kon­tuzji wznowił treningi Mazur i zagra przeciwko Cracovii.

Drużyna trenera Szmidta ma za sobą szereg spotkań kontrol­nych. Ostatnie wyniki: Union Berlin 1:1, Jednota Trencin 0:1 i 1:1, Zbrojovka Brno 0:3, Szom­bierki 1:1, Bałtyk 1:0. Nowym zawodnikiem jest obrońca Włosowicz z Hutnika Dąbrowa Górnicza, napastnik Liszka z Victorii Jaworzno nie został jeszcze oficjalnie zatwierdzony.

Cracovia wczoraj wróciła z krótkiego obozu w Myślenicach i od razu udała się do Sosnow­ca. Wczoraj zatwierdzony został w PZPN dla Cracovii napastnik z Victoril Jaworzno - Lizończyk, który może już zagrać w sobotę.
Źródło: Gazeta Krakowska nr 60 z 12 marca 1983


""Pasiaki" grają w Sosnowcu" -
Echo Krakowa

"Pasiaki" grają w Sosnowcu

Z dwójki krakowskich drużyn jako pierwsza przystąpi do walki o ligowe punkty CRACOVIA. Jutro o godz.15.30 rozpocznię się w Sosnowcu mecz „pasiaków” z Zagłębiem.

Jak wiadomo krakowianie znajdują się w niezwykle trud­nej sytuacji zajmując przedostatnie miejsce w tabeli i każda porażka stawia podopiecznych trenera Henryka Stroniarza w jeszcze gorszym położeniu. Dla­ tego niezwykle ważny jest udany początek. Czy Stadion Ludo­wy okaże się szczęśliwy dla „biało-czerwonych”? Bardzo chcieliby tego kibice jedenastki z ul. Kałuży, remis przyjęliby na pewno z dużym zadowoleniem.

Zagłębie wystąpi zapewne w składzie zbliżonym do tego z rundy jesiennej, choć o zagrani­czny wyjazd starają się dwaj czo­łowi gracze Wojciech Rudy i Włodzimierz Mazur.
Źródło: Echo Krakowa nr 50 z 11 marca 1983


"Meldunki za pięć dwunasta" -
Dziennik Polski

Meldunki za pięć dwunasta

Artykuł w Dzienniku Polskim
CRACOVIA: Władze polskiego piłkarstwa stworzyły futbolistom Cracovii optymalne warunki do dobrego przygotowania się do rundy rewanżowej. Dwa szalenie atrakcyjne i co ważniejsze pożyteczne szkoleniowo wyjazdy na Kubę i do Bułgarii, pozwoliły „pasiakom" na prowadzenie treningów w wymarzonych warunkach. Teraz trenera Stroniarza głowa boli już tylko o formę psychiczną swych podopiecznych, o to, by nie rezygnowali do końca z walki o utrzymanie się w ekstraklasie.

W zespole nie nastąpiły żadne rewelacyjne zmiany kadrowe. Przybył jedynie Czternastek z Polnej Przemyśl, ubyli natomiast do Dalina Liszka i Smoleń. Nie zagra już w Cracovii Tadeusz Błachno, chociaż jego wyjazd do Finlandii nie został jeszcze sfinalizowany. Kierownictwo drużyny ze względów wychowawczych wyklucza jednak udział tego zawodnika w meczach rundy wiosennej.

Do pierwszego meczu z Zagłębiem „pasiaki" wyjdą najprawdopodobniej w ustawieniu ofensywnym: 1-4-3-3. Szkoda, że nie zagra Konieczny - kontuzja mięśnia czworogłowego, jakiej nabawił się w Bułgarii, wykluczyła go z kilku pierwszych spotkań krakowian.
Źródło: Dziennik Polski nr 50 z 11 marca 1983


Opis meczu

Tempo

Kilka miesięcy temu Cracovia pokonała Zagłębie u siebie 2-1. Rewanż w Sosnowcu zakończył się bezbramkowym remisem, ale gra była znacznie słabsza niż w Krakowie. Na dobrze przygotowanym boisku działo się niewiele. Piłkarze z reguły odbierali sobie piłkę w środkowej strefie pola gry. Przypominało to bezproduktywne odbijanie piłeczki pingpongowej. Dużym zaskoczeniem była nieobecność w składzie Zagłębia dwóch podstawowych piłkarzy: Rudego i Mazura. Obaj weszli na boisko dopiero po przerwie. Okazało się, że Mazur faktycznie był niedysponowany, a Rudy przygotowuje się do wyjazdu do Finlandii. W tej sytuacji gospodarze nie potrafili poważniej zagrozić bramce Koczwary i gdyby krakowianie grali mniej asekuracyjnie, to mogliby pokusić się nawet o zwycięstwo. Jednak również w Cracovii nie było piłkarza, który potrafiłby uporządkować poczynania kolegów. Brak kontuzjowanego Koniecznego nie może być żadnym usprawiedliwieniem.

W linii ataku drużyny prowadzonej przez Henryka Stroniarza pojawiła się nowa twarz, były zawodnik III-ligowej Victorii Jaworzno – Lizończyk. Na podstawie jednego meczu trudno powiedzieć, czy zadomowi się na stałe w składzie, ale trzeba przyznać, że umiejętnościami nie odbiega od partnerów.
W pierwszej połowie meczu częściej w posiadaniu piłki byli goście, którzy po przerwie, widocznie usatysfakcjonowani wynikiem, ograniczali się wyłącznie do obrony. Spowodowała to – być może obecność duetu Mazur – Rudy, stanowiącego mimo wszystko większe zagrożenie dla krakowian niż Bryła i Włosowicz.
Na 5 minut przed końcem spotkania do Cracovii uśmiechnęło się szczęście. Otóż gospodarze przeprowadzili bodaj pierwszą akcję z prawdziwego zdarzenia. Rudy zapędził sięna lewe skrzydło, podał piłkę do nieźle ustawionego Sączka, a ten przekazał piłkę Mazurowi. Piłka po strzale tego ostatniego trafiła w słupek, podobnie jak „dobitka” Tochela. Wcześniej w 68 minucie, Mazur przypadkowo znalazł się w sytuacji sam na sam z Koczwarą ale również nie wytrzymał nerwowo i zmarnował okazję strzelecką.

Goście tylko raz, za sprawą Tobollika mogli pokonać bramkarza gospodarzy (64 minuta). Jednak krakowianin bardziej myślał o wymuszeniu karnego, niż o skutecznym strzale i oczywiście nic z tego nie wyszło.
Źródło: Tempo


"Zimowy sen" -
Sport

Zimowy sen

Artykuł i okładka katowickiego Sportu
SOSNOWIEC. Kiedyś zatytułowaliśmy sprawozdanie z jednego ze spotkań ligowych "sery smakują wszystkim" i relację rozpoczęliśmy od opisu reklam okalających boisko, a wszystko dlatego, że piłkarze uraczyli publiczność żenującym widowskiem i po prostu nie było o czym pisać. W prawdzie w Sosnowcu nie było aż tak źle, ale faktem jest, że mecz był słaby, gra toczyła się z reguły w środku pola, a sytuacji podbramkowych nie było prawie w ogóle.

Charakterystyczna była wypowiedź trenera Kazimierza Szmidta po spotkaniu. Powiedział ironicznie: - Był to frapujący piłkarski spektakl. Żeby tak grać nie trzeba przez trzy miesiące trenować. Można wcale nie trenować.
Z kolei szkoleniowiec Cracovii Henryk Stroniarz sprawiał wrażenie zadowolonego. Zresztą nie ma się czemu dziwić, przecież krakowianie "zarobili" na Zagłębiu w sumie aż trzy punkty (jesienią było 2-1 dla Cracovii). - Muszę przyznać, że obawiałem się tego spotkania. Zdawałem sobie sprawę z tego, że gospodarze będą chcieli zrewanżować się za porażkę na naszym stadionie. Zaskoczeniem był dla nas także skład Zagłębia, które rozpoczęło mecz bez dwóch podstawowych piłkarzy, Mazura i Rudego. Zagraliśmy więc trochę asekuracyjnie. Poza tym w linii ataku mieliśmy debiutanta Lizończyka, który jeszcze nie dawno występował w III lidze, w Victorii Jaworzno i nie miałem żadnej gwarancji jak ten zawodnik wypadnie. Przecież ekstraklasa to nie III liga no i jeszcze debiutancka trema. Na szczęście piłkarze nie zawiedli, walczyli o każdą piłkę. Myślę, że już w następnym spotkaniu będą grać jak podczas turnieju na Kubie...

- Musi pan jednak przyznać, że ten mecz nie był atrakcyjny dla widzów.
- Faktycznie nie było żadnych fajerwerków, ale na uznanie zasługiwała ambicja piłkarzy.
- To trochę za mało jak na I ligę.
- To jest dopiero początek sezonu.

Jak widać trenerzy różnili się co do co do oceny poziomu gry, sądząc jednak po reakcjach publiczności bliżej prawdy był Kazimierz Szmidt. Na dobrą sprawę tylko raz, pod koniec spotkania doszło do spięcia pod bramką. W 89 minucie, po akcji Rudego z Sączkiem, w dogodnej pozycji strzeleckiej znalazł się Mazur, który trafił w słupek, a dobitka Tochela również wylądowała w tym samym miejscu.

Dlaczego od początku meczu nie grali Mazur i Rudy? Otóż, jak dowiedzieliśmy się, ten pierwszy był tego dnia niedysponowany, natomiast Rudy lada dzień wybiera się do Finlandii, gdzie będzie grał w Kuopio. Cracovia odczuwała natomiast brak Koniecznego, który jeszcze leczy kontuzję.

Na zakończenie krótki opis nielicznych akcji:

13 minuta. Pierwszy strzał (Tochel) z woleja, daleko od bramki.

26 minuta. Urban próbuje zaskoczyć bramkarza Cracovii, ale traci piłkę.

31 minuta. Koterwa decyduję się na uderzenie z dystansu. Strzela niecelne.

64 minuta. Tobollik nie wykorzystuje szansy w polu karnym.

88 minuta. Mazur znalazł się przypadkowo w sytuacji sam na sam. Chybił.

To wszystko.
Adam Barteczko
Źródło: Sport nr 52 z 14 marca 1983


"Punkt nadziei "pasów"" -
Gazeta Krakowska

Punkt nadziei "pasów"

Artykuł w Gazecie Krakowskiej
(OBSŁUGA WŁASNA). W inauguracyjnym meczu rundy wiosennej piłkarze Cracovii zremisowali w Sosnowcu z Zagłębiem 0:0. Przed meczem zaskoczenie w obu obozach. Krakusy nie spodziewały się, iż gospodarze zaczną pojedynek bez Mazura i Rudego (pierwszy jest po miesięcznej kontuzji i mało ostatnio trenował, drugi wkrótce wybiera się do Finlandii i trener Szmidt chciał wypróbować jego następcę młodego Włosowicza z Hutnika Dąbrowa Górnicza, z kolei w ataku "pasiaków" wystąpił zatwierdzony dopiero dzień wcześniej M. Lizończyk z Victorii Jaworzno.

Pierwsze minuty to dość szybka gra, oba zespoły starają się atakować, „pasiaki" grają trójką wysuniętych napastników (z Lizończykiem na środku ataku), gospodarze mają tylko 2 nominalnych napastników (Bryła, Sączek), ale cała czwórka pomocników aktywnie włącza się do akcji ofensywnych. Ale po kilku minutach mecz staje się nieciekawy, wręcz nudny. Gra toczy się niemal wyłącznie w strefie środkowej, brak przyspieszeń akcji, zagrań z pierwszej piłki, toteż nieźle spisujące się obie defensywy bez trudu likwidują wszelkie akcje.

W pierwszej połowie nie zanotowałem z obu stron ani jednego celnego strzału w światło bramki! Po przerwie trener Szmidt wprowadza na boisko Mazura, potem od 61 min. Rudego, ale jego zespół nadal gra w jednostajnym tempie. Cracovia próbuje kontratakować, ale z uwagi na słabą postawę linii środkowej czyni to bardzo nieudolnie. Kibice ziewają z nudów, jest to typowy mecz na 0:0. A jednak w samej końcówce przeżyliśmy parę sekund dużych emocji. Im bliżej końca, tym piłkarze Cracovii coraz częściej spoglądają na zegar zamiast grać. Nonszalancka gra w obronie o mało co nie zakończyła się dla nich tragicznie, w 84 min. do długiego podania doskoczył Mazur i z najbliższej odległości huknął w słupek, odbita piłka spadła pod nogi Tochela, który po raz drugi wycelował w słupek! To były całe emocje sobotniego meczu jeśli jeszcze nie wspomnieć sytuacji w 68 min, kiedy to Mazur (był chyba na spalonym) z 8 metrów nie trafił w światło bramki. Cracovia do końca spotkania nie splamiła się celnym uderzeniem na bramkę rywala.

W sumie bardzo słaby pojedynek, choć zawodnikom obu drużyn, a zwłaszcza krakusom - nie można odmówić zaciętości i waleczności. Ta ich ambicja nagrodzona została jednym punktem, który w trudnej sytuacji Cracovii znaczy bardzo dużo.

Nauczony doświadczeniem nie będę po pierwszym meczu wystawiał indywidualnych cenzurek. Poczekam do dalszych występów. Gra Cracovii - jak zawsze opierała się na solidnej obronie.
Źródło: Gazeta Krakowska nr 61 z 14 marca 1983


"Cenny punkt Cracovii. Antyfutbol w Sosnowcu" -
Echo Krakowa

Cenny punkt Cracovii. Antyfutbol w Sosnowcu

Tabela i wyniki po 16 kolejce
Inauguracja piłkarskiej wiosny wypadła w Sosnowcu blado. Gra obydwu drużyn przypominała momentami mecz ligi regional­nej. Wprawdzie Cracovia zdobyła bardzo cenny punkt, który w końcowym rozrachunku może znaczyć wiele, niemniej styl, pre­zentowany przez krakowski zes­pół optymizmem nie napawa. Z taką grą trudno rywalizować o punkty w ekstraklasie.

Cracovia nastawiła się w tym pojedynku na uzyskanie remisu. Założenia tego, być może słusz­nego, nie można realizować z tak daleko posuniętą konsekwencją. Nie przewidzieli bowiem krako­wianie, że Zagłębie tym razem zagra tak kiepsko. Stąd widowi­sko stało na bardzo słabym po­ziomie.

Mecz toczył się przy optycznej przewadze miejscowych. Oni częściej byli w posiadaniu piłki, podejmowali próby ataków.Trzy­krotnie też poważnie zagrozili bramce Koczwary. To, że nie zdo­byli gola obciąża jedynie konto Zagłębia. Jego napastnicy niepo­trafili trafić do bramki z bliższej odległości.

Cracovia zaprezentowała w Sosnowcu nowego piłkarza. Na środku ataku wystąpił Marek Lizończyk grający do niedawna w Victorii Jaworzno. Ten dobrze zbudowany gracz w swym pierw­szym występie wśród nowych kolegów pokazał jedynie dużą ruchliwość i ambicję. Sądzę, że w parze z tymi cechami przyjdą w następnych meczach jeszcze zdolności egzekutorskie, które prezentował on w poprzednim klubie.

Wróćmy jednak do sobotniego pojedynku. Zespół Cracovii za­prezentował się w nim słabo. Szczególnie razili nieudolnością Gacek i Karaś. Niewiele lepiej grali Lizończyk, Tobolik i Suro­wiec. W pomocy udane próby zawiązywania akcji podejmował jedynie Stokłosa. Tradycyjnie najlepszą formacją "pasiaków" była defensywa.
Jerzy Nagawiecki
Źródło: Echo Krakowa nr 51 z 14 marca 1983


"Oby się Cracovia nie obudziła w II lidze. Gra przez sen w III ligowym stylu" -
Dziennik Polski

Oby się Cracovia nie obudziła w II lidze. Gra przez sen w III ligowym stylu

Piłkarze Cracovii wywalczyli bardzo ważny punkt w inauguracyjnym meczu rundy wiosennej. Samo spotkanie stało na żenującym poziomie, podobnym do tego, jaki prezentują drużyny III-ligowe. Zespołem nieco lepszym byli gospodarze, którzy próbowali atakować bramkę Koczwary.

Cracovia w tym spotkaniu ograniczała się w zasadzie do obrony własnej bramki. Nieliczne próby akcji ofensywnych kończyły się w zasadzie z winy samych graczy Cracovii. Duża ilość niecelnych podań, kłopoty z opanowaniem piłki i... znów rywal w ataku.

Widzowie tego spotkania dwukrotnie zostali zaskoczeni. Raz bardzo słabą grą obydwu drużyn, ponadto występem Marka Lizończyka (nowy nabytek z Victorii Jaworzno). Ten podobno zdolny napastnik zadebiutował w ataku Cracovii. Dopiero w przeddzień meczu Lizończyk poznał swych nowych kolegów. Jego pierwszy występ trudno uznać za udany.
Źródło: Dziennik Polski nr 51 z 14 marca 1983


"Bez bramek w Sosnowcu" -
Trybuna Śląska

Bez bramek w Sosnowcu

Fotografia  w Trybunie Śląskiej Piksele pochodzą od biblioteki śląskiej
Obsługa własna

Jeden z kibiców, opuszczający stadion jeszcze przed końcowym gwizdkiem sędziego, skwitował mecz stwierdzeniem: <<piłkarze nie ocknęli sie z zimowego snu.>>⁶ Trafił w "dziesiątke", bowiem Zagłębie i Cracovia uraczyły nas wrecz żenującym widowiskiem, w niczym nie przypominającym potyczki na szczeblu I ligi. Nie dziwnego, że przez 90 minut kibice nie doczekali się goli.

Dość zaskakujący był skład wyjściowy Zagłębia, trener Kazimierz Szmidt zrezygnował z Wojciecha Rudego, sposobiącego się do wyjazdu do fińskiego klubu Kuopio Pallaseura oraz Włodzimierza Mazura, narzekającego na drobne dolegliwości. Rychło okazalo się iż ich następcy nie prezentują jeszcze odpowiedniego poziomu. Opiekun drużyny Sosnowieckiej wprowadził obu wspomnianych piłkarzy po przerwie, chyba licząc na zainkasowanie kompletu punktów.

Niestety, zawodnicy zaprezentowali nikłe umiejętności nie stwarzając praktycznie zagrożenia dla przeciwnika. Najbardziej emocjonującymi momentami tego spotkania było trafienie, w 85 min najpierw przez Mazura, a chwile później przez Tochela w słupek. Owszem, były jeszcze emocje czy piłkarze trafią w ogóle w światło bramki! Gospodarze zrobili to trzykrotnie, a goście nie zaznali tego szczęścia. Trudno wytłumaczalną bojaźliwość wykazywali piłkarze Zagłębia, prawie zupełnie nie wychodzili na pozycję, kryjąc się za plecami przeciwników. Można złośliwie rzec, że chronili się przed przenikliwym wiatrem. Razili powolnością, nieliczne akcje były prowadzone w ospałym tempie i łatwym do rozszyfrowania schemacie. Cracovia przyjechała z określonym celem - wywiezienia jednego punktu, co udało się, tylko dlatego, że rywale byli słabi. Zresztą, goście również niczym nie zaimponowali ograniczając się do sporadycznych wyjść z własnej połowy.

Nie takiej inauguracji oczekiwano w Sosnowcu i nie zdziwilibyśmy się gdyby na następne mecze przybyło jeszcze mniej kibiców niż w sobotę, ale to zmartwienie skarbnika klubowego.
Włodzimierz Sowiński
Źródło: Trybuna Śląska nr 61 z 14 marca 1983


Trenerzy po meczu

Henryk Stroniarz, trener Cracovii

Zadowolony jestem bardziej z punktu niż z gry zespołu. W So­snowcu przecież niełatwo na­wet o remis. Nastawiliśmy się na prowadzenie otwartej gry, w końcówce meczu zawodnicy gra­li niepotrzebnie zbyt pasywnie i mogło to kosztować nas utratę 2 punktów. Ten punkt powi­nien podbudować psychicznie naszych piłkarzy. Martwiłem się trochę o formę Koczwary, w Sosnowcu grał bez zarzutu. Debiut Lizończyka uważam za udany.

Piłkarze po meczu

Marek Lizończyk, piłkarz Cracovii

Dopiero w piątek zostałem potwierdzony do Cracovii i przeprowadziłem z zespołem zaledwie jeden trening. Myślę, że po kolejnych treningach lepiej poznam styl gry poszczególnych graczy i zespołu. W I lidze nie boję się grać, czego najbardziej mi bra­kuje, widzę to już po pierw­szym meczu, to rutyny i pierw­szoligowego obycia, ale jestem dobrej myśli. Źródło: Gazeta Krakowska, nr. 62 z 15 marca 1983 roku.

Mecze sezonu 1982/83

Stahl Thale 1982-07-26 Stahl Thale - Cracovia 0:3  Chemie Buna Schkopau 1982-07-28 Chemie Buna Schkopau - Cracovia 2:3  Zagłębie Sosnowiec 1982-08-01 Cracovia - Zagłębie Sosnowiec 2:1  Stal Mielec 1982-08-08 Stal Mielec - Cracovia 2:1  Kabel Kraków 1982-08-11 Kabel Kraków - Cracovia 2:4  Bałtyk Gdynia 1982-08-15 Cracovia - Bałtyk Gdynia 0:0  Lech Poznań 1982-08-21 Lech Poznań - Cracovia 2:1  ŁKS Łódź 1982-08-25 Cracovia - ŁKS Łódź 2:2  Błękitni Kielce 1982-09-01 Błękitni Kielce - Cracovia 1:2  Wisła Kraków 1982-09-11 Wisła Kraków - Cracovia 0:0  Legia Warszawa 1982-09-19 Cracovia - Legia Warszawa 1:0  Wisła Kraków 1982-09-22 Cracovia - Wisła Kraków 2:2 k.3:5  GKS Katowice 1982-09-25 GKS Katowice - Cracovia 2:0  Szombierki Bytom 1982-10-02 Cracovia - Szombierki Bytom 0:0  Górnik Zabrze 1982-10-16 Górnik Zabrze - Cracovia 0:0  Śląsk Wrocław 1982-10-24 Cracovia - Śląsk Wrocław 1:0  Pogoń Szczecin 1982-10-31 Pogoń Szczecin - Cracovia 4:0  Widzew Łódź 1982-11-07 Cracovia - Widzew Łódź 2:2  Ruch Chorzów 1982-11-14 Cracovia - Ruch Chorzów 0:1  Gwardia Warszawa 1982-11-20 Gwardia Warszawa - Cracovia 1:0  Cracovia_herb 1983 Trening Noworoczny  Wisła Kraków 1983-01-16 Wisła Kraków - Cracovia 1:0  Kuba 1983-01-20 Kuba - Cracovia 2:2  Újpest Budapeszt 1983-01-22 Újpesti Dózsa Budapeszt - Cracovia 0:1  Kuba 1983-01-25 Kuba - Cracovia 0:0  SK Slanczew Briag 1983-02-22 SK Slanczew Briag - Cracovia 3:2  Zagorec Nowa Zagora 1983-02-26 Zagorec Nowa Zagora - Cracovia 3:1  Warna 1983-02-27 Warna - Cracovia 2:5  Rodina Suworowo 1983-03-01 Rodina Suworowo - Cracovia 0:2  Zagłębie Sosnowiec 1983-03-12 Zagłębie Sosnowiec - Cracovia 0:0  Stal Mielec 1983-03-20 Cracovia - Stal Mielec 1:1  Bałtyk Gdynia 1983-03-26 Bałtyk Gdynia - Cracovia 0:0  Lech Poznań 1983-04-02 Cracovia - Lech Poznań 0:2  ŁKS Łódź 1983-04-09 ŁKS Łódź - Cracovia 1:1  Wisła Kraków 1983-04-23 Cracovia - Wisła Kraków 2:1  Legia Warszawa 1983-04-27 Legia Warszawa - Cracovia 0:0  GKS Katowice 1983-05-07 Cracovia - GKS Katowice 0:0  Szombierki Bytom 1983-05-11 Szombierki Bytom - Cracovia 2:0  Rodina Suworowo 1983-05-17 Cracovia - Rodina Suworowo 0:0  Górnik Zabrze 1983-05-28 Cracovia - Górnik Zabrze 0:0  Śląsk Wrocław 1983-06-01 Śląsk Wrocław - Cracovia 2:2  Pogoń Szczecin 1983-06-08 Cracovia - Pogoń Szczecin 3:0  Widzew Łódź 1983-06-11 Widzew Łódź - Cracovia 7:0  Ruch Chorzów 1983-06-15 Ruch Chorzów - Cracovia 0:0  Gwardia Warszawa 1983-06-19 Cracovia - Gwardia Warszawa 1:0