1954-06-13 Ogniwo MPK Kraków - Górnik Radlin 2:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Marian Jabłoński
pilka_ico
I liga , 8 kolejka
Kraków, niedziela, 13 czerwca 1954

Ogniwo MPK Kraków - Górnik Radlin

2
:
0

(1:0)



Herb_Górnik Radlin


Skład:
Kościołek (77' L. Michno)
Mazur
Kaszuba
Glimas
Gołąb
M. Kolasa
Mach
Dudoń
Radoń
Kasprzyk
Wawrzusiak

Ustawienie:
3-2-5

Sędzia: Józef Szlejfer ze Szczecina
Widzów: 12 000

bramki Bramki
Kasprzyk (25')
Kasprzyk (48')
1:0
2:0


Opis meczu

"Czyżby odrodzenie w krakowskim Ogniwie?" -
Przegląd Sportowy

Czyżby odrodzenie w krakowskim Ogniwie?

Widzów ok. 15.000.

Jeśli metamorfoza będąca wynikiem pewnych osobowych zmian w drużynie Ogniwa będzie trwała - to mimo niskiej lokaty jaką w chwili obecnej zajmuję drużyna krakowska - można być spokojnym o jej los w extraklasie. Ogniwo po prostu wprost „zgniotło" w tym meczu swojego przeciwnika. Końcowy wynik nie oddaje przewagi jaką drużyna krakowska miała rzez niemal cały ciąg zawodów. Na bramkę Budnego posypał się taki grad silnych i celnych strzałów, że bramkarz Górnika przepuściwszy tylko dwa z nich wyrósł na bohatera spotkania. Te strzały zaś padały po szybkich i zaskakujących zagraniach piątki ofensywnej wobec których defensorzy Górnika byli bezradni. Inna rzecz, że kierowany przez Warzechę napad drużyny radlińskiej, jako całość nie zdał egzaminu i nie potrafił przy sobie utrzymać piłki a indywidualnie nawet ładne dla oka, zagrania Jankowskiego, Dybały czy Wiśniowskiego skazane były z góry na niepowodzenia wobec zdecydowanej postaw obrony Ogniwa, w której Mazur dzielnie sekundował doskonale w tym dniu usposobionym Kaszubie i Glimasowi.
Mecz mimo zdecydowanej przewagi Ogniwa był ciekawy, gdyż częste strzały na bramkę i efektowna ich obrona obrona przez Budnego pasjonowały widzów. Trzeba jeszcze dodać, że w ostatnich 20 minutach Górnicy przeszli do kontrofensywny. Działo się to w okresie coraz wyraźniejszego wyczerpywania się sił zawodników Ogniwa i od momentu kiedy batutę nad ofensywą Górnika objął Bożek. Wszedł on w miejsce kontuzjowanego Pytlika i objął pozycję środkowego napastnika, gdyż Warzecha odkomenderowany został do obron, wykazując niezbicie że jest tylko obrońcą a nigdy napastnikiem.

Podkreślając ambicje i zapał całej jedenastki krakowskiej trzeba stwierdzić, że na specjalne wyróżnienia zasługują obok wspomnianej trójki obronnej, Kolasa w pomocy, oraz Mach i Kasprzyk w napadzie. U pokonanych zadowalająco wypełnił swoje zadanie Pytlik, Zdrzałek i Dybała.
(St. H.)
Źródło: Przegląd Sportowy nr 50 z 14 czerwca 1954 [1]