1954-04-04 Ogniwo MPK Kraków - Ogniwo Bytom 1:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacja, szukaj

Herb_Cracovia

Trener:
Marian Jabłoński / Władysław Szewczyk
pilka_ico
I liga , 4 kolejka
Kraków, niedziela, 4 kwietnia 1954

Ogniwo MPK Kraków - Ogniwo Bytom

1
:
1

(0:1)



Herb_Polonia Bytom

Trener:
Ryszard Koncewicz
Skład:
W. Pajor
Słaboszowski
Kaszuba
Glimas
Mazur
M. Kolasa
Dudoń
Rajtar
Strojny (46' J. Pawłowski)
Radoń
Wawrzusiak

Ustawienie:
3-2-5

Sędzia: Zdzisław Hasselbusch z Warszawy
Widzów: 20 000

bramki Bramki

Rajtar (75')
0:1
1:1
Kempny (43')
Skład:
Skromny
Kauder
Olejniczak
Cichoń
Narloch
J. Wieczorek
E. Kohut
Sąsiadek
Trampisz
Kempny
Ciupa
J. Wiśniewski

Ustawienie:
3-2-5



Opis meczu

"Bytomianie wystrzelali się ub. niedzieli. Ogniwo Kraków - Ogniwo Bytom 1:1" -
Przegląd Sportowy

Bytomianie wystrzelali się ub. niedzieli. Ogniwo Kraków - Ogniwo Bytom 1:1

Nie był to mecz wielkiego formatu. Nie potwierdził on również jakiejś rewelacyjnej formy bytomian, którzy przyjechali do Krakowa jako zdecydowany faworyt, opromieniony aureolą wysokiego zwycięstwa sprzed tygodnia. Już sam wynik mówi o tym, że zamiast ciężkich haubic, przywieźli jedynie broń lżejszego kalibru.Dla scharakteryzowania gry defensywy drużyny bytomskiej wystarczy powiedzieć, że „ilość krótkich spięć" była bezwzględnie większa pod bramką Skromnego niż Pajora. Nie popisali się się Wiśniewski i Kempny którzy w ciągu ostatnich czterech minut meczu znalazłszy się sam z Pajorem, nie potrafili zmusić go do kapitulacji. W obu wypadkach dali oni bramkarzowi krakowskiemu szansę wykazania doskonałego refleksu i brawury, ale sami wystawili sobie świadectwo co najmniej mało opanowanych nerwowo, a jeszcze mniej sprytnych. Obaj zapomnieli o kardynalnej zasadzie, że w takich wypadkach najmniej pożądane są efektowne strzały w górne okienko, natomiast lekki, plasowany strzał obok desperacko wybiegającego bramkarza łatwiej trafi do celu.
Wśród tych, którzy nie popisali się w tym meczu, znalazł się również Skromny. Przepuszczona bramka obciąża mocno jego konto. Nie bez winy jest także przy utracie bramki - bodaj najlepszy zawodnik na boisku — Kaszuba, usiłujący złapać Kempnego w pułapkę ofsajdową. Jeden źle obliczony krok zadecydował o tym, że środkowy napastnik bytomian znalazł się z otrzymana od Trampisza piłką szybciej przed Palonkiem niż goniący go Kaszuba. Kempny wywabił bramkarza z bramki i umieścił piłkę w bramce. Stało się to w 43 min. Wyrównanie padło na 16 min. przed końcem meczu.
(St. H.)
Źródło: Przegląd Sportowy nr 27 z 5 kwietnia 1954 [1]