1954-06-17 Unia Chorzów - Ogniwo MPK Kraków 2:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Ruch Chorzów

Trener:
Edward Cebula
pilka_ico
I liga , 9 kolejka
Chorzów, czwartek, 17 czerwca 1954

Unia Chorzów - Ogniwo MPK Kraków

2
:
0

(2:0)



Herb_Cracovia

Trener:
Marian Jabłoński

Sędzia: Handke
Widzów: ok. 7 000 „ok.” nie może być przypisane do zadeklarowanego typu liczbowego o wartości 7000.

bramki Bramki
H. Alszer (21')
O. Breiter (43')
1:0
2:0
Skład:
Kościołek (46' W. Pajor)
Mazur
Kaszuba
Glimas
Gołąb
M. Kolasa
Mach
S. Różankowski
Radoń
Kasprzyk
Wawrzusiak

Ustawienie:
3-2-5


Opis meczu

"Unia wygrała, lecz... nie zaimponowała" -
Przegląd Sportowy

Unia wygrała, lecz... nie zaimponowała

Cenne zwycięstwo odniosła Unia, ale postawą i formą poszczególnych zawodników nie zaimponowała. Chorzowianie w dalszym ciągu przeżywają kryzys, który tym razem objawiał się w braku umiejętności wykańczania sytuacji podbramkowych. W ataku chorzowskim najaktywniejszy był Alszer, który jednak na dłuższe okresy wytaczał się z gry, aby wyregulować oddech po szybkim rajdzie. Wszelkie poczynania tego piłkarza były zawsze, groźne i nosiły w sobie zarodek bramki. Dobre momenty miał również Cieślik, a na słowa pochwały zasłużył także ambitnie walczący Pohl. Natomiast Mateja i Breiter wypadli słabo. Obaj ci piłkarze podawali bardzo niecelnie, Mateja wyróżniał się ponadto marnowaniem dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. W defensywie Suszczyk i Stekiera spisywali się najlepiej. Suszczyk wypracował nawet pozycję Breiterowi do zdobycia bramki podając mu piłkę z wolnego wprost na głowę. Bartyla był trochę niewyraźny jednak ze swego zadania tj. pieczołowitego pilnowania Radonia a później Różankowskiego wywiązał się dobrze. Na jego plus trzeba również zapisać wybicie piłki głową z samej linii bramkowej.

Ogniwo zaprezentowało się nieźle. Po przerwie zespół rozruszał się, atak próbował kombinacyjnych zagrań, jednak w formacji tej brak było piłkarza, który by potrafił przynajmniej w stronę bramki Wyrobka oddać zaskakujący strzał. Pod względem strzeleckim najkorzystniej w drużynie , krakowskiej zaprezentował się Wawrzusiak. Najbardziej ambitnie grał Kasprzyk piłkarz jeszcze o dość przeciętnych walorach, który ofiarnością wyrównywał braki w wyszkoleniu technicznym.
Defensywa krakowska podporę miała w Kaszubie. Stoper gości nie tytko paraliżował zagrania Breitera, ale szedł również na pomoc mniej rutynowanym kolegom, wyjaśniając wiele nieprzyjemnych zagrań Unii.

Mecz był dość ciekawy. Tempo było szybkie akcje stale się zmieniały. Unia chciała tym razem zagrać na dobrym poziomie, wszyscy zawodnicy chorzowskiego zespołu dawali z siebie maksimum wysiłku, cóż z tego jednak, kiedy nie są w najlepszej formie i w decydujących chwilach zawodzą.
(J. B.)
Źródło: Przegląd Sportowy nr 51 z 18 czerwca 1954 [1]