1933-05-28 Ruch Wielkie Hajduki - Cracovia 4:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacja, szukaj

Herb_Ruch Chorzów

Trener:
(bez trenera)
pilka_ico
Liga grupa zachodnia , 5 kolejka
Hajduki Wielkie, niedziela, 28 maja 1933

Ruch Wielkie Hajduki - Cracovia

4
:
1

(2:1)



Herb_Cracovia

Trener:
Gerhard Fleischmann
Skład:
Kurek
Wadas
Katzy
Zorzycki
Badura
K. Dziwisz
Urban
Giemsa
Peterek
Gwosdz
Wodarz

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Zygmunt Rosenfeld z Bielska
Widzów: ok. 7 000 „ok.” nie może być przypisane do zadeklarowanego typu liczbowego o wartości 7000.

bramki Bramki
Urban (1')
Gwosdz (22')

Gwosdz (55')
Giemsa (65')
1:0
2:0
2:1
3:1
4:1


Żiżka (39')
Skład:
Otfinowski
Lasota
Pająk
Seichter
Żiżka
Mysiak
H. Czarnik
A. Zieliński
S. Malczyk
Doniec
Kisieliński

Ustawienie:
2-3-5



Ciekawostki

Pierwszy raz w historii polskiej piłki na mecz kibice gości przyjechali pociągiem specjalnym. Z Krakowa przybyło nim 600 osób.

Opis meczu

Otfinowski napróżno [tak w oryginale - przyp. FA] stara się odbić piłkę, która za chwilę trzepotać się będzie w rogu siatki
Otfinowski mimo podskoku przepuszcza piłkę

"Cracovia - Ruch 1:4 (1:2)
Ruch umacnia swą pozycję. - Doskonała gra Włodarza." -
Polska Zachodnia

Cracovia - Ruch 1:4 (1:2)
Ruch umacnia swą pozycję. - Doskonała gra Włodarza.

Wielkie Hajduki 28.5. Ruch się zrehabilitował. Tak, po nieudanych występach w Czechosłowacji, które tyle trosk i zmartwień sprowadziły na zagorzałych „kibiców hajduczan”, wynik meczu z Cracovią zwrócił zpowrotem sympatje nasze w stronę biało-niebieskich. Coprawda nie jesteśmy jeszcze zadowoleni z gry, jaką zaprodukował nasz „ligowiec” wczoraj, bo widzieliśmy już o wiele lepsze mecze Ruchu w bieżącym sezonie. A że mimo nienadzwyczajnej gry, bramki tak się posypały, jak z rogu obfitości, to zasługa w tem… słabo grających gości, którzy w żaden sposób nie mogli się uporać z wiatrem i szybkością graczy miejscowych.

Ale wróćmy do meczu.
Parę minut po piątej, gromkie oklaski dwunastu tysięcy par dłoni, zniecierpliwionych widzów, oznajmiły ukazanie się na boisku drużyn, które już za chwilę, po gwizdku p. Rosenfelda, rozpoczęły walkę. Pierwsze kopnięcia piłki wskazują na pewną wyższość Cracovii, której rośli i fizycznie silniejsi gracze, dodatnio odbijają od drobnych i szczupłych piłkarzy Ruchu. Ale kapitalny start i błyskawiczna orjentacja miejscowych, sprowadzają w konsekwencji dalsze dośrodkowanie Włodarza i krótki strzał Badury grzęźnie w siatce zdenerwowanego Otfinowskiego.
1:0 dla Ruchu.
Zdawało się, że będzie pogrom. W trzeciej minucie bramka i ten nieustanny, niczem nie krępowany ciąg miejscowych do przodu, wróżyły wysokie zwycięstwo Ruchowi. Ale wróżby spełniają się przecież bardzo rzadko. I tym razem też tak było. Gra nie daje ani widzom, wśród których zebrało się ok. 600 krakowian, przybyłych do nas specjalnym pociągiem z Krakowa, ani też graczom spodziewanych emocyj. Na widowni cisza, a na boisku ruch robi jedynie… gwizdek drobiazgowego arbitra z Bielska. Za chwilę znowu przeraźliwy gwizdek…
2:0.
Badura bije wolnego, a Gwóźdź strzela do pustej bramki, albowiem Otfinowski zapędził się niepotrzebnie na pole karne.
Teraz gra się krystalizuje. Piłka staje się posłuszna graczom, którzy opanowawszy nerwy zaczynają świadomie i celowo kombinować. Cracovia dokonuje pewnych zmian w drużynie; Pająk kontuzjowany przechodzi na lewe skrzydło, Kisieliński na lewego łącznika, Malczyk do środka a Doniec na obronę. Atak gości zagraża teraz częściej bramce Ruchu. Kisieliński przejeżdża kolejno Dziwisza i Wadasa, ale gubi piłkę. Za chwilę podanie Malczyka przejmuje Kisieliński i strzela pięknie w róg, ale Kurek jest na stanowisku. Przewaga Cracovii w tym okresie zaznacza się wyraźnie. Peterek podaje Zielińskiemu, ten oddaje do tyłu i ładny, płaski strzał Żiszki znajduje sobie drogę do bramki Kurka, który usiłuje interwenjować, ale bezskutecznie.
2:1.
Należy dodać, że strzał oddany został z odległości ponad 20 m. Na tem kończy się pierwsza połowa gry.
Po przerwie znowu początkowo przeważa Cracovia, ale po 10 minutach, gracze jej opadają zupełnie na siłach. Ruch panuje na całem boisku. Gdzie jest piłka, tam widać 2-3 biało-niebieskich.Gracze Cracovii bią się powoli… Nawet Seichter, który w pierwszej połowie trzymał na swoich barkach cały ciężar gry ofensywnej „Ruchu” opadł na siłach, dając Włodarzowi sposobnośćdo wykazania całej skali jego olbrzymiego talentu. Włodarz oddaje całą serje przepięknych dośrodkowań, oddania których nie mogą mu przeszkodzić ani pracowity Seichter, ani Lasota. Uwaga widzów skupia się na Włodarzu, który fascynuje się elegancką i pełną finezji grą. W napadzie Ruchu jedynie Peterek nie dorasta do reszty. Jest za wolny, często gubi piłkę. Widać, że po przebytej chorobie nie wrócił jeszcze do formy. Kierownictwo Ruchu powinno w jego miejsce wstawić Buchwalda a pożytek byłby na pewno większy.
Wynikiem dużej przewagi Ruchu jest bramka, której autorem jest Gwóźdź. Giemza strzela z podania Włodarza. Otfinowski wypuszcza piłkę z rąk, a Gwóźdź załatwia resztę i…
3:1 dla Ruchu.
Bramka ta załamała zupełnie drużynę Cracovii, która od tej chwili nie dochodzi prawie do głosu. Ruch dąży do powiększenia wyniku. Udaje mu się to w zupełności; atak za atakiem sunie na bramkę gości, w której Otfinowski robi wrażenie mocno zdenerwowanego i niepewnego. Parę minut przed końcem udaje się Giemzie strzelić bramkę. Mianowicie Urban dośrodkuje celnie, a Giemza przejmuje jego podanie z powietrza, strzela nie do obrony w słupek.
4:1.
Ostatnie minuty nie przynoszą nic ciekawego. Gra staje się chaotyczna, bezplanowa. Każdy z graczy stara się kopnąć piłkę jaknajdalej od siebie. P. Rosenfeld wkracza często, zwykle niepotrzebnie przerywając i tak nieciekawe i niepowiązane akcje.
Publiczność znudzona grą opuszcza jeszcze przed końcem boisko. Przedstawiciele prasy z trudnością przedostają się prawie na samą linję autową, albowiem z miejsc, na których siedzieli, a które w ostatniej dopiero chwili zaimprowizowali gospodarze. W przyszłości należy nieco więcej poświęcić czasu i uwagi na organizację tak poważnej imprezy.
Przechodząc do oceny graczy, najlepszą notę postawić trzeba Włodarzowi, potem Urbanowi, Dziwiszowi, wreszcie Giemzie.
Najsłabszym w Ruchu Peterek. Kurek zadowolił w zupełności, Badura pracowity, Gwóźdź przytomny, a Zorzycki twardy jak zwykle.

W Cracovii, która wypadła blado, najsłabszymi byli Otfinowski i Czarnik, najruchliwszymi Kisieliński, Malczyk i Zieliński.
Źródło: Polska Zachodnia nr 147 z 29 maja 1933 [1]


"Ruch gromi Cracovię 4:1
Włoeak najlepszy na boisku, Malczyk ostoją krakowian" -
Przegląd Sportowy

Ruch gromi Cracovię 4:1
Włoeak najlepszy na boisku, Malczyk ostoją krakowian

Bramki zdobyli Urban (1), Gemza (1), Gwóźdź (2), dla Cracovii Żyżka.

Drużyny wystąpiły w następujących składach: Ruch: Kurek; Wadas; Kacy; Dziwisz, Badura, Zorzycki; Urban, Gemza, Peterek, Gwóźdź, Włodarz.

Cracovia: Otfinowski; Lasota, Pająk; Seichter, Żyżka, Mysiak; Czernik, Zieliński, Doniec, Malczyk, Kisieliński. Sędziował bardzo skrupulatnie p. Rosenfeld z Bielska.

Oczekiwane z zainteresowaniem spotkanie dwu głównych pretendentów do tytułu mistrza grupy zachodniej, przyniosło zasłużone zwycięstwo Ślązakom. Tytuł mistrza wiosennego przypadł drużynie, która wykazała dotychczas formę najrówniejszą i która jest obecnie w Polsce z całą pewnością najlepsza. Drużyna Ruchu przedstawia obecnie całość świetnie zmontowaną i rozumiejącą się doskonale we wszystkich linjach. Poziom techniczny śląskiego zespołu stale się podnosi, mają oni momenty, w których rzeczywiście olśniewają.

Na czoło wybija się bezapelacyjnie Włodarz, gracz wybitnie inteligentny, dysponujący doskonałą techniką, dużą ambicją, świetnemi podaniami dośrodkowemi i bardzo niebezpiecznym strzałem. Partner jego Urban, aczkolwiek mu ustępuje niejednokrotnie w zagraniach, to jednak stoi bezwzględnie na wysokości zadania, a jego niezmordowana ofiarność i pracowitość predestynują go do rzędu najlepszych skrzydłowych w Polsce.

Poziom obu skrzydłowych osiągnął jeszcze Gemza, który wykazuje duże umiejętności w dostosowaniu się do gry swoich sąsiadów, a jego żywiołowy ciąg na bramkę i dyspozycja strzałowa z każdej pozycji stawia go do rzędu najskuteczniejszych graczy.

Kolega jego Gwóźdź wykazuje również te ostatnie dwa walory, brak mu jednak jeszcze techniki i płynności we współpracy.

Peterek aczkolwiek miał dobre momenty jako kierownik napadu, wypadł w linji ataku najsłabiej.

Pomoc jak zwykle doskonała w pracy ofenzywnej i destrukcyjnej: ruchliwością i ofiarnością wysunął się w tej trójce na pierwszy plan Dziwisz. Obrona na wysokości zadania. Bramkarz Kurek wykazuje taką formę, że można zaryzykować twierdzenie, iż jest obecnie najlepszym w Polsce.

Cracovia wypadła w niedzielę blado. Na wyróżnienie zasługuje jedynie Malczyk, który był dobry i starał się pracować za wszystkich. Do przerwy był również dobry Seichter. Kulejący Pająk przeważnie statystował. Otfinowski mało pewny.

Pozatem drużynę stale przestawiano. Wszystkie te przestawienia nic nie pomagały i poza krótkim okresem, w którym Ruch nabierał ponownego rozpędu, Cracovia była przeciwnikiem nierównorzędnym i poważnie bramce gospodarzy nie zagrażała.

Grę rozpoczyna Ruch pod słońce i już pierwsza minuta przynosi zamieszanie podbramkowe, w którem Urban strzela bramkę z podania Włodarza. Huczne oklaski prawie 7-tysięcznej publiczności nagradzają ten sukces miejscowych.

W 23-ej min. Badura bije rzut wolny wprost na bramkę Cracovii, Otfinowski wybiega, ale spóźnia się do piłki i Gwóźdź lokuje ją w pustej bramce.

W 38-ej min. Peterek gubi piłkę, a przejmujący ją Żyżka bije na bramkę Ruchu z odległości 25 metrów. Bezpośrednio przed bramką wiatr spycha piłkę w prawy róg. Nieprzygotowany na to Kurek nie zdążył jej schwytać.

Po przerwie przejmuje Ruch ponownie inicjatywę i jest panem boiska. W 10-ej min. przedostaje się Włodarz na linję bramkową Cracovii, centruje precyzyjnie, piłkę przejmuje Gemza, strzał jego odbija Otfinowski piersią. Następuje „poprawka” nadbiegającego Gwoździa i piłka grzęźnie w siatce.

W 20-ej min. następuje centra Włodarza, Peterek przesuwa piłkę do Gemzy, a ten ustala wynik dnia, nieuchwytnym strzałem do bramki. Odtąd Ruch nie schodzi prawie z połowy boiska Cracovii.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 43 (844) z 31 maja 1933 [2]


"Cracovia - Ruch 1:4 (1:2)
Ruch umacnia swą pozycję. - Doskonała gra Włodarza." -
Polska Zachodnia

Cracovia - Ruch 1:4 (1:2)
Ruch umacnia swą pozycję. - Doskonała gra Włodarza.

Wielkie Hajduki 28.5. Ruch się zrehabilitował. Tak, po nieudanych występach w Czechosłowacji, które tyle trosk i zmartwień sprowadziły na zagorzałych „kibiców hajduczan”, wynik meczu z Cracovią zwrócił zpowrotem sympatje nasze w stronę biało-niebieskich. Coprawda nie jesteśmy jeszcze zadowoleni z gry, jaką zaprodukował nasz „ligowiec” wczoraj, bo widzieliśmy już o wiele lepsze mecze Ruchu w bieżącym sezonie. A że mimo nienadzwyczajnej gry, bramki tak się posypały, jak z rogu obfitości, to zasługa w tem… słabo grających gości, którzy w żaden sposób nie mogli się uporać z wiatrem i szybkością graczy miejscowych.

Ale wróćmy do meczu.
Parę minut po piątej, gromkie oklaski dwunastu tysięcy par dłoni, zniecierpliwionych widzów, oznajmiły ukazanie się na boisku drużyn, które już za chwilę, po gwizdku p. Rosenfelda, rozpoczęły walkę. Pierwsze kopnięcia piłki wskazują na pewną wyższość Cracovii, której rośli i fizycznie silniejsi gracze, dodatnio odbijają od drobnych i szczupłych piłkarzy Ruchu. Ale kapitalny start i błyskawiczna orjentacja miejscowych, sprowadzają w konsekwencji dalsze dośrodkowanie Włodarza i krótki strzał Badury grzęźnie w siatce zdenerwowanego Otfinowskiego.
1:0 dla Ruchu.
Zdawało się, że będzie pogrom. W trzeciej minucie bramka i ten nieustanny, niczem nie krępowany ciąg miejscowych do przodu, wróżyły wysokie zwycięstwo Ruchowi. Ale wróżby spełniają się przecież bardzo rzadko. I tym razem też tak było. Gra nie daje ani widzom, wśród których zebrało się ok. 600 krakowian, przybyłych do nas specjalnym pociągiem z Krakowa, ani też graczom spodziewanych emocyj. Na widowni cisza, a na boisku ruch robi jedynie… gwizdek drobiazgowego arbitra z Bielska. Za chwilę znowu przeraźliwy gwizdek…
2:0.
Badura bije wolnego, a Gwóźdź strzela do pustej bramki, albowiem Otfinowski zapędził się niepotrzebnie na pole karne.
Teraz gra się krystalizuje. Piłka staje się posłuszna graczom, którzy opanowawszy nerwy zaczynają świadomie i celowo kombinować. Cracovia dokonuje pewnych zmian w drużynie; Pająk kontuzjowany przechodzi na lewe skrzydło, Kisieliński na lewego łącznika, Malczyk do środka a Doniec na obronę. Atak gości zagraża teraz częściej bramce Ruchu. Kisieliński przejeżdża kolejno Dziwisza i Wadasa, ale gubi piłkę. Za chwilę podanie Malczyka przejmuje Kisieliński i strzela pięknie w róg, ale Kurek jest na stanowisku. Przewaga Cracovii w tym okresie zaznacza się wyraźnie. Peterek podaje Zielińskiemu, ten oddaje do tyłu i ładny, płaski strzał Żiszki znajduje sobie drogę do bramki Kurka, który usiłuje interwenjować, ale bezskutecznie.
2:1.
Należy dodać, że strzał oddany został z odległości ponad 20 m. Na tem kończy się pierwsza połowa gry.
Po przerwie znowu początkowo przeważa Cracovia, ale po 10 minutach, gracze jej opadają zupełnie na siłach. Ruch panuje na całem boisku. Gdzie jest piłka, tam widać 2-3 biało-niebieskich.Gracze Cracovii bią się powoli… Nawet Seichter, który w pierwszej połowie trzymał na swoich barkach cały ciężar gry ofensywnej „Ruchu” opadł na siłach, dając Włodarzowi sposobnośćdo wykazania całej skali jego olbrzymiego talentu. Włodarz oddaje całą serje przepięknych dośrodkowań, oddania których nie mogą mu przeszkodzić ani pracowity Seichter, ani Lasota. Uwaga widzów skupia się na Włodarzu, który fascynuje się elegancką i pełną finezji grą. W napadzie Ruchu jedynie Peterek nie dorasta do reszty. Jest za wolny, często gubi piłkę. Widać, że po przebytej chorobie nie wrócił jeszcze do formy. Kierownictwo Ruchu powinno w jego miejsce wstawić Buchwalda a pożytek byłby na pewno większy.
Wynikiem dużej przewagi Ruchu jest bramka, której autorem jest Gwóźdź. Giemza strzela z podania Włodarza. Otfinowski wypuszcza piłkę z rąk, a Gwóźdź załatwia resztę i…
3:1 dla Ruchu.
Bramka ta załamała zupełnie drużynę Cracovii, która od tej chwili nie dochodzi prawie do głosu. Ruch dąży do powiększenia wyniku. Udaje mu się to w zupełności; atak za atakiem sunie na bramkę gości, w której Otfinowski robi wrażenie mocno zdenerwowanego i niepewnego. Parę minut przed końcem udaje się Giemzie strzelić bramkę. Mianowicie Urban dośrodkuje celnie, a Giemza przejmuje jego podanie z powietrza, strzela nie do obrony w słupek.
4:1.
Ostatnie minuty nie przynoszą nic ciekawego. Gra staje się chaotyczna, bezplanowa. Każdy z graczy stara się kopnąć piłkę jaknajdalej od siebie. P. Rosenfeld wkracza często, zwykle niepotrzebnie przerywając i tak nieciekawe i niepowiązane akcje.
Publiczność znudzona grą opuszcza jeszcze przed końcem boisko. Przedstawiciele prasy z trudnością przedostają się prawie na samą linję autową, albowiem z miejsc, na których siedzieli, a które w ostatniej dopiero chwili zaimprowizowali gospodarze. W przyszłości należy nieco więcej poświęcić czasu i uwagi na organizację tak poważnej imprezy.
Przechodząc do oceny graczy, najlepszą notę postawić trzeba Włodarzowi, potem Urbanowi, Dziwiszowi, wreszcie Giemzie.
Najsłabszym w Ruchu Peterek. Kurek zadowolił w zupełności, Badura pracowity, Gwóźdź przytomny, a Zorzycki twardy jak zwykle.

W Cracovii, która wypadła blado, najsłabszymi byli Otfinowski i Czarnik, najruchliwszymi Kisieliński, Malczyk i Zieliński.
Źródło: Polska Zachodnia nr 147 z 29 maja 1933 [3]


Raz,dwa,trzy

Wielkie Hajduki, 28 maja. (tel.) Żadne z rozgrywanych w b. r. na Śląsku spotkań ligowych i międzynarodowych nie wywołało takiego zainteresowania, jak wczorajsze zawody między Ruchem a Cracovią, jakie odbyły się w Wielkich Hajdukach. Złożyła się na to przedewszystkiem doskonała forma Ślązaków, która miała zadecydować, kto jest lepszym, oraz koniu przypadnie definitywna pozycja wiosennego leadera grupy zachodniej. Spotkanie wy pudło pod każdym względem na korzyść Ślązaków, który udowodnili poza tern, iż na własnem boisku są nie do pokonania.

Mecz cieszył się niezwykłą frekwencją publiczności. Pomijając to, iż obesłany został bardzo licznie przez wszystkie miejscowości Śląska, ściągnął poza tein niezliczoną rzeszę widzów z dalszych okolic. Sensacją spotkania był po raz pierwszy wprowadzony „pociąg-dancing-mecz-bridż* z Krakowa, z którego skorzystało ponad 600 osób, zwolenników Cracovii.
Żałować tylko należy, iż w ramach takiej imprezy zawiodła wprost skandalicznie strona organizacyjna, Należy tutaj pociągnąć do odpowiedzialności kierownictwo Kuchu, który spodziewając się licznej frekwencji, nie przygotował absolutnie niczego. Sprzedano nadmierną ilość biletów na trybunę, wskutek czego wielu widzów zmuszonych było stać na boisku. Zniknęły w niewytłumaczony sposób miejsca, przeznaczone dla prasy sportowej. Wprawdzie usiłowano problem ten rozwiązać przez dostarczenie pewnej ilości krzeseł, pozbieranych z okolicznych lokali i restauracyj. Doprowadziło to jednak do tego, że wobec ustawionych już na placu drużyn, publiczność, jak oszalała, goniła za krzesłami, wydzierając je sobie z rak i stawiając, gdzie się jej żywnie podobało. Mimo tak wspaniałej zapowiedzi i frekwencji, publiczność, wynosząca ponad 7.000 osób, nie odniosła spodziewanych wrażeń i emocyj, jakich oczekiwała od tak godnych przeciwników. Przyczyną tego była tak słaba gra gości, nie przedstawiali oni na chwilę poważnych do zwalczenia trudności w osiągnięciu zwycięstwa przez gospodarzy. Bo i jak zresztą bez Kossoka i Kubińskiego, z kontuzjonowanym Pająkiem w obronie, przy bardzo nieszczęśliwie grającym bramkarzu. W pierwszej połowie egzystowała tylko na swojej części, w drugiej próbowała przy stanie 2:1 odpowiedzieć gospodarzom, lecz były to tylko momenty.
Atak Cracovii był najsłabszym punktem. Doniec na środku „bez głowy". Skrzydłowi najsłabsi. Z łączników tylko Zieliński dawał o sobie znać, wykazując zapal do gry i pewien ciąg na bramkę. Na pomocy spoczął cały ciężar gry. Ziżka robił, co mógł i wytrzymał mecz do końca. Seicht-ra i Mysiaka obgrywali niemiłosiernie obaj skrzydłowi Ruchu Urban i Włodarz, przyczem ten ostatni raz po raz zbierał oklaski za piękne zagrania. Pająk okazała się stuprocentowym inwalidą, w następstwie czego przeszedł z obrony na środek ataku, zamieniając pozycję z Dońcem, by w końcu skończyć mecz na lewem skrzydle po wymianie z Kisielińskim. Pająk też zyskał miano „latającego gracza".
Po przerwie Doniec w obronie okazał się bardzo dobry, lepszy od Lasoty. Otfinowski „zawalił" serdecznie trzy bramki w niewiarygodny sposób. Na tem tle gości Ruch wypadł dodatnio, dużo mu jednak brakowało do poziomu, jaki wykazał np. z Floridsdorfem. Kurka po meczu zniesiono na rekach. Właściwie dwa strzały, z tego wspaniałą bombę Kisielińskiego obronił wprost cudownie. Obrona świetna, pracowita, gorzej tylko z wykopami. Pomoc, jak zwykle, sprawna i niewyczerpana w zasobie sił.
Zawiódł w zupełności Peterek, najsłabszy na boisku. Na wysokości zadania stanęli skrzydłowi i łącznicy. Włodarz doskonały, porywał biegami i minięciami widownię. Urban podciągnął do jego poziomu, psuł jednak wiele „kiwaniem". Z łączników Giemza znajduje się w rewelacyjnej formie. Rzadko widziany ciąg na bramkę, doskonałe wystawianie i strzał silny i celny z każdej pozycji predystynują go w tej chwili bez przesady na najlepszego łącznika w kraju.
Cóż powiedzieć o samej grze? Chyba tylko to, iż już w pierwszej minucie Ruch po centrze Włodarza wzdłuż bramki zdobywa prowadzenie przez Urbana. Następuje długi okres przewagi Ślązaków, nie schodzących z połowy gości, który przerywa przebój Cracovii, zakończony strzałem Zielińskiego. W kilka minut potem Zieliński schodzi kontuzjonowany na chwilę z boiska. Ruch gra, strzela, w końcu zaczyna gubić się w sytuacjach podbramkowych. Z rzutu wolnego za rękę Mysiaka w 20 minucie uzyskuje Gwóźdź drugą bramkę, po niefortunnym wybiegu Otfinowskiego.
Zrezygnowany Pająk, widząc beznadziejną swą rolę w obronie, zamienia się z Dońcem. Goście chwytają teraz oddech, wyswobadzając się na chwilę z pierścienia Ślązaków, co po dalekim i ostrym strzale Ziżki przynosi im w 40 minucie długi okres przewagi Ślązaków', nie schodzących z połowy gości, który przerywa przebój Cracovii, zakończony strzałem Zielińskiego. W kilka minut potem Zieliński schodzi kontuzjonowany na chwilę z boiska. Ruch gra, strzela, w końcu zaczyna gubić się w sytuacjach podbramkowych. Z rzutu wolnego za rękę Mysiaka w 20 minucie uzyskuje Gwóźdź drugą bramkę, po niefortunnym wybiegu Otfinowskiego.
Zrezygnowany Pająk, widząc beznadziejną swą rolę w obronie, zamienia się z Dońcem. Goście chwytają teraz oddech, wyswobadzając się na chwilę z pierścienia Ślązaków, co po dalekim i ostrym strzale ziżki przynosi im w 40 minucie honorowy punkt.
Po przerwie Kisieliński „wysadza" Pająka na lewe skrzydło, zajmując jego pozycję, co znów wnosi pewien zastrzyk w ospałe szeregi Cracovii. Przez jakiś czas utrzymuje się gra otwarta. W 10 minucie jednak Ruch przeważa szalę zwycięstwa na swoja korzyść. Giemza strzela ostro, Otfinowski pod słońce wypuszcza z rak piłkę, ripostuje Gwóźdź i trzeci punkt dla gospodarzy.
Gdy niedługo potem Giemza pięknym strzałem w słupek, podwyższa dotychczasowy „stan posiadania" Ruchu, goście upadają całkiem na duchu. Teraz popisują się jeszcze Włodarz i Urban ładnemi biegami, którym do upadłego przeciwstawiają się Seichter i Mysiak. Była to jednak tylko formalność. Kilkakrotne zrywy Cracovii, inicjowane przez Zielińskiego i Kisielińskiego likwiduje obrona, względnie brawurowo grający Kurek.

Próby gry ostrej, wniesione przez Mysiaka i Kisielińskiego karci w miejscu dobrze dysponowany sędzia p. Rosenfeld z Bielska. Tak więc interesujące to spotkanie zakończyło się zasłużonem zwycięstwem Ślązaków, a sympatyczna drużyna Cracovii sprawiła niespodziewanie licznie przybyłym swym zwolennikom bolesne rozczarowanie.
Pasikonik
Źródło: Raz,dwa,trzy nr 22 z 3 maja 1933



Mecze sezonu 1933

Grzegórzecki Kraków 1933-02-26 Cracovia - Grzegórzecki Kraków 3:2  Slavia Ruda Śląska 1933-03-05 Cracovia - Slavia Ruda 5:2  Stadion Królewska Huta 1933-03-12 Cracovia - Stadion Królewska Huta 7:1  Policyjny Katowice 1933-03-19 Cracovia - Policyjny Katowice 5:0  Pogoń Katowice 1933-03-25 Cracovia - Pogoń Katowice 3:1  Podgórze Kraków 1933-04-02 Cracovia - Podgórze Kraków 3:0  Warszawianka Warszawa 1933-04-08 Warszawianka Warszawa - Cracovia 0:2  Legia Warszawa 1933-04-09 Legia Warszawa - Cracovia 2:2  DFC Praga 1933-04-17 Cracovia - DFC Praga 1:3  Floridsdorfer Wiedeń 1933-04-30 Cracovia - Floridsdorfer Wiedeń 1:1  Wisła Kraków 1933-05-03 Wisła Kraków - Cracovia 1:1  Warta Poznań 1933-05-14 Cracovia - Warta Poznań 4:1  Garbarnia Kraków 1933-05-21 Garbarnia Kraków - Cracovia 1:1  Ruch Chorzów 1933-05-28 Ruch Wielkie Hajduki - Cracovia 4:1  Miasto Frysztat 1933-06-05 Frysztat - Cracovia 5:3  Wisła Kraków 1933-06-11 Cracovia - Wisła Kraków 3:0  Podgórze Kraków 1933-06-15 Podgórze Kraków - Cracovia 2:4  Warta Poznań 1933-06-25 Warta Poznań - Cracovia 0:2  Garbarnia Kraków 1933-07-02 Cracovia - Garbarnia Kraków 1:3  Ruch Chorzów 1933-07-09 Cracovia - Ruch Wielkie Hajduki 2:0  Wisła Kraków 1933-07-22 Cracovia - Wisła Kraków 1:0  Garbarnia Kraków 1933-07-23 Garbarnia Kraków - Cracovia 4:2  Hakoah Wiedeń 1933-07-29 Cracovia - Hakoah Wiedeń 2:2  Concordia Zagrzeb 1933-08-12 Cracovia - Concordia Zagrzeb 3:2  Slovan Bratysława 1933-08-14 I.ČsŠK Bratislava - Cracovia 1:4  FC Nitra 1933-08-15 AC Nitra - Cracovia 2:2  Legia Warszawa 1933-08-20 Cracovia - Legia Warszawa 6:2  Pogoń Lwów 1933-08-27 Pogoń Lwów - Cracovia 3:1  Wisła Kraków 1933-09-03 Cracovia - Wisła Kraków 1:3  Rapid Wiedeń 1933-09-13 Rapid Wiedeń - Cracovia 6:0  Ruch Chorzów 1933-09-24 Ruch Wielkie Hajduki - Cracovia 3:1  ŁKS Łódź 1933-10-01 ŁKS Łódź - Cracovia 0:1  Pogoń Lwów 1933-10-08 Cracovia - Pogoń Lwów 3:1  20px 1933-10-15 Strzelec - Cracovia 1:5  Wisła Kraków 1933-10-22 Wisła Kraków - Cracovia 1:1  ŁKS Łódź 1933-10-29 Cracovia - ŁKS Łódź 3:2  Legia Warszawa 1933-11-05 Legia Warszawa - Cracovia 2:2  Ruch Chorzów 1933-11-12 Cracovia - Ruch Wielkie Hajduki 1:2  
Bocheński K.S. 1933-08 Cracovia - Bochenskiks 4:2