1933-05-28 Ruch Wielkie Hajduki - Cracovia 4:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Herb_Ruch Chorzów

Trener:
(bez trenera)
pilka_ico
Liga grupa zachodnia , 5 kolejka
Hajduki Wielkie, niedziela, 28 maja 1933

Ruch Wielkie Hajduki - Cracovia

4
:
1

(2:1)



Herb_Cracovia

Trener:
Gerhard Fleischmann
Skład:
Kurek
Wadas
Katzy
Zorzycki
Badura
K. Dziwisz
Urban
Giemsa
Peterek
Gwosdz
Wodarz

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Zygmunt Rosenfeld z Bielska
Widzów: ok. 7 000

bramki Bramki
Urban (1')
Gwosdz (22')

Gwosdz (55')
Giemsa (65')
1:0
2:0
2:1
3:1
4:1


Żiżka (39')
Skład:
Otfinowski
Lasota
Pająk
Seichter
Żiżka
Mysiak
H. Czarnik
A. Zieliński
S. Malczyk
Doniec
Kisieliński

Ustawienie:
2-3-5


Ciekawostki

Pierwszy raz w historii polskiej piłki na mecz kibice gości przyjechali pociągiem specjalnym. Z Krakowa przybyło nim 600 osób.

Opis meczu

Otfinowski napróżno [tak w oryginale - przyp. FA] stara się odbić piłkę, która za chwilę trzepotać się będzie w rogu siatki

"Cracovia - Ruch 1:4 (1:2)
Ruch umacnia swą pozycję. - Doskonała gra Włodarza." -
Polska Zachodnia

Cracovia - Ruch 1:4 (1:2)
Ruch umacnia swą pozycję. - Doskonała gra Włodarza.

Wielkie Hajduki 28.5. Ruch się zrehabilitował. Tak, po nieudanych występach w Czechosłowacji, które tyle trosk i zmartwień sprowadziły na zagorzałych „kibiców hajduczan”, wynik meczu z Cracovią zwrócił zpowrotem sympatje nasze w stronę biało-niebieskich. Coprawda nie jesteśmy jeszcze zadowoleni z gry, jaką zaprodukował nasz „ligowiec” wczoraj, bo widzieliśmy już o wiele lepsze mecze Ruchu w bieżącym sezonie. A że mimo nienadzwyczajnej gry, bramki tak się posypały, jak z rogu obfitości, to zasługa w tem… słabo grających gości, którzy w żaden sposób nie mogli się uporać z wiatrem i szybkością graczy miejscowych.

Ale wróćmy do meczu.
Parę minut po piątej, gromkie oklaski dwunastu tysięcy par dłoni, zniecierpliwionych widzów, oznajmiły ukazanie się na boisku drużyn, które już za chwilę, po gwizdku p. Rosenfelda, rozpoczęły walkę. Pierwsze kopnięcia piłki wskazują na pewną wyższość Cracovii, której rośli i fizycznie silniejsi gracze, dodatnio odbijają od drobnych i szczupłych piłkarzy Ruchu. Ale kapitalny start i błyskawiczna orjentacja miejscowych, sprowadzają w konsekwencji dalsze dośrodkowanie Włodarza i krótki strzał Badury grzęźnie w siatce zdenerwowanego Otfinowskiego.
1:0 dla Ruchu.
Zdawało się, że będzie pogrom. W trzeciej minucie bramka i ten nieustanny, niczem nie krępowany ciąg miejscowych do przodu, wróżyły wysokie zwycięstwo Ruchowi. Ale wróżby spełniają się przecież bardzo rzadko. I tym razem też tak było. Gra nie daje ani widzom, wśród których zebrało się ok. 600 krakowian, przybyłych do nas specjalnym pociągiem z Krakowa, ani też graczom spodziewanych emocyj. Na widowni cisza, a na boisku ruch robi jedynie… gwizdek drobiazgowego arbitra z Bielska. Za chwilę znowu przeraźliwy gwizdek…
2:0.
Badura bije wolnego, a Gwóźdź strzela do pustej bramki, albowiem Otfinowski zapędził się niepotrzebnie na pole karne.
Teraz gra się krystalizuje. Piłka staje się posłuszna graczom, którzy opanowawszy nerwy zaczynają świadomie i celowo kombinować. Cracovia dokonuje pewnych zmian w drużynie; Pająk kontuzjowany przechodzi na lewe skrzydło, Kisieliński na lewego łącznika, Malczyk do środka a Doniec na obronę. Atak gości zagraża teraz częściej bramce Ruchu. Kisieliński przejeżdża kolejno Dziwisza i Wadasa, ale gubi piłkę. Za chwilę podanie Malczyka przejmuje Kisieliński i strzela pięknie w róg, ale Kurek jest na stanowisku. Przewaga Cracovii w tym okresie zaznacza się wyraźnie. Peterek podaje Zielińskiemu, ten oddaje do tyłu i ładny, płaski strzał Żiszki znajduje sobie drogę do bramki Kurka, który usiłuje interwenjować, ale bezskutecznie.
2:1.
Należy dodać, że strzał oddany został z odległości ponad 20 m. Na tem kończy się pierwsza połowa gry.
Po przerwie znowu początkowo przeważa Cracovia, ale po 10 minutach, gracze jej opadają zupełnie na siłach. Ruch panuje na całem boisku. Gdzie jest piłka, tam widać 2-3 biało-niebieskich.Gracze Cracovii bią się powoli… Nawet Seichter, który w pierwszej połowie trzymał na swoich barkach cały ciężar gry ofensywnej „Ruchu” opadł na siłach, dając Włodarzowi sposobnośćdo wykazania całej skali jego olbrzymiego talentu. Włodarz oddaje całą serje przepięknych dośrodkowań, oddania których nie mogą mu przeszkodzić ani pracowity Seichter, ani Lasota. Uwaga widzów skupia się na Włodarzu, który fascynuje się elegancką i pełną finezji grą. W napadzie Ruchu jedynie Peterek nie dorasta do reszty. Jest za wolny, często gubi piłkę. Widać, że po przebytej chorobie nie wrócił jeszcze do formy. Kierownictwo Ruchu powinno w jego miejsce wstawić Buchwalda a pożytek byłby na pewno większy.
Wynikiem dużej przewagi Ruchu jest bramka, której autorem jest Gwóźdź. Giemza strzela z podania Włodarza. Otfinowski wypuszcza piłkę z rąk, a Gwóźdź załatwia resztę i…
3:1 dla Ruchu.
Bramka ta załamała zupełnie drużynę Cracovii, która od tej chwili nie dochodzi prawie do głosu. Ruch dąży do powiększenia wyniku. Udaje mu się to w zupełności; atak za atakiem sunie na bramkę gości, w której Otfinowski robi wrażenie mocno zdenerwowanego i niepewnego. Parę minut przed końcem udaje się Giemzie strzelić bramkę. Mianowicie Urban dośrodkuje celnie, a Giemza przejmuje jego podanie z powietrza, strzela nie do obrony w słupek.
4:1.
Ostatnie minuty nie przynoszą nic ciekawego. Gra staje się chaotyczna, bezplanowa. Każdy z graczy stara się kopnąć piłkę jaknajdalej od siebie. P. Rosenfeld wkracza często, zwykle niepotrzebnie przerywając i tak nieciekawe i niepowiązane akcje.
Publiczność znudzona grą opuszcza jeszcze przed końcem boisko. Przedstawiciele prasy z trudnością przedostają się prawie na samą linję autową, albowiem z miejsc, na których siedzieli, a które w ostatniej dopiero chwili zaimprowizowali gospodarze. W przyszłości należy nieco więcej poświęcić czasu i uwagi na organizację tak poważnej imprezy.
Przechodząc do oceny graczy, najlepszą notę postawić trzeba Włodarzowi, potem Urbanowi, Dziwiszowi, wreszcie Giemzie.
Najsłabszym w Ruchu Peterek. Kurek zadowolił w zupełności, Badura pracowity, Gwóźdź przytomny, a Zorzycki twardy jak zwykle.

W Cracovii, która wypadła blado, najsłabszymi byli Otfinowski i Czarnik, najruchliwszymi Kisieliński, Malczyk i Zieliński.
Źródło: Polska Zachodnia nr 147 z 29 maja 1933 [1]

"Ruch gromi Cracovię 4:1
Włoeak najlepszy na boisku, Malczyk ostoją krakowian" -
Przegląd Sportowy

Ruch gromi Cracovię 4:1
Włoeak najlepszy na boisku, Malczyk ostoją krakowian

Bramki zdobyli Urban (1), Gemza (1), Gwóźdź (2), dla Cracovii Żyżka.

Drużyny wystąpiły w następujących składach: Ruch: Kurek; Wadas; Kacy; Dziwisz, Badura, Zorzycki; Urban, Gemza, Peterek, Gwóźdź, Włodarz.

Cracovia: Otfinowski; Lasota, Pająk; Seichter, Żyżka, Mysiak; Czernik, Zieliński, Doniec, Malczyk, Kisieliński. Sędziował bardzo skrupulatnie p. Rosenfeld z Bielska.

Oczekiwane z zainteresowaniem spotkanie dwu głównych pretendentów do tytułu mistrza grupy zachodniej, przyniosło zasłużone zwycięstwo Ślązakom. Tytuł mistrza wiosennego przypadł drużynie, która wykazała dotychczas formę najrówniejszą i która jest obecnie w Polsce z całą pewnością najlepsza. Drużyna Ruchu przedstawia obecnie całość świetnie zmontowaną i rozumiejącą się doskonale we wszystkich linjach. Poziom techniczny śląskiego zespołu stale się podnosi, mają oni momenty, w których rzeczywiście olśniewają.

Na czoło wybija się bezapelacyjnie Włodarz, gracz wybitnie inteligentny, dysponujący doskonałą techniką, dużą ambicją, świetnemi podaniami dośrodkowemi i bardzo niebezpiecznym strzałem. Partner jego Urban, aczkolwiek mu ustępuje niejednokrotnie w zagraniach, to jednak stoi bezwzględnie na wysokości zadania, a jego niezmordowana ofiarność i pracowitość predestynują go do rzędu najlepszych skrzydłowych w Polsce.

Poziom obu skrzydłowych osiągnął jeszcze Gemza, który wykazuje duże umiejętności w dostosowaniu się do gry swoich sąsiadów, a jego żywiołowy ciąg na bramkę i dyspozycja strzałowa z każdej pozycji stawia go do rzędu najskuteczniejszych graczy.

Kolega jego Gwóźdź wykazuje również te ostatnie dwa walory, brak mu jednak jeszcze techniki i płynności we współpracy.

Peterek aczkolwiek miał dobre momenty jako kierownik napadu, wypadł w linji ataku najsłabiej.

Pomoc jak zwykle doskonała w pracy ofenzywnej i destrukcyjnej: ruchliwością i ofiarnością wysunął się w tej trójce na pierwszy plan Dziwisz. Obrona na wysokości zadania. Bramkarz Kurek wykazuje taką formę, że można zaryzykować twierdzenie, iż jest obecnie najlepszym w Polsce.

Cracovia wypadła w niedzielę blado. Na wyróżnienie zasługuje jedynie Malczyk, który był dobry i starał się pracować za wszystkich. Do przerwy był również dobry Seichter. Kulejący Pająk przeważnie statystował. Otfinowski mało pewny.

Pozatem drużynę stale przestawiano. Wszystkie te przestawienia nic nie pomagały i poza krótkim okresem, w którym Ruch nabierał ponownego rozpędu, Cracovia była przeciwnikiem nierównorzędnym i poważnie bramce gospodarzy nie zagrażała.

Grę rozpoczyna Ruch pod słońce i już pierwsza minuta przynosi zamieszanie podbramkowe, w którem Urban strzela bramkę z podania Włodarza. Huczne oklaski prawie 7-tysięcznej publiczności nagradzają ten sukces miejscowych.

W 23-ej min. Badura bije rzut wolny wprost na bramkę Cracovii, Otfinowski wybiega, ale spóźnia się do piłki i Gwóźdź lokuje ją w pustej bramce.

W 38-ej min. Peterek gubi piłkę, a przejmujący ją Żyżka bije na bramkę Ruchu z odległości 25 metrów. Bezpośrednio przed bramką wiatr spycha piłkę w prawy róg. Nieprzygotowany na to Kurek nie zdążył jej schwytać.

Po przerwie przejmuje Ruch ponownie inicjatywę i jest panem boiska. W 10-ej min. przedostaje się Włodarz na linję bramkową Cracovii, centruje precyzyjnie, piłkę przejmuje Gemza, strzał jego odbija Otfinowski piersią. Następuje „poprawka” nadbiegającego Gwoździa i piłka grzęźnie w siatce.

W 20-ej min. następuje centra Włodarza, Peterek przesuwa piłkę do Gemzy, a ten ustala wynik dnia, nieuchwytnym strzałem do bramki. Odtąd Ruch nie schodzi prawie z połowy boiska Cracovii.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 43 (844) z 31 maja 1933 [2]