1933-11-12 Cracovia - Ruch Wielkie Hajduki 1:2

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacja, szukaj

Herb_Cracovia

Trener:
Gerhard Fleischmann
pilka_ico
Liga grupa mistrzowska , 10 kolejka
Kraków, niedziela, 12 listopada 1933

Cracovia - Ruch Wielkie Hajduki

1
:
2

(0:1)



Herb_Ruch Chorzów

Trener:
(bez trenera)
Skład:
Szumiec (45' A. Malczyk)
Lasota
Pająk
Żiżka
Chruściński
Mysiak
Kubiński
A. Zieliński
S. Malczyk
Ciszewski
Zembaczyński

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Zygmunt Rosenfeld z Bielska
Widzów: 5 000

bramki Bramki

S. Malczyk (69')
0:1
1:1
1:2
Ewald Loewe (26')

Urban (71')
Skład:
Kurek
Wadas
Katzy
Zorzycki
Badura
K. Dziwisz
Urban
Giemsa
Peterek
Ewald Loewe
Wodarz

Ustawienie:
2-3-5



Znaczenie meczu

Ostatni mecz rozgrywek decydujący o mistrzostwie Polski dla Ruchu lub Pogoni Lwów. Lwowianie przed meczem mieli jeden punkt przewagi nad chorzowianami, lecz rozegrali już wcześniej wszystkie swoje spotkania.

Opis meczu

Kurek wybija piłkę z nad [tak w oryginale - przyp. FA] głowy skaczącego Zembaczyńskiego
Ciszewski strzela głową, choć jest otoczony przez ślązaków [tak w oryginale przyp. FA]

"Po zwycięstwie w Krakowie nad Cracovią 2:1, Ruch zdobywa najzaszczytniejszy tytuł w piłkarstwie" -
Przegląd Sportowy

Po zwycięstwie w Krakowie nad Cracovią 2:1, Ruch zdobywa najzaszczytniejszy tytuł w piłkarstwie

Kraków, 12.11. - Tel. wł. - Ruch - Cracovia 2:1 (1:0). Bramki dla Ruchu Löwy i Urban, dla Cracovii Malczyk. Sędzia p. Rosenfeld z Bielska.

Wśród niebywałych emocyj, gwałtownych wybuchów naelektryzowanej do najwyższego stopnia widowni, rodził się mistrz Polski na rok 1933-34. Niczem barwna taśma filmowa przewijały się przed oczyma coraz to nowe obrazy.

Mecz rozgrywał się bowiem nie tylko na murawie, ale i na całym terenie przylegającym do widowni, gdzie sprzeczne walczyły z sobą uczucia i prądy, a wyrazem ich były głośne okrzyki, skierowywane raz po raz, czy to pod adresem poszczególnych graczy czy też sędziego.

Mecz krakowski miał nietylko wyłonić mistrza Polski, miał jeszcze jedno niemniej ważne może zadanie. Miał w sposób zdecydowany wzmocnić w oczach opinji publicznej wiarę w czystość stosunków sportowych nadwątlonych ostatnią eskapadą łódzko-lwowską.

5.000 rzeszę publiczności interesował problem jak zareaguje Cracovia, w której rękach jest los mistrza Polski, jak zachowa się ta Cracovia, która ze Lwowa wyniosła tyle smutnych wspomnień (sprawa Kossoka, dyskwalifikacja Chruścińskiego) czy zechce obecnie zrewanżować się za to wszystko.

Cracovia dała godną jej historji i tradycyj odpowiedź: nie poszła za przykładem innych, nie dała się uwieść niskim uczuciom, grała ambitnie i zdecydowanie, a jeśli przegrała to stało się to dlatego, iż przeciwnik jej był lepszym i potrafił zasłużenie zdobyć zwycięstwo.

Widownia dzieliła się na kilka obozów. Jeden, ten bardzo przeważający, był całem sercem przy Ślązakach. Taka już jest natura krakowian, którzy reagują zawsze na wszelkie niezdrowe zjawiska, 9 łódzkich bramek we Lwowie zrobiło swoje; wystarczyło, aby całą prawie opinję Krakowa odwrócić od lwowian i skierować ją ku Ślązakom i życzyć im zwycięstwa.

Inni, mniej już liczni widzowie, składali się ze zwolenników Pogoni, przybyłych na ten mecz ze Lwowa, czy też z sympatyków innych klubów, dla których wygrana Cracovii decydowała o lepszej ich lokacie.

W takiej to atmosferze rozgrywał się mecz decydujący. Sam jego przebieg był wcale zajmujący i obfitował w wiele ciekawych momentów. Obie drużyny cechowała większa doza spokoju, aniżeli np. publiczność. Jedynie Ruch zdradzał w pierwszych minutachpewne ojawy nerwowości, co powtórzyło się jeszcze raz po bramce wyrównującej. Rzecz prosta, wynik dla Ślązaków był o wiele ważniejszy niż dla gospodarzy, walczyli więc bardziej nerwowo i z zacięciem i z trudem dawali sobie wyrwać piędź ziemi. To też ogólne ich oblicze było korzystniejsze, byli wczoraj zespołem równym, bez słabych punktów, mieli pewnego i silnego bramkarza, parę obrońców, o słabszym może wykopie, ale niezłej taktyce defenzywnej, a przedewszystkiem pewną linję pomocy. Jej ambicja i ofiarność zadecydował o wyniku.

Trójka Dziwisz, Badura, Zarzycki prześcigała się w ofiarności, ambicji i niezmordowanej „harówce” przez 90 minut. Zawsze na miejscu paraliżowali każdą akcję przeciwnika, byli zawsze pod własną bramką, by w oka mgnieniu sunąć jakby cień za atakiem.

A ten miał dość różnorodne oblicze. Peterek na środku, ten sam co zawsze. Dribler o dużej powolności i jeszcze większym repertuarze tricków nie zawsze się udających. Lepiej od niego wypadł już Giemza, najruchliwszy zresztą w linji ataku. Skrzydłowi nie wykazali tej formy co dawniej.

Ogółem wziąwszy można przyjąć, iż Ruch, szczególnie na podstawie wczorajszego meczu, zasłużenie zdobył mistrzostwo. Biorąc pod uwagę obecny stan naszej ekstra-klasy możnaby bowiem znaleźć drużyny, które mogą się wykazać jaśniejszemi jednostkami w tej czy owej linji, ale jako całość nie wiadomo czy przewyższają zespół Ślązaków.

Cracovia starała się o jak najlepszy wynik, robiła co mogła, miała jednak bardzo niejednolite oblicze. Obok mocno niepewnych obrońców, widzimy świetnych pomocników Mysiaka i Zizkę. Obok sprytnego, ruchliwego Ciszewskiego, napastników którzy potrafili znaleźć się pod bramką przeciwnika, ale nie umieli wyzyskać sytuacji. Zawody rozpoczęły się od uroczystości: Mysiak obchodził jubileusz 200-nego meczu, co, rzecz prosta, pociągnęło za sobą odpowiedni ceremonjał. Już w 3 minucie szanse… lwowian stały bardzo wysoko. Kubiński minąwszy bramkarza Ruchu strzela do pustej bramki, ale nadbiegający Zorzycki wybija piłkę głową.

Mija kilkanaście minut gry równej. Bramkarz Ruchu broni w kilku groźnych momentach. Ruch ma pozycję, gdy Löwy przebija się pod bramkę, ale sfaulowany przez obrońcę Cracovii przewraca się. Okrzyki z galerji śląskiej nie wyprowadzają jednak sędziego z równowagi i moment ten przechodzi niepostrzeżenie.

Ruch rozgrywa się coraz bardziej, wreszcie w 23 min. po rzucie wolnym za faul Pająka, pilkę dostaje Löwy i lokuje ją pewnie w dolnym rogu bramki.

Wśród niebywałego entuzjazmu Ślązacy uzyskują prowadzenie. Ruch podniecony sukcesem przechodzi do ofenzywy. Bomba Peterka odbija się od słupka. Trwa to jednak kilka chwil i Cracovia dochodzi teraz na dłuższy czas do głosu; korner przechodzi za kornerem, ale wszystko bez rezultatu. Ostatnie minuty przynoszą znów wyrównanie gry oraz kontuzję Szumca, który na pół minuty przed pauzą opuszcza boisko.

Po przerwie dochodzi kilkakrotnie do incydentów między widownią a arbitrem. Już w 2 minucie, gdy ręka obrońcy Ruchu styka się z piłką na polu karnem, huragan okrzyków płynie ku boisku. Sędzia nie reaguje jednak i tym razem.

Nadchodzi okres obustronnej gry nieciekawej, zakończony przebojem Malczyka, który w 25 min. minąwszy bramkarza uzyskuje punkt wyrównujący.

To wpływa decydująco na Ślązaków. Zrywają oni definitywnie z systemem bezpłodnej obrony i przechodzą do generalnej ofenzywy. Pomoc idzie naprzód za atakiem. Kilka posunięć i znów huragan oklasków. Włodarz dostaje piłkę, strzela ostro na bramkę, piłka odbita od słupka wpada pod nogi Urbana. Ten jakby świadomy historycznej roli jaka ma mu przypaść w udziale, lekko, byle tylko broń Boże nie przenieść, wtłacza piłkę do pustej bramki. Bramka, która zadecydowała o zdobyciu mistrzostwa Polski, padła w 27 minucie.

Ślązacy nie wracają już do dawnej taktyki. Podtrzymują obecnie do końca spotkania grę otwartą i wśród huraganowych oklasków swych zwolenników, kończą spotkanie. Sędzia p. Rosenfeld z Bielska popełnił wprawdzie kilka błędów, co zdarza się zresztą każdemu sędziemu, ale nie zasłużył na tę masę epitetów, którą darzyli go zwolennicy czy to przegranej Ślązaków, czy też osoby chcące w ten sposób inne z nim załatwić porachunki. Podobnym okrzykom należałoby na boiskach raz nareszcie kres położyć.

Ruch: Kurek; Wadas, Kacy; Dziwisz, Badura, Zorzycki; Urban, Giemza, Peterek, Löwy, Włodarz.

Cracovia: Szumiec; Zachemski, Pająk; Żiżka, Chruściński, Mysiak; Kubiński, Zieliński, Malczyk, Ciszewski, Zembaczyński.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 91 z 15 listopada 1933 [1]



Mecze sezonu 1933

Grzegórzecki Kraków 1933-02-26 Cracovia - Grzegórzecki Kraków 3:2  Slavia Ruda Śląska 1933-03-05 Cracovia - Slavia Ruda 5:2  Stadion Królewska Huta 1933-03-12 Cracovia - Stadion Królewska Huta 7:1  Policyjny Katowice 1933-03-19 Cracovia - Policyjny Katowice 5:0  Pogoń Katowice 1933-03-25 Cracovia - Pogoń Katowice 3:1  Podgórze Kraków 1933-04-02 Cracovia - Podgórze Kraków 3:0  Warszawianka Warszawa 1933-04-08 Warszawianka Warszawa - Cracovia 0:2  Legia Warszawa 1933-04-09 Legia Warszawa - Cracovia 2:2  DFC Praga 1933-04-17 Cracovia - DFC Praga 1:3  Floridsdorfer Wiedeń 1933-04-30 Cracovia - Floridsdorfer Wiedeń 1:1  Wisła Kraków 1933-05-03 Wisła Kraków - Cracovia 1:1  Warta Poznań 1933-05-14 Cracovia - Warta Poznań 4:1  Garbarnia Kraków 1933-05-21 Garbarnia Kraków - Cracovia 1:1  Ruch Chorzów 1933-05-28 Ruch Wielkie Hajduki - Cracovia 4:1  Wisła Kraków 1933-06-11 Cracovia - Wisła Kraków 3:0  Podgórze Kraków 1933-06-15 Podgórze Kraków - Cracovia 2:4  Warta Poznań 1933-06-25 Warta Poznań - Cracovia 0:2  Garbarnia Kraków 1933-07-02 Cracovia - Garbarnia Kraków 1:3  Ruch Chorzów 1933-07-09 Cracovia - Ruch Wielkie Hajduki 2:0  Wisła Kraków 1933-07-22 Cracovia - Wisła Kraków 1:0  Garbarnia Kraków 1933-07-23 Garbarnia Kraków - Cracovia 4:2  Hakoah Wiedeń 1933-07-29 Cracovia - Hakoah Wiedeń 2:2  Concordia Zagrzeb 1933-08-12 Cracovia - Concordia Zagrzeb 3:2  Slovan Bratysława 1933-08-14 I.ČsŠK Bratislava - Cracovia 1:4  FC Nitra 1933-08-15 AC Nitra - Cracovia 2:2  Legia Warszawa 1933-08-20 Cracovia - Legia Warszawa 6:2  Pogoń Lwów 1933-08-27 Pogoń Lwów - Cracovia 3:1  Wisła Kraków 1933-09-03 Cracovia - Wisła Kraków 1:3  Rapid Wiedeń 1933-09-13 Rapid Wiedeń - Cracovia 6:0  Ruch Chorzów 1933-09-24 Ruch Wielkie Hajduki - Cracovia 3:1  ŁKS Łódź 1933-10-01 ŁKS Łódź - Cracovia 0:1  Pogoń Lwów 1933-10-08 Cracovia - Pogoń Lwów 3:1  Wisła Kraków 1933-10-22 Wisła Kraków - Cracovia 1:1  ŁKS Łódź 1933-10-29 Cracovia - ŁKS Łódź 3:2  Legia Warszawa 1933-11-05 Legia Warszawa - Cracovia 2:2  Ruch Chorzów 1933-11-12 Cracovia - Ruch Wielkie Hajduki 1:2