1923-03-11 Wisła Kraków - Cracovia 1:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Pierwszy w historii porażka Cracovii na wyjeździe w klasie A.


Herb_Wisła Kraków


pilka_ico
krakowska Klasa A , 1 kolejka
stadion Wisły, niedziela, 11 marca 1923

Wisła Kraków - Cracovia

1
:
0

(0:0)



Herb_Cracovia

Trener:
George Kimpton
Skład:
Wiśniewski
W. Stopa
Kaczor
Gieras
Śliwa
Stefan Wójcik
Marcinkowski
W. Kowalski
H. Reyman
W. Krupa
Adamek

Ustawienie:
2-3-5

Sędzia: Zygmunt Rosenfeld z Bielska
Widzów: ok. 3 000 „ok.” nie może być przypisane do zadeklarowanego typu liczbowego o wartości 3000.

bramki Bramki
H. Reyman (83') 1:0
Skład:
Popiel
Gintel
Fryc
Strycharz
Cikowski
Synowiec
Zimowski
Łańko
J. Reyman
Chruściński
Ciszewski

Ustawienie:
2-3-5



Skład

Według kroniki Cracovii w meczu nie wystąpił Ciszewski (jak zgodnie podaje prasa), a Sperling.

Zapowiedź meczu

Opis meczu

jeden z bardzo krytycznych dla Cracovii momentów w pierwszych fazach gry

Wiadomości Sportowe

Relacja z meczu w tygodniku Wiadomości Sportowe cz.1
Relacja z meczu w tygodniku Wiadomości Sportowe cz.2
Pierwsze zawody o mistrzostwo klasy A. okręgu krakowskiego rozegrały ze sobą w dniu 11 b. m. dwie czołowe drużyny Krakowa, Wisła i Cracovia, na boisku Wisły. Zawody powyższych drużyn stanowiły i stanowią zawsze clou sezonu piłkarskiego w Krakowie, to też mimo niepewnej pogody kilka tysięcy widzów pospieszyło na boisko, by przyjrzeć się walce starych rywali.

Cracovia stanęła do zawodów bez Kałuży i Sperlinga, któremu termin dyskwalifikacji kończy się z dniem 1 kwietnia br., — Wisła bez Reymana II. i Danza. Skład drużyn przedstawiał się więc następująco: Wisła: Wiśniewski, Stopa I, Kaczor, Gieras, Śliwa, Wójcik, Marcinkowski, Kowalski II, Reyman I, Krupa, Adamek.

Cracovia : Popiel, Gintel, Fryc, Synowiec, Cikowski, Strycharz, Zimowski, Łańko, Reyman III, Chruściński, Ciszewski.

Grę rozpoczyna Wisła przeciw wiatrowi i już pierwsze jej ataki zagrażają poważnie bramce białoczerwonych, jednak Popiel paruje spokojnie wszelkie zakusy przeciwnika. Już w początku gry ostry strzał Reymana I trafia w poprzeczkę bramki, lecz Popiel ratuje, wykopując piłkę na róg. Z kolei naciera Cracovia i wspomagana silnym wiatrem, utrzymuje się na polu Wisły, gra jednak na ogół otwarta, a obustronne ataki paraliżują znakomicie w tym dniu dysponowane tyły obu drużyn. Obie też strony atakują naprzemian, lecz prócz kilku obustronnych rzutów różnych nie udaje się żadnej uzyskać pożądanego rezultatu.

Po przerwie Wisła częściej na froncie energicznie napiera na bramkę przeciwnika, lecz wspaniała obrona Cracovii niweczy wszelkie ataki czerwonych i ratuje kilku groźnych podbramkowych momentów. Piękny moment stwarza Adamek który przedarłszy się przez obronę Cracovii oddaje silny, górny strzał na bramkę, wspaniale odbity przez Popiela na róg. Wreszcie na 7 minut przed końcem gry, daleki, przyziemny strzał Reymana I i piłka grzęźnie w siatce białoczerwonych. Drużyna Cracovii daje teraz z siebie wszystko co może, by uzyskać punkt wyrównujący, czerwoni jednak nie pozwalają sobie wydrzeć z trudem zapracowanego zwycięstwa.

Z wynikiem bramek 1:0 i rzutów z rogu 8:4 dla Wisły, schodzą drużyny z boiska.

Zawody prowadził bardzo dobrze p. Hugo Rosenfeld z Bielska, trzymając już od początku gry w twardych ryzach, silnie zdenerwowanych graczy obu drużyn. Gra naogół poprawna choć ostra. U obu drużyn znać brak treningu i odpowiedniego przygotowania, po długiej zimowej bezczynności.

Źródło: Wiadomości Sportowe nr 3 z 13 marca 1923


groźny atak Wisły

Tygodnik Sportowy

Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.1
Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.2
Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym cz.3
Przez cały tydzień, poprzedzający te zawody, o niczem innem nie mówiono, jak tylko o tem, czy będzie boisko Wisły zdatnem do rozegrania tych zawodów, czy też nie. Setki ludzi badało skrupulatnie szarawy firnament, jedni wyglądając śniegu i deszczu, drudzy prosząc o mróz i wiatr. Setki ludzi bawiło się w astronomów, a dziesiątki w turystów. I szły procesje specjalistów-agronowów i całe wyprawy znawców geologji dla zbadania tego historycznego terenu, na którym w niedzielę spotkać się mieli dwaj odwieczni rywale sportowi Krakowa. I wracały ekspedycje z minami wesołemi i kwaśnemi, a w każdym razie niepewnemi. Przy stolikach kawiarnianych następowały oględziny obuwia ekspertów, a relacje zmienne powodowały baiss i haussę w totalizatorze prywatnym, zakłady bowiem szły już tylko w dolarach, funtach, frankach i guldenach. Gra Gintel i Kałuża, czy nie? Takie pytania krążyły nieustannie. I wedle odpowiedzi na nie uzależniano stawki, chmurzyły się oblicza, lub rozpromieniały twarze zafrasowanych i zdenerwowanych zwolenników footballu.

I rzeczywiście, jak długo istnieje Wisła i Cracovia, nie był wynik zawodów tak niepewnym, jak ubiegłej niedzieli. Przed godziną 3 popoł. przedstawiała Aleja 3. maja wspaniały widok nieprzerwanego łańcucha tłumów i powozów, dążących na boisko Wisły, które niezwykłą pieczołowitością i ofiarnością członków otoczone, okazało się zupełnie dobrem do rozegrania meczu.

Drużyny stanęły w następujących składach: Wisła - Wiśniewski, Stopa, Kaczor, Gieras, Śliwa, Wójcik, Marcinkowski, Kowalski, Reyman H, Krupa, Adamek. — Cracovia: Popiel, Fryc, Gintel, Synowiec, Cikowski, Strycharz, Ciszewski, Chruściński, Reyman III., Łańko. Zimowski.

Jak więc widzimy, Wisła w przewidzianym składzie, Cracovia niespodziewanie z Gintlem w obronie, a więc z silnymi tyłami, ale z niespodziewanie (brak Kałuży) osłabionym zupełnie atakiem, który na początku zeszłorocznego sezonu w całości prawie grał w II. drużynie Crac. W takim składzie Crac, na obcym jej zupełnie i ciężkim gruncie Wisły zwyciężyć nie mogła, a i nierozstrzygnięta była bardzo wątpliwą. Szanse Wisły były prawieże pewne.

Przebieg gry: W pierwszym kwandransie nie można było widzieć gry, była to bezcelowa, zupełnie nieświadoma kopanina. Zdenerwowanie obustronne graczy było tak wielkiem, że piłka kierowała raczej graczami, aniżeli gracze piłką. Również i ekspansja fizyczna znalazła tu swój wyrazisty upust, energicznie i szczęśliwie radykalnymi rozstrzygnięciami sędziego w zarodku hamowana i tępiona. Powoli uspokajają się nerwy, Reyman i Kowalski ze strony Wisły, Synowiec i Łańko ze strony Cracovii, ocknęli się pierwsi, rozpoczynając metodyczną grę. W tym nerwowym kwandransie naciskała silniej Wisła, następnie gra się wyrównuje z nieznaczną kombinacyjną przewagą Cracovii, której atak jednak nie podchodzi blizko bramki Wisły, ale strzela częściej, gdy przeciwnie atak Wisły bliżej się umie znaleźć bramki Cracovii, strzelając rzadziej. Wiśniewski ma więcej roboty, ale łatwiejszą, Popiel mniej, ale niebezpieczniejszą. Do przerwy zanotowałem dyspozycje: Strzał daleki niespodziewany Synowca, o włos koło słupka górnego lewego. Pewna pozycja strzału Reymana, cel górny słupek (pono bramka dla Wisły), w niebezpiecznym chaosie odbita piłka na róg, omal nie wyzyskany. Brutalna gra. Przewaga Wisły. Wolny, bity przez Reymana I. z trudem odparty. Gra nerwowa obustronnie. Wisła się uspokaja. Powoli zbiera się i Cracovia do dolnej kombinacji. Gra mierna. Śliczny strzał Reymana III. z wolnego, chaos pod bramką Wisły, piękny strzał Łańki, chwycony nakrywką i nurkiem twarzą w błoto przez Wiśniewskiego. Dwa rogi dla Wiały niewyzyskane. Zmienne ataki. Pauza 0:0.

Po przerwie szkicowałem: Nieznaczna przewaga Wisły, która gra z wiatrem. Chruściński w sytuacji strzału pudłuje górą. Przebój Kowalskiego, następnie Reymana. Świetna obrona Popiela. Nieuchronny goal obroniony. Cracovia naciska, szereg strzałów broni przytomnie Wiśniewski. Najpiękniejszy strzał dnia Adamka w biegu, niespodziewanie z prawego skrzydła tuż pod górny słupek, cudownym sposobem w ostatniej sekundzie obronił Popiel na róg. Ostry strzał Kowalskiego tuż koło słupka. Przewaga Wisły. 7 minut przed końcem zdobywa wreszcie Reyman I. z centry Adamka i podania Kowalskiego decydującego o zwycięstwie goala. Rogów 8:4 dla Wisły.

Sędziował bez zarzutu, energicznie i przytomnie p. Rosenfeld z Bielska, trzymając w ryzach rozhukanych graczy.

Wisła powinna była zwyciężyć. Byłaby skompromitowaną, gdyby była nie uzyskała 2 czystych punktów przeciw takiemu składowi białoczerwonych. Z tego czerwoni zdawali sobie widocznie sprawę. Wiedzieli oni, iż drugiej takiej sposobności tak prędko nic będą mieli, a te dwa punkty zadecydować mogą o mistrzostwie. Toteż walczyli konsekwentnie i uparcie o zwycięstwo. Zasłużyli też na nie w zupełności wedle przebiegu gry i chwilowego stosunku sił. — Cracovia natomiast, świadoma swego osłabienia, stremowana od tygodnia niepewnością składu, robiła wrażenie drużyny, przygotowanej na klęskę. Determinacja przebijała się w jej grze. Nic dziwnego. Takiego słabego ataku nigdy jeszcze Cracovia przeciw żadnej drużynie nie wystawiła. Poraz pierwszy grała na boisku Wisły, którego teren jest bardzo ciężkim dla nieprzyzwyczajonej doń drużyny. Mniejszy trening i wewnętrzna dysharmonja skutkiem dyskwalifikacji, kontuzji etc, dopełniły miarę, Jeśli mimoto odmłodzony atak jej potrafił tak zagrać i drużyna zdołała prawie do samego końca utrzymać wynik nierozstrzygnięty, należy się jej pełne uznanie i pochwała. Niema ona powodu ani potrzeby wstydzić się wyniku i klęski. Punkty nie są wszystkiem. Zresztą to pierwszy mecz. Ale generalna próba odmłodzonej linji ofenzywnej, przy starych, wytrawnych linjach defenzywy, powiodła się. Cracovia ma już przyszłość zabezpieczoną. Inni tylko teraźniejszość.

Z graczy znakomitymi byli obaj bramkarze, grający z poświęceniem i niebywałą ambicją. Z obrońców wybijali się Gintel i Kaczor, szczególnie pierwszy, mimo spuchniętej nogi dokonał wprost cudów i jemu głownie obok Popiela zawdzięcza Crac. tylko taką klęskę. Fryc i Stopa, podobni do siebie brutalnością, nieprzytomnością i brakiem techniki stylowej. Chociaż i Kaczor, szczególnie raz, postąpił sobie niesłychanie brutalnie i niesportowo. Z pomocników Synowiec i Gieras byli najproduktywniejszymi, Strycharz i Wójcik destruktywnie dobrzy, ale bez myślowej roboty. Cikowski miał najsłabszy swój dzień. Brak treningu oczywisty. Śliwa zmienił się na korzyść. Od czasu zderzenia się z Cepurskim, przestał grać ostro i brutalnie. Był też lepszym od swego vis a vis, ale jego podanie ciągle jest spóźnione i nieplanowe. W ataku czerwonych doskonali byli Reyman I. i Kowalski. Marcinkowski dziki. Krupa z Adamkiem znacznie lepsi, niż na meczu z Polonią. Brak jeszcze czerwonym precyzyjności passingu i woli zrezygnowania z indywidualnego wózkowania. W ataku Cracovii mądrze i z finezją gra tylko Łańko, brak mu natomiast pędu naprzód. Posiada go Chruściński, najodważniejszy i najpracowitszy, gra on jednak więcej nogami, niż mózgiem. Reyman III. posiada jedno i drugie, ale kierownikiem ataku, motorem akcji jeszcze nie jest, nikt też tego od niego nie może i niema prawa wymagać. Przyszłość dopiero wykaże, czy nadaje się on na sternika. Przestawienie Reymana III. z tankiem uważałbym za wskazane. Próba nie zawadzi, tembardziej, ze Kałuża gra tylko perjodycznie i rzadko. Skrzydłowi slabi. Gra Sperlinga i Kubińskiego ożywi niewątpliwie atak białoczerwonych.

Dr. H. Leser
Źródło: Tygodnik Sportowy nr 5 z 16 marca 1923


Przegląd Sportowy

Po pięknym iście wiosennym dniu niedzielnym zeszłego tygodnia, nastąpiły dni szare, śnieżyste i deszczowe. Za kilka dni miało się odbyć jedno z najważniejszych spotkań w naszym okręgu, a tu ciągle słońce nie chce się pokazywać, by osuszyć arenę tych zawodów. Sytuacja stawała się przykra dla obu zainteresowanych stron. Z jednej strony Wisła, która obecnie miała doskonała sposobność, by zatrjumfować nad swym dawnym rywalem, bała się, że wskutek niezdatności do gry boiska, moment ten nie zostanie wykorzystany, z drugiej strony Cracovia, której to wczesne rozpoczęcie "tańca" o punkty najbardziej, wskutek dyskwalifikacji względnie choroby swych graczy, dało się we znaki, nie miała pewności, czy zawody te dojdą do skutku, czy nie. Mijały więc dni pod znakiem zupełnej niepewności, aż we czwartek pojawiły się na mieście ogłoszenia zapowiadające te krakowskie derby. Ogłoszenia czytano tłumnie, ale i tak odbycie spotkania było wątpliwe. Tymczasem Wisła nie czekała zmiłowania się nieba i słońca: pracą swych członków oczyściła w czasie tygodnia boisko swe z zalegającego śniegu, przez parę następnych dni czyściła je i pielęgnowała, jak swe najdroższe dziecko - i osiągnęła rezultat. Sędzia p. Rosenfeld z Bielska uznał w niedzielę rano boisko Wisły za zdatne do gry o mistrzostwo.

Podczas gdy skład, w jakim Wisła do tego bardzo ważnego spotkania wystąpi, był pewny, miała Cracovia ze swoją jedenastką , w tym kierunku poważne trudności. Współudział Gintla był do ostatniej chwili wątpliwy, a w niedzielę rano jeszcze była nadzieja, że i Kałuża zjawi się na boisku. Dlaczego to się nie stało - wie pewno sam Kałuża.

Alea iacta est. Po raz drugi od czasu rozgrywania zawodów o mistrzostwo Polski zwyciężyła Wisła swego rywala Cracovię. W smutny, pochmurny dzień marcowy, patrzało przeszło 3.000 widzów na tę detronizację biało-czerwonych. Z żalem patrzano na wysiłki, poświęcenia i ambicję przerzedzonych z dawnych filarów szeregów eksmistrza. Nie była to kapitulacja; walczono twardo przez cały czas gry i do ostatniej chwili nieznaczne zwycięstwo Wisły było niepewne. Czerwoni zaś mają zasłużoną nagrodę za swą pracę, która się jeszcze od zimy datuje, i za swój wprost nadludzki wysiłek, bo też podkreślić należy, że i w ich drużynie każdy starał się dać z siebie wszystko, co mógł najlepszego.

Ocena gry

Nie daje ona sposobności do pisania o czem przyjemnem. Taktyka u obu drużyn była tasama: po pierwsze wzmocnić obronę, po drugie wzmocnić pomoc, stąd też często Chruściński i Reyman I. błąkali się na swoich polach karnych. Cracovii brakowało kierownika napadu; brak ten dawał się jej ustawicznie we znaki. Technika i rutyna większa, którą górowali bezsprzecznie biało-czerwoni nad Wisłą, nie wystarczyła do ujawnienia jednolitej gry. Wisła pełna silnej woli zwycięstwa, nie siliła się na grę piękną: czerwoni starali się grać celowo; trzymać piłkę najdalej od swej bramki i ciągle niepokoić przeciwnika możliwością utraty punktu. Słowem: typowa walka o punkty. W pierwszej połowie miała Cracovia przewagę, po przerwie zaś Wisła, ale nieco znaczniejszą, o czem świadczy ilość rzutów z rogu 8:4 dla Wisły. Bramka, która zadecydowała o zwycięstwie, mogła taksamo paść po stronie Wisły, jak padła po stronie Cracovii. Stało się to zupełnie niespodzianie. Nie można powiedzieć, na podstawie tej gry, że Cracovia w tym składzie jest gorsza od Wisły.

Przebieg gry

Wisła gra przeciw wiatrowi i rozpoczyna zawody, które zaraz w pierwszych minutach obfitują w denerwujące momenty. bez szukania słabych punktów zaczynają obie drużyny natychmiast grę na serjo. Cracovia atakuje, uzyskuje rzut z rogu, po którym strzał Synowca idzie tuż obok bramki. Atak Wisły kończy się strzałem Reymana; chwyta go Popiel, ale niepewnie, tak, że piłka odbiwszy się od poprzeczki wraca na boisko, a tu pakuje ją Gintel zdecydowanie w róg. Za chwilę jest Popiel przedmiotem ostrego ataku ze strony czerwonych, ale sędzia przerywa gwizdkiem tę wzajemną, przykrą kopaninę. Fryc i Chruściński zawiniają szereg rzutów wolnych przeciw Cracovii. Rosenfeld trzyma graczy pewnie w granicach przyzwoitości. Synowiec zwycięża w chytry sposób, dzięki swej rutynie, szybkonogiego Adamka i zbiera liczne brawa. Wypady Wisły odpiera skutecznie Gintel. Za chwilę chwytając strzał Łańki, zamienia się Wiśniewski w kominiarza, zarywszy się głową głęboko w ziemię. Kaczor zachowuje się niegrzecznie; przepuszcza piłkę, ale całą siłą "wali się" w przeciwnika. Rzutem wolnym karze sędzia ten nietakt. Po jednej i drugiej stronie mijają po dwa razy rzuty z rogu poczem następuje

pauza.

Po zmianie stron korzysta Wisła z dobrodziejstwa wiatru i częściej przebywa na połowie Cracovii. Wizyty Cracovii u czerwonych są groźne, a piękny strzał Chruścińskiego o włos tylko mija cel. Za chwilę broni Synowiec w groźnej sytuacji na polu karnem, wkrótce potem Popiel bierze piłkę z nóg Reymana, który po tem zderzeniu na minutę opuszcza boisko. W zamieszaniu pod bramką Wisły odbija nawet Rosenfeld głową piłkę, naturalnie niechcąco, ale to nie wpływa zupełnie na dalszy tok gry. Kowalski nieładnie obchodzi się z Gintlem, za co zostaje przez sędziego napomniany. Wisła ma przewagę, poczem szereg udanych ataków Cracovii broni efektownie Wiśniewski. Następne ataki czerwonych udaremnia Gintel, który w tej części gry wykazuje swą wysoką klasę. W 27 minucie następuje

najpiękniejszy moment dnia.

Adamek wybiega z piłką i jakkolwiek strzeżony przez Fryca, strzela pięknie tuż pod poprzeczkę. W wspaniałym podskoku kieruje Popiel końcami palców piłkę nad poprzeczkę i w róg. Wszystko to rozegrało się w kilku sekundach i było przedmiotem długotrwających owacyj. Gra toczy się dalej na środku boiska. Sytuacja zupełnie nie wygląda na groźną dla żadnej z walczących stron. Wtem pada zupełnie niespodzianie

bramka, decydująca o zwycięstwie.

W 38 minucie podaje Śliwa piłkę Adamkowi, ten kopie ją przed siebie, piłka odbija się od Fryca, wędruje do Krupy, od tego do Kowalskiego, który podaje ją Reymanowi. Reyman strzela natychmiast płasko i piłka grzęźnie w lewym rogu bramki Cracovii. Robinzonada Popiela okazuje się bezskuteczną. Cracovia zbiera swe siły i ostro naciera. Jeszcze 5 minut; konflikty słowne Cikowski—Marcinkowski i Kowalski—Fryc pochłaniają 1 min. dalsze i ostatnia mijają na olbrzymich bezowocnych zresztą wysiłkach...
koniec.

Oceny zawodników

Ocena zawodników po tych pierwszych i poważnych w roku bieżącym zawodach nie może być sprawiedliwa. W każdym razie okazało się, że tacy gracze jak Gintel, Synowiec i Popiel z jednej strony a Wiśniewski i Reyman I. z drugiej strony mimo przerwy zimowej, stali w zupełności na wysokości zadania. Inni nie byli źli, wszyscy grali ofiarnie, ale klasy żadnej nie reprezentowali. Cikowski nieco słabszy jak zazwyczaj, a Reyman II gorszy aniżeli w zeszłym tygodniu. Ciszewski nie mógł, rzecz jasna, zastąpić Szperlinga, za to Zimowski i Chruściński przysparzali obrońcom Wisły nieco kłopotu. Strycharz skromny i bardzo pilny, pracował celowo, Fryc winien stanowczo więcej panować nad swymi nerwami. Bardzo dobrym u Wisły był Stopa, bezwzględnie lepszy od swego partnera Kaczora. Pomoc wytrzymała tempo, a najbardziej zbliżonym do swej zeszłorocznej formy jest Gieras.

Adamek i Krupa potrzebują jeszcze kierowników, a Kowalski i Marcinkowski umieją często przedostawać się przez linję obronne przeciwnika.

Sędzia

P. Rosenfeld z Bielska, znany już ze swej najlepszej strony w Krakowie, zadowolił i tym razem w zupełności. Był on przeważnie tuż przy piłce, rozstrzygał szybko i pewnie i nie pozwalał wprowadzać się w błąd przez publiczność. Umiał on odrazu zapanować nad wzburzonymi umysłami graczy, przez co gra nie została spaczona.

Publiczność

zachowywała się naogół zupełnie poprawnie. Początek sezonu i wcale zimny wiatr wpłynął może dodatnio na bardziej zapalone jednostki, tak, że tym razem brakło tego ładunku, jakim zazwyczaj publiczność krakowska jest naładowaną podczas zawodów Cracovia - Wisła. Żadnej ze stron nie szczędzono brawa.

Henryk Brand

Źródło: Przegląd Sportowy nr 11 z 16 marca 1923 [1]


Protest

Po meczu Cracovia złożyła protest ponieważ w bramce nie było namalowanej białej linii, ponadto słupki nie były pomalowane na biało, a na biało z odcieniem niebieskim. Protest został odrzucony.


Mecze sezonu 1923

Red Star Paryż 1923-01-01 Red Star Paryż - Cracovia 5:2  Sparta Kraków (1921) 1923-03-04 Cracovia - Sparta Kraków 2:0  Wisła Kraków 1923-03-11 Wisła Kraków - Cracovia 1:0  Wawel Kraków 1923-03-18 Wawel Kraków - Cracovia 1:0  Jutrzenka Kraków 1923-03-25 Jutrzenka Kraków - Cracovia 1:4  Aarhus GF 1923-04-01 Aarhus GF - Cracovia 4:2  Aarhus GF 1923-04-02 Aarhus GF - Cracovia 1:6  Helsingborgs IF 1923-04-04 Helsingborgs IF - Cracovia 4:1  Malmö FF 1923-04-06 Malmö FF - Cracovia 2:1  Helsingborg 1923-04-08 Hälsingborg - Cracovia 0:2  Sturm Bielsko 1923-04-15 Cracovia - Sturm Bielsko 12:0  BBSV Bielsko 1923-04-22 BBSV Bielsko - Cracovia 0:3  Wisła Kraków 1923-05-03 Cracovia - Wisła Kraków 1:1  BBSV Bielsko 1923-05-06 Cracovia - BBSV Bielsko 7:0  ŁKS Łódź 1923-05-20 ŁKS Łódź - Cracovia 0:2  ŁKS Łódź 1923-05-21 ŁKS Łódź - Cracovia 0:2  Wisła Kraków 1923-05-27 Cracovia - Wisła Kraków 4:2  Polska 1923-05-31 Cracovia - Reprezentacja Polski 2:4  Eintracht Lipsk 1923-06-16 Cracovia - Eintracht Lipsk 4:2  Eintracht Lipsk 1923-06-17 Cracovia - Eintracht Lipsk 1:1  Jutrzenka Kraków 1923-06-24 Cracovia - Jutrzenka Kraków 3:1  Czarni Lwów 1923-06-29 Czarni Lwów - Cracovia 0:2  Pogoń Lwów 1923-07-01 Pogoń Lwów - Cracovia 1:2  Wawel Kraków 1923-07-08 Cracovia - Wawel Kraków 3:0  Sturm Bielsko 1923-07-15 Sturm Bielsko - Cracovia 0:6  Sparta Kraków (1921) 1923-07-29 Cracovia - Sparta Kraków 2:0  Makkabi Kraków 1923-08-12 Makkabi Kraków - Cracovia 0:0  Resovia Rzeszów 1923-08-15 Resovia Rzeszów - Cracovia 2:6  Diana Katowice 1923-08-19 Cracovia - Diana Katowice 7:2  Polonia Warszawa 1923-08-26 Polonia Warszawa - Cracovia 0:1  Diana Katowice 1923-09-02 Diana Katowice - Cracovia 0:2  Pogoń Katowice 1923-09-08 Cracovia - Pogoń Katowice 6:0  FC Barcelona 1923-09-15 FC Barcelona - Cracovia 1:1  FC Barcelona 1923-09-16 FC Barcelona - Cracovia 7:1  Valencia CF 1923-09-18 Valencia CF - Cracovia 4:0  Valencia CF 1923-09-20 Valencia CF - Cracovia 4:2  Real Madryt 1923-09-22 Real Madryt - Cracovia 4:0  Real Madryt 1923-09-23 Real Madryt - Cracovia 4:2  Celta Vigo 1923-09-30 Celta Vigo - Cracovia 3:0  Celta Vigo 1923-10-01 Celta Vigo - Cracovia 3:1  Sevilla FC 1923-10-06 Sevilla FC - Cracovia 3:0  Sevilla FC 1923-10-07 Sevilla FC - Cracovia 2:3  ŁKS Łódź 1923-10-21 Cracovia - ŁKS Łódź 2:1  Warta Poznań 1923-10-28 Cracovia - Warta Poznań 8:4  Wawel Kraków 1923-11-04 Cracovia - Wawel Kraków 2:0  1.FC Katowice 1923-11-18 Cracovia - 1.FC Katowice 3:1  Wisła Kraków 1923-11-25 Cracovia - Wisła Kraków 1:5  1.FC Katowice 1923-12-02 1.FC Katowice - Cracovia 2:2