2009-04-17 Cracovia - Śląsk Wrocław 1:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Artur Płatek
pilka_ico
Ekstraklasa , 24 kolejka
Kraków, piątek, 17 kwietnia 2009, 17:45

Cracovia - Śląsk Wrocław

1
:
1

(1:0)



Herb_Śląsk Wrocław

Trener:
Ryszard Tarasiewicz
Skład:
Cabaj
Kulig
Tupalski
Karwan
Wasiluk
Pawlusiński
Kłus
Nowak (75' Mierzejewski)
Szeliga (75' Kostrubała)
Sasin (62' Murawski)
Ślusarski

Ustawienie:
4-5-1

Sędzia: Paweł Gil z Lublina
Widzów: 4 500

bramki Bramki
Pawlusiński (45') 1:0
1:1

Szewczuk (64')
zolte_kartki Żółte kartki
Kłus
Tupalski
Pawelec
Socha
Łukasiewicz
J.Gancarczyk
Skład:
Kaczmarek
Socha
Celeban
Fojut
Pawelec
Łukasiewicz
Mila
Dudek
M.Gancarczyk (81' Ulatowski)
Szewczuk (66' Biliński)
Klofik (46' J.Gancarczyk)

Ustawienie:
4-4-2
Zobacz również: Zdjęcia z meczu
Mecz następnego dnia:

2009-04-18 Śląsk Wrocław (ME) - Cracovia (ME) 4:0

Spis treści

Opis meczu

"Liga: Cracovia - Śląsk Wrocław 1:1 (1:0)" -
TerazPasy.pl

Liga: Cracovia - Śląsk Wrocław 1:1 (1:0)

W porównaniu z poprzednim meczem ligowym z Legią Warszawa trener Artur Płatek dokonał trzech zmian w wyjściowym składzie. W miejsce Łukasza Derbicha, Karola Kostrubały i Łukasza Mierzejewskiego w podstawowej jedenastce znaleźli się Sławomir Szeliga, Marek Wasiluk i Dariusz Kłus.

Z przedmeczowej "19" ostatecznie wypadł Tomasz Moskała, którego kontuzja okazała się na tyle poważna że wykluczyła jego udział w tym spotkaniu. Nadal kontuzjowany jest Piotr Polczak, a Arkadiusz Baran i Bartłomiej Dudzic pauzują w tym meczu.

Po raz pierwszy w tym sezonie w kadrze meczowej znalazła się cała siódemka pozyskanych w zimie zawodników. W wyjściowym składzie miejsce znalazło się jednak tylko dla dwóch: Bartosza Ślusarskiego i Pawła Sasina. Pozostała piątka (Sacha, Derbich, Murawski, Misan i Mierzejewski) usiadła na ławce rezerwowych.

Od pierwszych minut meczu Cracovia posiadała zdecydowaną przewagę, gra toczyła się głównie na połowie gości, którzy tylko sporadycznie przekraczali linię wyznaczającą połowę boiska. Przewaga Cracovii nie przekładała się na klarowne sytuacje bramkowe, bowiem liczne wrzutki w pole karne najczęściej wybijane były przez obrońców. Po raz pierwszy groźnie pod bramką Wojciecha Kaczmarka zrobiło się w 16 minucie gdy Dariusz Pawlusiński zdecydował się na zaskakujący strzał zza linii pola karnego, ale bramkarz Śląska zdołał wybić piłkę.

W 22 minucie pierwszą groźniejszą okazję do zdobycia bramki mieli piłkarze Śląska, ale Marcin Cabaj pewnie obronił precyzyjny strzał Sebastiana Mili z rzutu wolnego. Dwie minuty później z linii szesnastu metrów strzelał Sebastian Dudek, ale i tym razem Cabaj nie dał się zaskoczyć.

W kolejnych minutach to Śląsk przeważał i gra częściej niż do tej pory toczyła się na połowie Cracovii. Goście - podobnie jak wcześniej Cracovia - nie potrafili przełożyć optycznej przewagi na klarowne sytuacje do zdobycia bramki.

Pod koniec pierwszej połowy Cracovia ponownie zaatakowała. Pięć minut przed przerwą w pozornie niegroźnej sytuacji obrońcy Śląska przepuścili piłkę i Paweł Nowak znalazł się przed Kaczmarkiem, ale chcąc dojść do piłki stracił równowagę i nie zdołał oddać strzału. Minutę później z 12 metrów uderzył Bartosz Ślusarski, ale piłka trafiła wprost w ręce bramkarza.

Śląsk odpowiedział niemal natychmiast w 43 minucie w ciągu kilkudziesięciu sekund dwukrotnie wystawiając na próbę Marcina Cabaja. W obu sytuacjach bramkarz Cracovii spisał się znakomicie najpierw broniąc strzał Sebastiana Mili z 7 metrów, a po chwili groźną główkę Celebana.

Co nie udało się zawodnikom Śląska udało się piłkarzom Cracovii niemal równo z gwizdkiem oznaczającym przerwę. Bartosz Ślusarski sprzed linii pola karnego dograł na lewą stronę do Pawła Nowaka, ten zamarkował strzał, ale piłkę posłał na przeciwległą stronę bramki do nadbiegającego Dariusza Pawlusińskiego, który pewnym strzałem umieścił piłkę w bramce! Do przerwy 1:0 dla Cracovii...

Na drugą połowę Cracovia wyszła w niezmienionym składzie. Od pierwszych chwil po wznowieniu gry widać było, że goście nie zamierzają pogodzić się z porażką, a że piłkarze Cracovii nie rezygnowali z prób zdobycia kolejnej bramki to na boisku było bardzo ciekawie. Gra przenosiła się spod jednej pod drugą bramkę, ale akcjom brakowało wykończenia i rzadko kończyły się strzałami.

W 62 minucie żegnany brawami zszedł z boiska Paweł Sasin. Jego miejsce zajął Maciej Murawski dla którego jest to debiut w ligowym meczu Cracovii i powrót do polskiej ligi po siedmiu latach.

Minutę później goście doprowadzili do wyrównania. Tomasz Szewczuk zdołał przepchnąć piłkę przez linię obrony Cracovii i mając przed sobą tylko Marcina Cabaja wbił piłkę do siatki. 1:1...

W 70 minucie Cracovia miała sporo szczęścia gdy Sebastian Mila wpadł w pole karne i potężnie uderzył, ale piłka opuściła boisko tuż przy słupku.

Kwadrans przed końcem spotkania trener Płatek dokonał dwóch zmian. W miejsce Pawła Nowaka i Sławomira Szeligi wprowadził Karola Kostrubałę i Łukasza Mierzejewskiego.

W 78 minucie po rzucie rożnym i krótkim zamieszaniu w polu karnym głową strzelał Łukasz Tupalski, ale Kaczmarek w ostatniej chwili zdołał przerzucić piłkę nad poprzeczką. Pięć minut przed końcem spotkania na bramkę Cabaja strzelał wprowadzony kilka minut wcześniej Ulatowski, ale bramkarz Cracovii zdołał złapać piłkę.

Minutę przed końcem meczu wrzucona w pole karne piłka niespodziewanie odbiła się od obrońców i niespodziewanie spadła pod nogi Dariusza Kłusa, ale zaskoczony zawodnik posłał piłkę nad bramką...

Sędzia doliczył trzy minuty, ale wynik nie uległ już zmianie.
Crac
Źródło: TerazPasy.pl 17 kwietnia 2009 [1]

"Cracovia tylko na remis" -
Interia.pl

Cracovia tylko na remis

Gospodarze zaczęli z impetem, ale starczyło im go tylko na 10 minut. Później w drugiej linii lepiej radzili sobie wrocławianie. "Pasy" próbowały grać z pominięciem drugiej linii, posyłać długie podania na Bartosza Ślusarskiego. Większość z nich była jednak niecelna. Część zniecierpliwionych kibiców pogwizydwała już po serii kiksów Marka Wasiluka.

W 39. min po wybiciu piłki przez Marcina Cabaja Paweł Nowak mógł i powinien strzelić gola - przeszedł już Wojciecha Kaczmarka, by stracić równowagę przed pustą bramką (piłkę na róg wybił wracający Tadeusz Socha). Odpowiedź Śląska była poważna: Sebastian Mila uderzał z 10 m, a Piotr Celeban główkował po rogu z bliska. W obu przypadkach świetnie interweniował Cabaj.

Gdy wydawało się, że już nic nie uratuje Cracovii, Dariusz Pawlusiński strzelił gola "do szatni"! Obronę Śląska "rozklepali" (dwa podania z pierwszej piłki) Ślusarski z Nowakiem, a "Plastik" dołożył tylko nogę przed pustą bramką.

W drugiej połowie przycisnął podrażniony stratą gola Śląsk. W polu karnym gospodarzy co chwilę robiło się gorąco. W końcu, po pechowym wybiciu piłki przez Michała Karwana - Tomasz Szewczuk wyszedł sam na sam z Cabajem i skierował piłkę do siatki obok niego. Jeszcze lepszą okazję zmarnował Sebastian Mila - w pozycji jeden na jeden kopnął obok słupka.
Michał Białoński
Źródło: Interia.pl 17 kwietnia 2009 [2]

"Kolejna strata Cracovii może okazać się bardzo bolesna" -
Gazeta Wyborcza

Kolejna strata Cracovii może okazać się bardzo bolesna

"Pasy" znowu zawiodły i zaledwie zremisowały ze Śląskiem Wrocław 1:1. Na sześć kolejek przed końcem sezonu podopiecznym Artura Płatka spadek poważnie zaglądnął w oczy

Obawa o wynik była jak najbardziej zrozumiała, bo Cracovia nie zdobyła gola w dwóch poprzednich spotkaniach. Bilans meczów ze Śląskiem też nie napawał optymizmem. Wprawdzie jesienią we Wrocławiu "Pasy" zremisowały, ale w Pucharze Ekstraklasy podopieczni Ryszarda Tarasiewicza byli dwa razy lepsi. Podobnie jak w sparingu przed rozpoczęciem rundy wiosennej.

Trener Płatek znów postarał się o niespodzianki. Na lewej obronie Łukasza Derbicha zastąpił Marek Wasiluk. Najwyższy na murawie piłkarz był zdecydowanie wolniejszy od przeciwników i miał mnóstwo niecelnych podań. Parę defensywnych pomocników stanowili Dariusz Kłus i Sławomir Szeliga, który z Legią w Warszawie nie zagrał ani minuty. Z kolei Bartosz Ślusarski po raz pierwszy od czasu przyjścia do klubu założył opaskę kapitana.

Cracovia zaczęła z wyjątkowo dużym animuszem. W ciągu kwadransa miała trzy rzuty rożne, ale niewiele z nich wynikało. Pierwszą okazję do strzelenia bramki "Pasy" miały po uderzeniu z lewej nogi Dariusza Pawlusińskiego. Wojciech Kaczmarek, bramkarz Śląska, z trudem wybił piłkę na rzut rożny. W odpowiedzi ze strzałem Sebastiana Mili poradził sobie Marcin Cabaj.

Później gospodarze nie mieli zbyt wiele do powiedzenia, bo mądrze ustawiona obrona gości spisywała się bez zarzutu. Tadeusz Socha, prawy obrońca Śląska, raz po raz wygrywał pojedynki ze Ślusarskim i Pawłem Sasinem. Na dodatek w 29. min koszmarny błąd popełnił Łukasz Tupalski, stoper "Pasów", i gdyby Mila potrafił strzelać prawą nogą, to pewnie piłka zatrzepotałaby w siatce.

Nie zabrakło kontrowersyjnych decyzji sędziego. W 38. min Mariusz Pawelec po raz drugi bezpardonowo potraktował Pawlusińskiego i powinien wylecieć z boiska. Gdy wszyscy spodziewali się czerwonej kartki dla obrońcy, sędzia poprzestał na słownym pouczeniu.

Trzy minuty później Paweł Nowak wreszcie przedarł się środkiem pola karnego, minął bramkarza Śląska, ale w decydującym momencie potknął się na piłce i Jarosław Fojut zdążył ze skuteczną interwencją. Obrona gości zaczęła popełniać błędy. Defensorom uciekł Ślusarski, ale strzelił zbyt czytelnie. Kto wie, jak potoczyłaby się końcówka pierwszej połowy, gdyby Mila wykorzystał sytuację sam na sam z Cabajem. Niewykorzystana sytuacja błyskawicznie się zemściła. Już w doliczonym czasie gry Nowak zachował spokój w polu karnym i z zimna krwią wypatrzył Pawlusińskiego, który tylko dołożył nogę i trafił do pustej bramki. To dziewiąte trafienie najskuteczniejszego piłkarza Cracovii.

Po przerwie znowu zaskoczył trener Płatek, który w 62. min wprowadził Macieja Murawskiego. Piłkarz zagrał w polskiej ekstraklasie po raz pierwszy od siedmiu lat. Jego wejście zbiegło się z nieoczekiwanym golem dla gości. Zza pleców stoperów Cracovii wyskoczył Tomasz Szewczuk i nie dał szans Cabajowi. Cracovię mógł pogrążyć Mila, ale skończyło się na strachu.

Cracovia próbowała wydrzeć zwycięstwo, ale długo nie miała pomysłu na zaskoczenie rywali. Ale chaotyczne akcje i dośrodkowania w pole karne Śląska omal nie zakończyły się zwycięskim golem. W 90. min piłka spadła pod nogi Dariusza Kłusa, ale przez nikogo nieatakowany pomocnik Cracovii przeniósł piłkę nad poprzeczkę.
Waldemar Kordyl
Źródło: Gazeta Wyborcza 18 kwietnia 2009 [3]

"Punkt o smaku porażki" -
Polska - Gazeta Krakowska

Punkt o smaku porażki

Urządza nas tylko zwycięstwo - powtarzali przed meczem ze Śląskiem piłkarze Cracovii. Skończyło się na remisie, spuszczonych głowach zawodników i gwizdach kibiców.

"Pasy" znów nie zdołały wygrzebać się ze strefy spadkowej i ich sytuacja w tabeli powoli robi się dramatyczna. - Spokojnie, będziemy walczyć. Martwiłbym się, gdybyśmy grali fatalnie, ale tak nie jest - próbował gasić emocje i niepokoje fanów trener Artur Płatek.

Na początku spotkania nie było żadnych wątpliwości, która drużyna gra z nożem na gardle. Cracovia narzuciła szaleńcze tempo, jakby chciała wtłoczyć piłkę do bramki razem z rywalami. I to jak najszybciej. Śląsk został zamknięty na swojej połowie, ale z potrzasku uciekł bez szwanku. Skutek bowiem bardzo wyraźnej przewagi ?Pasów" był mizerny (jeden groźny strzał Dariusza Pawlusińskiego w 15 min).

Gospodarze najwyższe obroty utrzymali przez 20 minut. Potem nieoczekiwanie stanęli; równocześnie zresztą ze stadionowym zegarem, który zatrzymał się na 22. minucie. Przypadek frapującego zbiegu okoliczności długo roztrząsano na trybunach, gdy tymczasem na boisku zaczynał rozpędzać się Śląsk.

Szczęśliwie dla gospodarzy, nic z dobrej formy nie stracił Marcin Cabaj. Bramkarz Cracovii pewnie wyłapywał strzały dwóch Sebastianów: Mili i Dudka. Wrocławianie z minuty na minutę czuli się coraz pewniej i swobodniej, a ?Pasy" szukały właściwego rytmu. Znalazły go w końcówce pierwszej połowy. Paradoksalnie dzięki... wrocławianom.

Od momentu, gdy komiczny błąd popełnił Jarosław Fojut i przed niepowtarzalną szansą stanął Paweł Nowak, gospodarze znów rzucili się na konkurentów jak sfora wilków na surowe mięso. ?Pawka" wprawdzie zmarnował idealną sytuację - refleksem błysnął w niej bramkarz gości Wojciech Kaczmarek - ale razem z kolegami przekonał się, że we wrocławskim murze są jednak spore szczeliny.

I przez jedną z nich gospodarze przedarli się tuż przed przerwą. Zmobilizowani chyba faktem, że chwilę wcześniej Cabaj nie stracił zimnej krwi przy strzale Mili (najlepsza okazja Śląska w I połowie), wyprowadzili wzorowy i zabójczy zarazem kontratak. Trzema podaniami rozebrali do bokserek obronę rywali, a Pawlusiński tylko wbił piłkę do pustej bramki. Decydujący udział przy golu mieli jednak Bartosz Ślusarski (zadebiutował wczoraj w roli kapitana zespołu), który rozprowadził akcję i Nowak, na którego koncie zapisano asystę.

Z szatni krakowianie wyszli skoncentrowani, ale panami sytuacji znów byli tylko przez 20 minut. Potem sami sobie zrobili krzywdę. Michałowi Karwanowi zabrakło zdecydowania w walce na linii pola karnego z Milą i Tomaszem Szewczukiem i ten drugi jakimś cudem znalazł się z piłką przed Cabajem. Okazji nie zmarnował. - Nie wiem, czy jest w słowniku określenie, które pozwala opisać tego gola. Frajerska strata - krytykował Płatek.

- Nigdy nie powiedziałbym, że moi piłkarze puścili frajerską bramkę, bo nie mam w zwyczaju ich obrażać - skomentował po chwili słowa kolegi szkoleniowiec gości Ryszard Tarasiewicz. W ten sposób odgryzł się opiekunowi ?Pasów", który wcześniej stwierdził - faktycznie nieco na wyrost ? że Cracovia była zespołem lepszym. - A to my mieliśmy więcej sytuacji - ripostował trener wrocławian.

W ostatnim kwadransie Płatek postawił wszystko na jedną kartę. Wpuścił na boisko Łukasza Mierzejewskiego i Karola Kostrubałę, ale niewiele to dało. Krakowianie walczyli do końca, jednak bez efektu (nie licząc okazji Dariusza Kłusa, który nie trafił do bramki z 10. metrów).

- Walka? Jaka walka?! Walka to była w meczu Chelsea - Liverpool - denerwował się jeden z kibiców. I jeśli nawet emocje brały wczoraj górę nad zdroworozsądkową oceną występu krakowian, to fakt jest faktem, że aby utrzymać się w lidze teraz będą musieli biegać jeszcze więcej, jeszcze szybciej i walczyć jeszcze mocniej. W innym razie...
Przemysław Franczak
Źródło: Polska - Gazeta Krakowska 18 kwietnia 2009 [4]

"Pogubili się piłkarze i trener" -
Dziennik Polski

Pogubili się piłkarze i trener

Miało być zwycięstwo, ale "Pasy" zdobyły tylko jeden punkt, co w ich sytuacji jest porażką.

Piłkarze Cracovii i trener Artur Płatek zapowiadali przed meczem zwycięstwo, skończyło się tylko na jednopunktowej zdobyczy, w sytuacji "Pasów" trzeba to uznać za porażkę.

To nie był udany mecz Cracovii. Grała tylko fragmentami dobrze. Tak było w pierwszych 20 minutach, kiedy "Pasy" znajdowały się w ofensywie, ale pewnie grała defensywa gości. Dobrze bronił Kaczmarek, który w 16 min wybił na róg zaskakujące uderzenie Pawlusińskiego z dystansu. Potem do głosu doszli rywale, najbliższy strzelenia gola był w 28 min Szewczuk, ale jego strzał z 5 metrów został zablokowany.

Cracovia odzyskała wigor w ostatnich minutach pierwszej połowy. Najpierw po błędzie Fojuta, Nowak znalazł się sam przed bramką, ale piłka zaplątała mu się między nogami i szansę diabli wzięli. W chwilę potem Ślusarski (wczoraj poraz pierwszy był kapitanem Cracovii) uwolnił się spod opieki Celebana i z 10 m uderzył wprost w bramkarza. Już w doliczonym czasie gry "Pasy" objęły prowadzenie, 9. gola w sezonie zdobył Pawlusiński.

Inny przebieg miała druga połowa, teraz znacznie bardziej aktywni byli goście, którzy atakowali non stop, a "Pasy" nie za bardzo wiedziały, jak mają grać. Złą zmianę przeprowadził w 62 min trener Płatek, ściągnął aktywnego Sasina, wprowadził do pomocy Morawskiego. Trener tłumaczył to po meczu tym, iż rywal zaczął osiągać przewagę w linii środkowej i miał to zneutralizować rutynowany Murawski. Ale grał bardzo cofnięty jako piąty obrońca. To była woda na młyn atakujących gości.

I jak na złość dla Cracovii, w 64 min - po trochę przypadkowej akcji - wrocławianie wyrównali. I mieli dalsze okazje, m. in. w 71 min Mila w dogodnej sytuacji strzelił tuż obok słupka.

Rozsypała się gra ofensywna Cracovii, Płatek próbował ratować sytuację, wpuszczając w 75 min na boisko Mierzejewskiego (za Nowaka) i Kostrubałę (za dobrze grającego Szeligę, ale ten zgłaszał trenerowi zmianę). Dopiero w ostatnich minutach, po stałych fragmentach gry, trzy razy zakotłowało się pod bramką gości. Piłkę meczową miał w 90 min Kłus, z 11 metrów nie trafił jednak do bramki.

Kibice Cracovii w smutnych nastrojach opuszczali stadion. Z taką grą ciężko się będzie utrzymać w ekstraklasie. Znowu obronie przydarzały się proste błędy. Do tego doszły niefortunne zmiany personalne trenera Płatka.
Andrzej Stanowski
Źródło: Dziennik Polski 18 kwietnia 2009 [5]

"Zostaje coraz mniej nadziei" -
Przegląd Sportowy

Zostaje coraz mniej nadziei

Cracovia - Śląsk Wrocław 1:1. Krakowianie nie wygrywają u siebie i mają jeszcze trudniejszą sytuację w ligowej tabeli.

Remis przy Kałuży satysfakcjonuje tylko wrocławian. Cracovia tym wynikiem zbliżyła się do I ligi. Rachuby krakowian są przecież jasne: wygrywać u siebie i nie przegrywać na wyjazdach. Ostatnio to wszystko bierze w łeb. Pasy dzielą się punktami przed własną publicznością, natomiast z obcych boisk wracają na tarczy. Następny mecz jest o wszystko - z Polonią. W Bytomiu!

W pierwszej połowie wczorajszego spotkania inicjatywa przechodziła z rąk do rąk dokładnie po każdym kwadransie. Początkowy należał do Pasów, a zakończył się zaskakującym strzałem Dariusza Pawlusińskiego, po którym Wojciech Kaczmarek był w opałach.

Gol do szatni

Środkowe 15 minut toczyło się pod dyktando wrocławian. Po ostrożnym otwarciu zobaczyli, że Cracovia tu i ówdzie ma luki. Ze sporej przewagi Śląska nic jednak konkretnego nie wynikło. Strzałom Sebastiana Mili i Sebastiana Dudka brakowało albo siły albo precyzji.

W tę konwencję zwrotów wydarzeń wpisał się kwadrans trzeci. Śląsk raz groźniej zaatakował (ładna akcja Mariusza Pawelca z Dudkiem nie przyniosła gola, bo Marcin Cabaj wygrał pojedynek z Milą), ale poza tym był to okres zdominowany przez Cracovię. Pasy nacierały z determinacją i dobrze zorganizowana obrona Śląska co chwilę podejmowała się interwencji ratunkowych.

Najpierw wspaniale zachował się Tadeusz Socha, który wygarnął piłkę plączącą się pod nogami Pawła Nowaka. Gdyby nie Socha, padłby gol. Za chwilę Piotr Celeban wytrącił z ręki atuty Bartoszowi Ślusarskiemu, ale finał pierwszej odsłony był piorunujący. Krakowianie przeprowadzili błyskotliwą akcję. Ślusarski krosowym podaniem do Nowaka rozciągnął defensywę wrocławian, a Nowak bez przyjęcia zagrał w przeciwną stronę i zamykający akcję Pawlusiński dopełnił formalności.

Zabrakło czasu

Jednak po zmianie stron lepszym zespołem był Śląsk. Wrocławianie zaczęli pracować na wysokich obrotach ? pomogły zmiany, zwłaszcza Janusza Gancarczyka za Patryka Klofika. Goście opanowali środek boiska i wyrównali. Tomasz Szewczuk, krytykowany za słabszą formę wiosną, za pierwszym razem nie dał rady obrońcom Cracovii, ale w 63. minucie, wykorzystując ?flipera" - to określenie autorstwa trenera Ryszarda Tarasiewicza - przed ?16" krakowian, wbiegł miedzy Cabaja a Michała Karwana i półgórnym technicznym uderzeniem doprowadził do remisu.

Sprawa była otwarta do końca. Najpierw to spokojny o swój byt Śląsk miał więcej do powiedzenia (dobra okazja zaprzepaszczona przez Milę), lecz piłka meczowa należała do Cracovii. Dariusz Kłus w zamieszaniu podbramkowym spudłował jednak z 11 metrów.

Teraz dosłownie każde zagranie piłkarzy Pasów i każda decyzja kadrowa trenera Artura Płatka będą rozbierane na czynniki pierwsze, bo krakowianom grunt pali się pod nogami.
Marek Gilarski
Źródło: Przegląd Sportowy 18 kwietnia 2009 [6]

Trenerzy po meczu

Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska)

Myślę, że jeżeli Śląsk przywozi punkty z wyjazdów to może być zadowolony. Straciliśmy bramkę po błędach technicznych, które być może kosztowały nas zwycięstwo, bo mieliśmy więcej klarownych sytuacji do zdobycia bramki. Graliśmy z przeciwnikiem, który bardzo potrzebuje punktów. My jak na beniaminka zaprezentowaliśmy się dobrze, nie takie drużyny zostawiały tu punkty.

Artur Płatek (trener Cracovii)

Z mojej perspektywy Cracovia była zespołem zdecydowanie lepszym. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że Śląsk zdobył 36 punktów i jest w czołówce. Od początku narzuciliśmy swój sposób gry.

- Trener Tarasiewicz określił, że stracili bramkę po błędach technicznych. Nie wiem, po jakich my straciliśmy. Frajerskich? Jeżeli gra się w ekstraklasie, to nie można tracić takich goli. Podziałała on destrukcyjnie na naszą grę. Remis to nasza porażka. Trzy punkty powinny pozostać w Krakowie. Jest coraz mniej meczów i sytuacja staje się trudniejsza, aczkolwiek uważam, że jesteśmy w stanie z każdym powalczyć i zagramy o trzy punkty. Na razie mamy jedno oczko więcej, ale nas to nie zadowala.

- Mieliśmy problemy z Milą, który jest zawodnikiem wiodącym w Śląsku. Chcieliśmy wzmocnić środek boiska, ponieważ był on zdominowany przez graczy gości. Był też problem z prawej strony, gdzie Paweł Sasin zaczynał sobie nie radzić. Dlatego też wprowadziłem Macieja Murawskiego.

Źródło: Cracovia.pl [7]

Filmy

Doping kibiców

Konferencja prasowa