2008-12-07 Arka Gdynia - Cracovia 2:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Herb_Arka Gdynia

Trener:
Czesław Michniewicz
pilka_ico
Ekstraklasa , 17 kolejka
Gdynia, niedziela, 7 grudnia 2008, 14:45

Arka Gdynia - Cracovia

2
:
1

(0:0)



Herb_Cracovia

Trener:
Artur Płatek
Skład:
N. Witkowski
Kowalski
Łabędzki
Żuraw
Płotka
Zakrzewski (86' Budziński)
Ulanowski
Ława
Pietroń
Wachowicz (79' Niciński)
Nawrocik (46' Trytko)

Ustawienie:
4-4-2

Sędzia: Marek Mikołajewski z Ciechanowa
Widzów: 7000

bramki Bramki
Wachowicz (71')
Zakrzewski (84')
1:0
2:0
2:1


Tupalski (90+3')
zolte_kartki Żółte kartki
Kowalski Nowak
Klich
Skład:
Cabaj
Kulig
Karwan
Tupalski
Wasiluk (76' Klich)
Pawlusiński
Kłus
Nowak
Szeliga (82' Radwański)
Moskała
Dudzic (66' Witkowski)

Ustawienie:
4-5-1
Mecz następnego dnia:

2008-12-08 Cracovia (ME) - Arka Gdynia (ME) 3:3


Spis treści

Opis meczu

TerazPasy.pl

W porównaniu z poprzednim meczem ligowym z Jagiellonią (2:0) w wyjściowym składzie Cracovii zaszły dwie zmiany. W miejsce Kamila Witkowskiego i Piotra Polczaka (w ostatniej chwili rozchorował się i został w Krakowie), w podstawowej jedenastce wyszli Bartłomiej Dudzic i Łukasz Tupalski, który powrócił po pauzie za żółte kartki.

W pierwszych minutach mecz toczył się głównie w środkowej strefie boiska przy nieznacznej, optycznej przewadze Cracovii, która częściej przenosiła piłkę pod bramkę rywala. Cracovia też jako pierwsza stworzyła groźną sytuację. W 10 minucie Bartłomiej Dudzic doszedł do prostopadłej piłki po podaniu Dariusza Kłusa, strzelił celnie z 20 metrów, ale w tym samym momencie Norbert Witkowski wybiegiem poza pole karne zdołał zablokować piłkę i wybić ją na rzut rożny.

Gospodarze odpowiedzieli pięć minut później. Damian Nawrocik uderzył precyzyjnie pod poprzeczkę z rzutu wolnego z około 25 metrów, ale Marcin Cabaj znakomicie interweniował wybijając piłkę nad bramką.

W kolejnych minutach nadal piłkarze Cracovii byli bardziej aktywni na boisku, starali się atakować, ale grająca uważnie defensywa Arki rozbijała ataki Pasów przed polem karnym. W 24 minucie po wymuszonym przez Dudzica błędzie obrońców piłka trafiła do Tomasza Moskały, który z kilkunastu metrów uderzył obok słupka. Kilkadziesiąt sekund później na strzał z dystansu zdecydował się Dariusz Pawlusiński, ale i tym razem piłka nieznacznie minęła światło bramki gospodarzy.

Około 30 minuty Arka przeprowadzała dwie, trzy składne akcje, ale żadnej z nich nie zakończyła celnym strzałem. W tym okresie gra była szarpana, sędzia często przerywał grę sygnalizując faule po obu stronach.

W 36 minucie Tomasz Moskała posłał dobre podanie za plecy obrońców do nadbiegającego Bartłomieja Dudzica, który zdołał strzelić celnie z ostrego kąta, ale Norbert Witkowski pewnie obronił.

Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu pierwszej połowy oba zespoły przeprowadziły bardzo podobne akcje zakończone strzałami z dystansu i udanymi interwencjami bramkarzy. Najpierw uderzył Marcin Wachowicz, a za kilka chwil Paweł Nowak. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Arka bliska była zdobycia braki, ale piłka po strzale Damiana Nawrocika z 20 metrów nieznacznie minęła poprzeczkę i spadła na siatkę bramki Marcina Cabaja.

Na drugą połowę meczu drużyna Artura Płatka wybiegła w niezmienionym składzie.

W pierwszych minutach po przerwie lepiej prezentowali się gospodarze, którzy łatwiej i częściej niż przed przerwą przedostawali się pod bramkę Marcina Cabaja.

Ale to Cracovia w 55 minucie meczu mogła objąć prowadzenie. Po szybkiej kontrze Dariusz Pawlusiński wrzucił piłkę z prawej strony na piąty metr gdzie dopadł ją Dudzic, ale jakimś cudem Norbert Witkowski zdołał instynktownie obronić. Arka szybko odpowiedziała dwoma akcjami zakończonymi strzałami głową Ławy i Łabędzkiego oraz groźnym strzałem Wachowicza z rzutu wolnego po którym udanie interweniował bramkarz Cracovii.

W 62 minucie Dariusz Pawlusiński próbował zaskoczyć bramkarza Arki strzałem z kilkunastu metrów, ale Norbert Witkowski pewnie złapał piłkę. Po chwili groźnie było pod bramką Cracovii - piłka po strzale Łabędzkiego trafiła w nogi obrońców, po uderzeniu Kowalskiego nieznacznie minęła bramkę Cracovii.

W 66 minucie w zespole Cracovii nastąpiła pierwsza zmiana. Miejsce Bartłomieja Dudzica zajął Kamil Witkowski.

W 70 minucie piłkarze Arki przeprowadzili szybką, kombinacyjną akcję, ale zwlekali ze strzałem i gdy wydawało się, że zagrożenie minęło piłka trafiła pod nogi Marcina Wachowicza, który uderzył potężnie z 16 metrów, piłka otarła się jeszcze o wewnętrzną część poprzeczki i wpadła do bramki. 1:0 dla Arki.

Po stracie bramki trener Artur Płatek wprowadził do gry Mateusza Klicha, który zastąpił Marka Wasiluka. Chwilę później mogło być "po meczu". Zakrzewski wykorzystał błąd obrony Cracovii i znalazł się sam przed Marcinem Cabajem, który zdołał odbić piłkę, a dobitka przeszła wzdłuż linii bramkowej.

Osiem minut przed końcem meczu na boisko wszedł Krzysztof Radwański, który zastąpił Sławomira Szeligę.

Sześć minut przed końcem meczu gospodarze zdobyli drugą bramkę. Po rzucie wolnym z 30 metrów piłka trafiła w nogi obrońców Cracovii, przejął ją Zbigniew Zakrzewski i piłka po jego strzale wpadła tuż przy słupku do bramki Cracovii. 0:2...

Już w doliczonym czasie gry piłkę, która moment wcześniej po strzale Kamila Witkowskiego trafiła w słupek, przejął Łukasz Tupalski i z najbliższej odległości umieścił w siatce ustalając wynik meczu. Cracovia przegrywa ostatni w tym roku mecz 1:2.

Źródło: TerazPasy.pl [1]

Interia.pl

Arka Gdynia pokonała Cracovię 2:1 w niedzielnym spotkaniu 17. kolejki ekstraklasy. Zwycięstwo zapewnili gospodarzom Marcin Wachowicz i Zbigniew Zakrzewski. Honorowe trafienie dla "Pasów" było dziełem Łukasza Tupalskiego.

Dzięki wywalczeniu trzech punktów podopieczni Czesława Michniewicza przezimują na siódmym miejscu w tabeli. Z kolei "Pasy" wróciły do strefy spadkowej spadając na 15. pozycję.

Gdyby nie gapiostwo gospodarzy w ostatnich kilkudziesięciu sekundach meczu, gdyński bramkarz dalej śrubowałby rekord kilkuset minut bez straconej bramki.

Niedzielny mecz zrobił się o wiele ciekawszy po przerwie. W pierwszych 45 minutach podbramkowych sytuacji było jak na lekarstwo. Klarowniejsze wypracowali sobie gdynianie. Dwukrotnie Nawrocik był bliski zdobycia bramki z rzutu wolnego. W 16. minucie Cabaj z trudem wybił piłkę na róg, w 45. minucie piłka znalazła się na górnej siatce bramki.

Ekipa z Krakowa kilka razy przedostała się w pole karne "żółto-niebieskich" ale większego zagrożenia bramce Witkowskiego jednak nie stworzyła. Najbliżej strzelenia bramki był w 37. minucie Dudzic, który z ostrego kąta uderzył prosto w gdyńskiego bramkarza.

W drugiej połowie piłkarze wyraźnie przyspieszyli tempo. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 55. minucie sam na sam z bramkarzem Arki znalazł się Dudzic, jednak z bliska uderzył wprost w Witkowskiego. W odpowiedzi Ława po strzale głową przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Z upływem czasu lepsze wrażenie sprawiali piłkarze z Gdyni, ich starania nagrodzone zostały w 71 minucie, kiedy Wachowicz strzałem z bliska zdobył bramkę. Niecały kwadrans później było już 2:0. Zakrzewski po rozegraniu rzutu wolnego przez gdynian płaskim strzałem z około 12 metrów w "długi róg" bramki Cabaja podwyższył.

Cracovia, nie zrażona prowadzeniem Arki, również przeprowadzała groźne akcje, kilkakrotnie jednak piłkarze "Pasów" łapani byli na pozycji spalonej. Wreszcie w końcówce meczu strzelili honorowego gola. Piłkę odbitą od słupka z najbliższej odległości do siatki posłał Tupalski, który wykorzystał minięcie się z futbolówką Witkowskiego po dośrodkowaniu Pawlusińskiego.

Źródło: Interia.pl [2]

Dziennik Polski

W Gdyni jak zwykle źle

Porażka "Pasów" na zakończenie jesieni. W 55 minucie Bartłomiej Dudzic miał wymarzoną okazję, by dać krakowianom prowadzenie. Nie wykorzystał szansy i srodze się to zemściło.

Na zakończenie tegorocznej części sezonu Cracovia przegrała w Gdyni z Arką 1-2. "Pasy" nie wygrały jeszcze nigdy w Gdyni ligowego meczu (zwyciężyły tu tylko raz - w 1955 roku, ale w meczu Pucharu Polski). Ta porażka sprawiła, że "Pasy" zakończą jesień na przedostatnim miejscu w tabeli.

W Cracovii w ostatniej chwili zabrakło reprezentacyjnego obrońcy Polczaka, który z powodu zatrucia pokarmowego nie pojechał z kolegami do Gdyni. W tej sytuacji trener Płatek ustawił na środku obrony duet Karwan - Tupalski. W ataku zdecydował się wystawić Dudzica.

I 20-letni napastnik Cracovii, który wczoraj rozgrywał 50. mecz w ekstraklasie już w 10 minucie stanął przed szansą zdobycia gola. Dostał dokładne podanie od Moskały, z bramki wybiegł za pole karne bramkarz Arki N. Witkowski. Dudzic strzelił mało precyzyjnie, trafiając właśnie w niego.

W 13 minucie po centrze Wachowicza na 8. metrze do piłki nie doszedł Nawrocik. Ten sam zawodnik w 18 minucie mocno uderzył z wolnego z 18 metrów, ale Cabaj końcami palców wybił piłkę na róg.

W kolejnych minutach korzystniej na boisku prezentowali się krakowianie. Grali lepiej, bardziej agresywnie w strefie środkowej, gdzie dobrze rozdzielali piłki Nowak i Kłus. Największe zagrożenie gospodarze stwarzali po stałych fragmentach.

A goście atakowali skrzydłami, szeroko. W 24 minucie bliski zdobycia gola był Moskała. Po podaniu Kłusa znalazł się w polu karnym, strzelił mocno, nieco z kąta, ale daleko obok słupka. W 25 min mocno uderzył piłkę z dystansu Pawlusiński, ta o pół metra minęła słupek. W 36 min kolejna szansa dla gości: w pole karne z lewej strony wbiegł Dudzic, strzelał z ostrego kąta, ale nie zaskoczył N. Witkowskiego.

W 45 min Wachowicz rozbił nos Tupalskiemu. U sędziego protestował Nowak, zobaczył żółty kartonik. To czwarta w tym sezonie żółta kartka gracza "Pasów", który nie zagra w pierwszym meczu na wiosnę. - Niepotrzebnie dyskutowałem z arbitrem. Trzeba było zachować spokój - mówił w przerwie Paweł Nowak. - Gramy bardzo źle, nie wiem, co się z nami dzieje. Musimy zmienić taktykę - to opinia po pierwszych 45 minutach Michała Łabędzkiego z Arki.

I w drugiej połowie gra gospodarzy uległa poprawie. Szybciej budowali akcje ofensywne, starali się grać skrzydłami, spore ożywienie do ich gry wniósł Trytko, który zastąpił Nawrocika. W 52 min właśnie ten piłkarz szturmował bramkę gości, ale Cabaj wybiegiem ratował sytuację.

Nadeszła 55 minuta. Cracovia wyprowadziła świetną kontrę, Pawlusiński z prawej strony podał na 10. metr do Dudzica, który mógł z piłką zrobić wszystko. Ale trafił w wyciągniętą rękę Norberta Witkowskiego. To była "meczowa" piłka Cracovii.

Po niewykorzystanej przez "Pasy" sytuacji zaznaczyła się przewaga gospodarzy. W 59 minucie Cabaj obronił kąśliwe uderzenie Wachowicza z wolnego. Trzy minuty później obrońcami Arki zakręcił Pawlusiński, ale jego strzał z narożnika pola karnego wyłapał Norbert Witkowski.

Szalenie groźnie było pod bramką Cracovii w 64 minucie - po wolnym Wachowicza Cabaj wybił piłkę na róg. Po kornerze uderzał Łabędzki, na drodze piłki zmierzającej do siatki stanął Szeliga. Kolejny róg, główkował znowu Łabędzki, tuż obok słupka.

Od 71 minuty gospodarze prowadzili 1-0 po pięknym strzale Wachowicza. Po tej bramce krakowianie próbowali atakować, ale odkryli się w obronie. W 77 minucie Zakrzewski zabrał piłkę Tupalskiemu, strzelał z bliska, jednak Cabaj odbił piłkę nogą. W 84 min Zakrzewski zrehabilitował się i podwyższył na 2-0. Cracovia walczyła do końca, już w doliczonym czasie gry, w ostatnich sekundach Tupalski z dobitki uzyskał gola. Po tym golu sędzia odgwizdał koniec meczu.

Zasłużona wygrana gospodarzy, którzy dobrze zagrali dopiero w drugiej połowie. Wachowicz i Zakrzewski pokazali, że bramki strzelać umieją. Ale nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby w 55 minucie Dudzic zdobył z 200-procentowej sytuacji gola.

W Cracovii znowu najlepszym graczem był bramkarz Cabaj, który bronił pewnie. Poprawnie grała obrona, choć pod koniec meczu przydarzyły się jej zawodnikom indywidualne błędy. W drugiej linii za dwóch pracował Kłus, sporo udanych zagrań miał Nowak. Napastnicy Cracovii nadal bardzo nieskuteczni. Wczoraj jedynego gola strzelił obrońca Tupalski.

Kto ma w "Pasach" strzelać gole? W 17 meczach tej jesieni krakowianie zdobyli ich zaledwie dziesięć.

Jak padły bramki

1-0 Trytko podał piłkę z prawej strony do Wachowicza, ten ograł Kuliga i z 16 metrów oddał bardzo mocny strzał. Futbolówka odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki.

2-0 Łabędzki egzekwował rzut wolny z 25 m. Piłka odbiła się od Karwana, przejął ją Zakrzewski i płaskim strzałem w lewy róg zdobył drugiego gola.

2-1 Po centrze Pawlusińskiego Kamil Witkowski uprzedził źle interweniującego bramkarza Norberta Witkowskiego. Uderzył piłkę głową, ta odbiła się od słupka, ale dobitka Tupalskiego była celna.

Źródło: Dziennik Polski [3]

Gazeta Krakowska

Jaka jesień, taki koniec - bardzo smutne zimowanie Cracovii

Gdyby sezon kończył się właśnie teraz, kibice Cracovii mieliby powody do rozpaczy - "Pasy" znajdują się bowiem na miejscu, które wiąże się z degradacją.

Nawet remis we wczorajszym meczu nie zmieniłby tej sytuacji (Cracovia była gorsza w meczu z Piastem, przegrywając 0:2), po piątkowo-sobotnich wynikach innych drużyn potrzebne było zwycięstwo.

"Pasy" nie były bez szans na zgarnięcie w Gdyni całej puli. Jesień zaczęła się bardzo źle i niestety tak się skończyła, choć widać znaczącą różnicę pomiędzy Cracovią Stefana Majewskiego a Cracovią Artura Płatka. Jednak demony przeszłości wciąż krążą nad drużyną i nowy szkoleniowiec nie jest w stanie zmienić wszystkiego.

Niczym koszmar musi przypominać się ten mecz jubilatowi - Bartłomiejowi Dudzicowi. Grający 50. mecz w lidze napastnik mógł w pojedynkę przesądzić o wygranej swej drużyny. Dudzic ostatnio trafił do siatki rywali w maju (pokonując bramkarza Odry Wodzisław), ostatnio jednak nie wychodził w podstawowym składzie (poprzednio w przegranym spotkaniu z Polonią Bytom).

Tym razem zaufał mu trener Artur Płatek i piłkarz mógł się mu odwdzięczyć już po 10 minutach gry. Wtedy to otrzymał piłkę od Moskały, ale przed pole karne wybiegł N. Witkowski i napastnik Cracovii trafił wprost w niego.

O ile Dudzica można rozgrzeszyć za tę sytuację, o tyle nikt nie odpuści mu tego, co zrobił 10 minut po przerwie. Krakowianie wyszli wtedy ze świetną kontrą, w czwórkę atakowali bramkę gdynian. Dudzica znakomitym podaniem z prawej strony obsłużył Pawlusiński, a napastnik "Pasów" mając przed sobą tylko N. Witkowskiego i piłkę na 9 m od jego bramki trafił akurat w golkipera... Niedługo potem musiał opuścić boisko.

Akcja Dudzica z początku spotkania zwiastowała dobrą grę przyjezdnych i pierwsze 45 minut upłynęło właśnie pod znakiem takowej. Owszem, gdyby nie Cabaj, to krakowianie zapewne by przegrywali.

Golkiper Cracovii w świetnym stylu obronił bowiem uderzenie Nawrocika z wolnego pod poprzeczkę. A ten gol mógł ustawić mecz, mijał właśnie kwadrans gry. Krakowianie mieli jednak przewagę w drugiej linii, wcale nie skupiali się na obronie własnej bramki, czym zapewne zaskoczyli gospodarzy. Starali się niepokoić N. Witkowskiego, o czym świadczyły próby Moskały czy Pawlusińskiego - niecelne.

Bramkarz gdynian też potrafił się nieźle zachować, o czym świadczy obrona strzału Dudzica w 36 min. W ostatniej minucie tej połowy zrobiło się nieoczekiwanie nerwowo.

Nowak otrzymał żółtą kartkę, nie zgadzając się z decyzją arbitra, przyznającego rzut wolny gospodarzom. Była to chwila brzemienna w skutki gdyż pomocnik Cracovii otrzymał czwartą żółtą kartkę w tym sezonie i będzie musiał pauzować w pierwszym wiosennym meczu z Piastem Gliwice.

Po przerwie akcje Arki nabrały tempa i krakowska obrona pękała w szwach. W ostatniej chwili pozbawiona została Polczaka, który na skutek zatrucia pokarmowego nie znalazł się w kadrze na ten mecz. Cabaj musiał ratować kolegów, gdy zostawili bez opieki Trytkę - golkiper "Pasów" odważnie wyszedł i uprzedził napastnika. Gospodarze byli bardzo groźni przy stałych fragmentach - z wolnego uderzał Wachowicz, a po rogu strzelał dwa razy Łabędzki.

Wreszcie miejscowi dopięli swego. Wachowicz zakręcił Kuligiem i strzelił pięknie - piłka po uderzeniu z 14 m odbijając się jeszcze od poprzeczki, wpadła do siatki.

Po chwili po błędzie Tupalskiego sam na sam z Cabajem był Zakrzewski, ale bramkarz obronił, a dobitka z ostrego kąta przeleciała wzdłuż linii bramkowej. Zakrzewski jednak wpisał się na listę strzelców. Rzut wolny egzekwował Łabędzki, piłka odbiła się jak w bilardzie od nóg Karwana wprost do Zakrzewskiego, który strzałem w długi róg pokonał Cabaja.

W doliczonym już czasie gry Cracovia odczarowała bramkę N. Witkowskiego, który od 585 minut nie puścił gola. Po centrze Pawlusińskiego z rzutu wolnego K. Witkowski uderzeniem głową posłał piłkę w słupek, a dobijający z 4 m Tupalski trafił do siatki. Tylko na otarcie łez, bo po chwili arbiter zakończył mecz.

Źródło: Gazeta Krakowska [4]

Gazeta Wyborcza

Jaka runda Cracovii, taki koniec roku

Na zakończenie roku Cracovia przegrała 1:2 z Arką Gdynia. Szósta wyjazdowa porażka zepchnęła podopiecznych trenera Artura Płatka na miejsce spadkowe.

Dziewiąty mecz w roli gości wcale nie musiał zakończyć się dla krakowian porażką. Przez większą część spotkania byli równorzędnym przeciwnikiem. Gdyby w 55. minucie Bartłomiej Dudzic wykorzystał wyśmienitą sytuację sam na sam, Cracovia mogłaby pokusić się przynajmniej o punkt.

W ostatniej chwili ze składu Cracovii wypadł Piotr Polczak. W nocy z piątku na sobotę doznał zatrucia pokarmowego i jego miejsce w pociągu do Gdyni zajął Semjon Milosević. Na boisku partnerem Michała Karwana na środku obrony został jednak Łukasz Tupalski.

Po konflikcie z trenerem Płatkiem w wyjściowej jedenastce zabrakło Kamila Witkowskiego. Przeziębienie wykluczyło Jakuba Snadnego i miejsce w ataku przypadło niespodziewanie Dudzicowi. Dla 20-letniego napastnika był to jubileuszowy 50. mecz w ekstraklasie. W tym czasie zdobył tylko trzy gole, a ostatniego - 7 maja w spotkaniu z Odrą Wodzisław. Wskoczył do podstawowego składu po raz pierwszy od 3 października, gdy Cracovia uległa Polonii Bytom.

Dudzic mógł zostać bohaterem już w pierwszej połowie. Po kilkunastu minutach otrzymał prostopadłe podanie od Tomasza Moskały i tylko przytomna interwencja Norberta Witkowskiego zapobiegła utracie gola przez Arkę. W 36. minucie Dudzic próbował zaskoczyć bramkarza gospodarzy strzałem z ostrego kąta.

Wcześniej okazje mieli też gdynianie - Damian Nawrocik kapitalnie uderzył z rzutu wolnego, ale Marcin Cabaj wybił piłkę nad poprzeczkę. Chwilę wcześniej napastnik Arki minął się z piłką w polu karnym po zagraniu Marcina Wachowicza.

Cracovia wcale nie przestraszyła się rywali i nawet osiągnęła przewagę w środku pola. Sławomir Szeliga zaczął grę na lewej obronie, ale szybko przeszedł do drugiej linii i zaprezentował się bardzo przyzwoicie na tle pozostałych kolegów.

Krakowianie próbowali strzelać na bramkę Witkowskiego, ale byli bardzo niedokładni. Najpierw Moskała wbiegł w pole karne i nieczysto uderzył. Za moment Dariusz Pawlusiński pomylił się o metr.

Tuż przed końcem pierwszych 45 minut doszło do kontrowersyjnej sytuacji pod polem karnym gości. W ferworze walki Marcin Wachowicz uderzył w twarz Tupalskiego i rozbił mu nos. Sędzia dopatrzył się przewinienia gracza Cracovii i podyktował rzut wolny dla Arki. Protestujący Nowak zobaczył żółtą kartkę za dyskusje z arbitrem.

- Niepotrzebnie się zdenerwowałem. I tak najważniejszy na boisku jest sędzia. Nic zresztą nie wskórałem - przyznał Nowak w przerwie. Z powodu kartek zabraknie go w pierwszym meczu rundy rewanżowej z Piastem Gliwice.

Michał Łabędzki, stoper Arki nie ukrywał zaskoczenia aktywną postawą Cracovii: - Sądziliśmy, że się cofną. Nie wiem, co się musi zmienić, by wyeliminować nasze błędy.

Po zmianie stron gra się zaostrzyła. Mecz na grząskim boisku nie stracił jednak na atrakcyjności. W 55. minucie Cracovia miała piłkę meczową, gdy czwórka piłkarzy wyprowadziła groźną kontrę. Pawlusiński wyłożył piłkę jak na tacy Dudzicowi. Młody napastnik trafił jednak w Witkowskiego.

Oba zespoły rzuciły wszystko na jedną szalę. Więcej pracy miał Cabaj. Uderzali Przemysław Trytko i dwa razy Łabędzki. Ale dopiero Wachowicz znalazł drogę do siatki. Napastnik Arki sprytnym zwodem oszukał Przemysława Kuliga i przepięknym strzałem lewą nogą w okienko dał prowadzenie Arce.

Trener Płatek nie miał już czego bronić, więc puścił do boju Witkowskiego i Mateusza Klicha, najmłodszego zawodnika w drużynie.

Cracovia rzuciła się do rozpaczliwego odrabiania strat, ale zapomniała o obronie i szybko mogło się to zemścić. Zbigniew Zakrzewski ograł Tupalskiego, ale sytuację uratował najlepszy wśród gości Cabaj.

Drugi gol dla gdynian padł przypadkowo. Z rzutu wolnego uderzył Łabędzki, piłka zaplątała się w nogach Michała Karwana, a Zakrzewski tym razem się nie pomylił.

Cracovia zaliczyła jednak mały sukces - po 585 minutach bez straty gola Tupalski odczarował bramkę Arki. Po dośrodkowaniu Pawlusińskiego bramkarz gospodarzy minął się z piłką, Witkowski trafił w słupek, a stoper Cracovii popisał się skuteczną dobitką.

To była bramka na otarcie łez, bo zaraz po niej sędzia zakończył spotkanie.

- Zakładaliśmy remis, bo chcieliśmy zatrzeć niekorzystne wrażenie po nieudanej rundzie - podsumował Cabaj.

Źródło: Gazeta Wyborcza [5]

Trenerzy o meczu

Artur Płatek (trener Cracovii)

- Na początku chciałem pogratulować Arce zwycięstwa. Z mojej perspektywy mecz wyglądał w ten sposób, że do 70 minuty mój zespół dobrze wykonywał założenia taktyczne. Staraliśmy się przechwytywać piłkę i wyprowadzać akcje oskrzydlające i to nam się długo udawało. Do tego czasu stworzyliśmy cztery, pięć sytuacji do zdobycia bramki i jedną trzystuprocentową - to był taki "big point". Niestety nie trafiliśmy w tej sytuacji.

W szatni powiedziałem zawodnikom, że kto tutaj strzeli pierwszy bramkę to ten mecz wygra. Stało się tak po przepięknej akcji Wachowicza. Naprawdę super akcja godna europejskich stadionów i piękna bramka. Później staraliśmy się gonić wynik, ale padła druga przypadkowa bramka i było 2:0.

Ale chciałem złożyć słowa uznania dla mojego zespołu - za determinację, za to, że grali do końca. Strzeliliśmy bramkę na 2:1, ale wtedy było już za późno. Szkoda, bo patrząc z mojej perspektywy, zaprezentowaliśmy się godnie. Uważam, że remis byłby bardziej sprawiedliwy.

Czesław Michniewicz (trener Arki)

- Dziękuję za gratulacje za zwycięstwo. Pokonaliśmy Cracovię, która była dzisiaj bardzo dobrze dysponowana. Do przerwy mieliśmy problemy, żeby wyprowadzić akcję z własnej połowy. Próbowaliśmy rozgrywać akcje od obrony poprzez pomocników. Cracovia nam na to nie pozwalała atakując nas bardzo wysoko. Dlatego akcje nam się nie kleiły. W pierwszej połowie nie stworzyliśmy żadnej groźnej sytuacji nie licząc przypadkowych akcji.

Druga połowa zaczęła się dla nas lepiej. Zaczęliśmy lepiej grać, zaczęliśmy tworzyć akcje. Ale to Cracovia mogła zdobyć bramkę. Kapitalnie zachował się w bramce Witkowski, który bardzo dobrze bronił. Był to dla nas bardzo ważny mecz. W przypadku przegranej Cracovia bardzo by się do nas zbliżyła, a po wygranej uciekliśmy Cracovii na znaczną ilość punktów. (...)

Źródło: TerazPasy.pl' [6]

Linki zewnętrzne