1953-09-27 Ogniwo MPK Kraków - Górnik Radlin 1:0

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

350. mecz Cracovii w ekstraklasie.


Herb_Cracovia

Trener:
Marian Łańko
pilka_ico
I liga , 18 kolejka
Kraków, niedziela, 27 września 1953

Ogniwo MPK Kraków - Górnik Radlin

1
:
0

(0:0)



Herb_Górnik Radlin


Skład:
Kościołek
Słaboszowski
W. Gędłek
Glimas
Mazur
Pawlikowski
Korzeniak
Rajtar
M. Ostrowski (70' Strojny)
Radoń
Wawrzusiak

Ustawienie:
3-2-5

Sędzia: A. Kamiński z Wrocławia
Widzów: 10 000

bramki Bramki
Korzeniak (48') 1:0
Skład:
Budny
Warzecha
Grzegoszczyk
Pytlik
Zdrzałek
Pach
Dybała
Bożek
Szleger
Maj
Wiśniowski

Ustawienie:
3-2-5



Opis meczu

Przegląd Sportowy

Z 23 aktorów tego spotkania jedynie Gędłek po jednej stronie, a Wiśniowski po drugiej wznieśli się na poziom ligowy. O słabości poszczególnych formacji świadczy fakt, że jedyny groźny strzał bramkę Ogniwa, który - na szczęście - przeszedł obok celu posłał pomocnik tej drużyny Mazur. Poza tym Kościołek zatrudniony był tylko przy wykopach piłek z autu.

Ogniwo miało więcej z gry w pierwszym okresie, lecz zarówno kunktatorstwo jego napadu jak i zdecydowane wkraczanie defensywy Górnika uniemożliwiało zaznaczenie tej przewagi. Zaraz po wznowieniu gry, po zmianie pól,

Korzeniak dalekim ostrym strzałem zdobył jedyną bramkę, przy czym zasłonięty przez własnych obrońców Budny nie mógł w porę interweniować. Od zdobycia bramki przez Ogniwo gra się wyrównała, jednak piłka rzadko przedostawała się na pole karne, a strzały na bramkę należały do niesłychanej rzadkości.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 82 z 28 września 1953 [1]


Gazeta Krakowska

Relacja z meczu w dzienniku Gazeta Krakowska
Szkoda, że piłkarze ligowej drużyny Ogniwa me oglądali spotkania swoich młodszych kolegów. którzy rozgromili rezerwę Górnika Radlin 14:0. Na spotkaniu rezerw napastnicy Ogniwa umieli strzelać a jak było na głównym meczu? Nie dziwię się, że byli i tacy widzowie, którzy nerwowo nie wytrzymali i wcześniej opuścili stadion Ogniwa. Bo rzeczywiście kilkutygodniowa przerwa w rozgrywkach nie wyszła na dobre piłkarzom krakowskim (nie tylko Ogniwu). To, co widzieliśmy w niedzielę na stadionie Ogniwa — to przekracza wszelkie pojęcie wyrażone słowem — indolencja strzałowa. Właściwie to nikt nie chciał strzelić. W najdogodniejszych sytuacjach, gdy piłka po prostu prosiła się o skierowanie jej do bramki przeciwnika — w ostatniej chwili podawano ją dalej (Radoń).

Najlepszym zawodnikiem Ogniwa był Gędłek, który był barierą nie do przebycia.
Jedyna bramka padła w 48 mi¬nucie gry ze strzału Korzeniaka.
Dużo nerwowości do gry wniósł arbiter tego spotkania ob. Kamiński z Wrocławia, który za nieprawidłowe zatrzymanie na polu karnym Bożka przez Gędłka nic przyznał rzutu karnego, a w 51 minucie gry podyktował rzut karny za faul na Radoniu i odwołał to na protest Górników, zamieniając go w rzut wolny, którego Gędłek nie wykorzystał.

Mecz stal na bardzo niskim poziomie i w niczym nie przypominał spotkania pierwszej ligi.
Źródło: Gazeta Krakowska nr 231 z 28 września 1952