1953-03-22 Ogniwo MPK Kraków - Budowlani Opole 2:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Marian Łańko
pilka_ico
I liga , 2 kolejka
Kraków, niedziela, 22 marca 1953, 11:30

Ogniwo MPK Kraków - Budowlani Opole

2
:
1

(1:1)



Herb_Odra Opole

Trener:
Mieczysław Bieniek
Skład:
Hymczak
W. Gędłek
Mazur
Glimas
Pawlikowski
Korzeniak
J. Pawłowski
Dudoń
Dycyan
M. Kolasa
Wawrzusiak

Ustawienie:
3-2-5

Sędzia: Julian Brzuchowski z Warszawy
Widzów: 10 000

bramki Bramki
Wawrzusiak (8')

J. Pawłowski (87')
1:0
1:1
2:1

Mielniczek (10')
Skład:
Paszkiewicz
Wojtkiewicz
Kania
Skronkiewicz
Murczyński
Trojanowski
Mielniczek
Pocwa
Klik
Żabicki
Adamiec

Ustawienie:
3-2-5



Zapowiedź meczu

Opis meczu

Mielniczak strzela bramkę Hymczakowi(C)

"Zadecydował przypadkowy strzał" -
Przegląd Sportowy

Zadecydował przypadkowy strzał

Zastraszająca liczba niecelnych podań, zmienianie lepszej pozycji strzałowej na gorszą i długie okresy, w których nic się nie działo na boisku, — oto najkrótsza charakterystyka meczu, w którym Ogniwo odniosło wprawdzie zasłużone, ale raczej przypadkowe zwycięstwo. W momencie gdy wielu zawiedzionych zwolenników drużyny krakowskiej opuściło już boisko, wszedł zdecydowanie w akcję na polu karnym Budowlanych Pawłowski i... odbita od jego nogi piłka otarła się o słupek i wpadła do siatki.

Wprawdzie Budowlani dokazali na początku meczy tej sztuki, że w ciągu niepełnych dwóch minut doprowadzili do wyrównania. Jednak tym razem 2-minutnwy okres do końca meczu był już zbyt krótki, aby zmusić czujne formacje defensywne Ogniwa do kapitulacji.

W drużynie opolskiej dobrą notę Kani, Klika i Żabickiego obniża ich skłonność do kunktatorstwa.
(sh)
Źródło: Przegląd Sportowy nr 24 z 23 marca 1953 [1]


"I znowu atak …" -
Gazeta Krakowska

I znowu atak …

Relacja z meczu w dzienniku Gazeta Krakowska
Wszelkie przepowiednie „znawców“ krakowskiego piłkarstwa tym razem „wzięły w łeb". Na ogół przepowiadano wygraną drużyny krakowskiej różnicą 4— 5 bramek. Mecz miał być tylko formalnością, gdzie punkty i kilka bramek zdobędzie Ogniwo dość łatwo. A tymczasem... było zupełnie inaczej. Zwycięstwo Ogniwa w zupełności nie odzwierciedla obrazu gry i Budowlani z Opola mieli — zwłaszcza po przerwie — okresy zdecydowanej przewagi. Kwintet ofensywny gości stokroć lepiej wypad! od ataku krakowskiego. W napadzie Ogniwa jedynie pełnowartościowym zawodnikiem był Wawrzusiak. Ale jedna jaskółka nie czyni wiosny i jeden Wawrzusiak nie wygra meczu dla Ogniwa. Ze grał bardzo dobrze to prawda, ale nie rozumiemy dlaczego eksploatowano go ponad siły. Po prostu grano tylko lewą stroną. Efektem tego było to, że w drugiej połowic zawodnik ten był zupełnie wyczerpany i niezdolny do normalnej gry.

Tradycyjnie dobre tyły Ogni¬wa i tym razem zdały egzamin. Jednego tylko nie rozumiemy dlaczego mistrz sportu Gędłek faulował z premedytacją a jego uzupełnienie — Glimas również i tym razem błysnął n:e tak dobrą grą... jak kilkoma niepotrzebnymi faulami. W drużynie Budowlanych do przerwy obrońcy byli najsłabszą częścią jedenastki. Po zmianie obrona grała znacznie lepiej i anemiczne ataki krakowian dość łatwo powstrzymywało trio obronne ze stoperem Kanią na czele. Bramkarz opolan — Paszkiewicz zupełnie zawiódł i chwytanie piłki było dla niego rzeczą dość trudną. Dużą niespodziankę sprawił atak Budowlanych. Ich składne, szybkie i dokładne zagrania w polu podobały się wszystkim. Niestety nic zawsze strzelali w kierunku bramki... bo pierwszy właściwy strzał na bramkę miał Hymczak dopiero w 65 minucie gry. Prowadzenie uzyskuje Ogniwo już w 8 minucie gry. Dudoń dobrze wystawia piłkę Wawrzusiakowi, ten podprowadza ją po przekątni i z 18 metrów strzela nie do obrony. 1:0. Utrata bramki nie zraża młodych ligowców z Opola. Następuje kontratak i Glimas podcina napastnika Klika. Sędzia dyktuje jedenastkę. Mielniczek dobrze strzela i Hymczak wyciąga piłkę z siatki. Na tablicy wynik — 1:1. Dwie minuty przed pauzą Budowlani byli o krok od zdobycia bramki, ale wybiegający bramkarz Hymczak w ostatniej chwili nogą wybił piłkę w pole.
Po zmianie pól sporadyczne ataki napastników Ogniwa nic przynoszą zmiany wyniku. Budowlani coraz częściej są stroną atakującą ale brak zdecydowania na oddanie strzału powoduje utratę piłki. Ostatnie minuty gry należą do drużyny krakowskiej. W 87 minucie Dudoń przerzuca piłkę pod bramkę Paszkiewicza a nadbiegający Pawłowski głową skierowuje ją do siatki. 2:1. Za chwilę Pawłowski i Dudoń mają okazję podwyższyć wynik, ale przecież można i z dwóch metrów przestrzelić gdy się jest... napastnikiem Ogniwa.
Do słabego meczu w zupełności dostosował się sędzia ob. Brzuchowski, który zdecydowanie krzywdził obie drużyny.

Przed spotkaniem odbyło się uroczyste otwarcie sezonu wiosenno-letniego. Przy dźwiękach orkiestry MPK wmaszerowały na boisko delegacje poszczególnych sekcji Ogniwa. Do zebranych przemówił poseł ziemi krakowskiej tow. Tadeusz Mrugacz, następnie kapitan drużyny Ogniwa Glimas. — Defiladą wszystkich zawodników zakończono tę uroczystość.
Źródło: Gazeta Krakowska nr 70 z 23 marca 1952