1953-10-04 Ogniwo MPK Kraków - Kolejarz Poznań 2:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Marian Łańko
pilka_ico
I liga , 19 kolejka
Kraków, niedziela, 4 października 1953

Ogniwo MPK Kraków - Kolejarz Poznań

2
:
1

(1:0)



Herb_Lech Poznań

Trener:
Artur Woźniak
Skład:
Kościołek
Słaboszowski
W. Gędłek
Glimas
Mazur
M. Kolasa
Korzeniak
Rajtar
M. Ostrowski (25' Strojny)
Radoń
Wawrzusiak

Ustawienie:
3-2-5

Sędzia: Kurek z Katowic (Stalinogrodu)
Widzów: 12 000

bramki Bramki
Rajtar (22')
Radoń (67')
1:0
2:0
2:1


T. Anioła (78')
Skład:
H. Paczkowski
Sobkowiak
Tarka
Szafczyk
Słoma
Chudziak
Kajdasz
K. Wróbel
T. Anioła
Deska
Kołtuniak (65' Z. Jarzyński)

Ustawienie:
3-2-5



Opis meczu

Przegląd Sportowy

Ogniwo Kr. - Kolejarz Poznań 2:1


Górując zdecydowanie nad przeciwnikiem przez 70 min. gry i prowadząc w tym okresie 2:0, zwolniło Ogniwo ledwie w ostatnich minutach meczu i dało dojść do głosu poznaniakom. W ciągu godziny nie oddali oni na bramkę Kościółka ani jednego strzału, nie mogąc sforsować b. dobrze grającej defensywy Ogniwa, w której wyróżnili się Gedłęk i Kolasa.

W drużynie poznańskiej dobrze grali Paczkowski, Sobkowiak, Słoma i Kajdasz. Tarka trzymając przez długi okres czasu w szachu środkową trójkę napadu Ogniwa popełnił błąd, który kosztował drużynę utratę obu punktów. Oto nie atakowany przez nikogo podał nonszalancko piłkę do swego bramkarza a startujący przytomnie Radoń uprzedził wybiegającego Paczkowskiego i ze spokojem posłał piłkę do opuszczonej bramki.

Drużyna Kolejarza przy większym szczęściu i lepszej dyspozycji strzałowej, zwłaszcza w I połowie, mogła wywieźć z Krakowa 1 pkt
Źródło: Przegląd Sportowy nr 84 z 5 października 1953 [1]


"Słabe mają rezerwy koszykarze Gwardii i Ogniwa" -
Gazeta Krakowska

Słabe mają rezerwy koszykarze Gwardii i Ogniwa

Relacja z meczu w dzienniku Gazeta Krakowska
Spotkanie ligowe Ogniwo Kraków—Kolejarz Poznań rozegrane w Krakowie w niedzielę przed południem zakończyło się zwycięstwem piłkarzy krakowskich 2:1 (1:0). Przez pierwsze piętnaście minut nawet najwybredniejszy zwolennik piłki nożnej musiał być zadowolony. Napastnicy Ogniwa z miejsca przejęli inicjatywę w swe ręce i raz po raz przechodzili pod bramkę Paczkowskiego. W tym okresie gry jedenastka krakowian grała bez zarzutu. Bramkarz gości kilkakrotnie ze szczęściem interweniował.

Następuje druga faza spotkania. Ogniwo już nieco mniej i atakuje, ale napastnicy jego jeszcze nie zapominają o od¬daniu dobrego i celnego strzału. Wawrzusiak z pola karnego pięknym wolejem posyła piłkę na bramkę Kolejarza. Paczkowski z trudem wybija piłkę w pole. Tu nie było nikogo, by uskutecznił dobitkę.
W 22 min. gry pod bramką poznaniaków następuje zamieszanie. Przytomny — najmniejszy zawodnik na boisku i — Rajtar wyłuskuje piłkę z mrowiska nóg i błyskawicznie i strzela. Nieprzygotowany na strzał bramkarz Paczkowski i przepuszcza piłkę możliwą do obrony. To było wszystko do pauzy.
Po zmianie pól — trzecia faza spotkania — do głosu dochodzi Kolejarz. Wykorzystując słabą grę naszej pomocy (Mazur) napastnicy poznańscy dość łatwo podchodzą do pola I karnego Ogniwa. Gdyby nie wspaniała gra obrońcy Gędłka — to kto wie czy Kolejarze nie wywieźliby jednego punktu z Krakowa. Wprawdzie w 66 minucie gry padła druga bramka dla Ogniwa, ale ją wypracował stoper gości — Tarka. Mianowicie zza po łowy boiska podał zbyt słabo swemu bramkarzowi piłkę, do której szybciej dobiegł Radoń, niż wybiegający Paczkowski. Napastnik Ogniwa przytomnie „ograł“ bramkarza, minął go i piłkę pchnął do pustej bram¬ki Utrata drugiej i to „samobójczej" bramki nie załamała gości. W kilka minut później Anioła wykorzystał błąd krakowskiej obrony i strzelając z bliska uzyskał bramkę dla Koleiarza. Na szczęście dalsze ataki napastników poznańskich nie przyniosły już zmiany wyniku. Ostatnie minuty gry należały do gospodarzy, ale napastnicy Ogniwa (Wawrzusiak—Radoń) — ociągając się z oddaniem celnego strzału, stracili dobre okazje do podwyższenia wyniku. W spotkaniu z Ogniwem poznańscy kolejarze zagrali o wiele słabiej niż tydzień temu z OWKS Kraków, któremu potrafili zabrać jeden punkt. W drużynie gości najniebez¬pieczniejszym zawodnikiem był prawoskrzydłowy Kajdasz. Anioła tym razem był za powolny. W obronie dobrze zagrał Sobkowiak.

W drużynie zwycięzców jak już zaznaczyliśmy i tym razem Gędłek był zaporą trudną do przebycia. Atak Ogniwa grał poprawnie, gdzie Rajtar i Ra¬doń przypominali dobre daw¬ne zagrania. Strojny, który zastąpił kontuzjowanego Ostrowskiego nie „dostroił się‘ do dobrze grających kolegów. Zawody prowadził ob. Kurek ze Stalinogrodu. Widzów 15 tys.
Źródło: Gazeta Krakowska nr 237 z 5 października 1953