2020-10-02 Śląsk Wrocław - Cracovia 3:1

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Herb_Śląsk Wrocław

Trener:
Vitezslav Lavička
pilka_ico
PKO Ekstraklasa , 6 kolejka
Wrocław, Stadion Miejski, piątek, 2 października 2020, 20:30

Śląsk Wrocław - Cracovia

3
:
1

(2:0)



Herb_Cracovia

Trener:
Michał Probierz
Skład:
Putnocky
Celeban
Tamas
Golla
Stiglec
Musonda (86' Pawelec)
Sobota
Zylla (94' Samiec-Talar)
Mączyński
Pich (93' Scalet)
Exposito (89' Piasecki)

Sędzia: Krzysztof Jakubik z Siedlec
Widzów: 6438

bramki Bramki
Exposito (17')
Golla (22')

Exposito (65')
1:0
2:0
2:1
3:1


Hanca (50' - k.)
zolte_kartki Żółte kartki
Fiolić
Hanca
czerwone_kartki Czerwone kartki
Stiglec (81' - za drugą żółtą)
Skład:
Niemczycki
Râpă
Szymonowìcz
Rodin
Hanca
Fiolić (92' Kapek)
Loshaj (75' Dimun)
Álvarez (92' Vestenický)
van Amersfoorth
Thiago (46' Gardawski)
Piszczek (75' Rivaldinho)
Mecz następnego dnia:

2020-10-03 KS Wiązownica - Cracovia II 2:1



Trenerzy przed meczem

Michał Probierz, trener Cracovii

Jeśli chodzi o sytuację kadrową - powoli nam się to normuje. Lusiusz wrócił do treningów, dołączył do niego Gardawski i Strózik. Zawodnicy, którzy mieli lekkie urazy, powoli się regenerują. Siplak przechodzi rehabilitację. Jest jeszcze trójka, która jak wiadomo, wypadła na dłużej. Oni do końca rundy raczej pod uwagę brani nie będą. Wyjątkiem może być Pestka, którego być może uda się wcześniej postawić na nogi.

Przełożenie ostatniego meczu Śląska wiązało się ze spotkaniem Legii o awans do Ligi Europy. Uważam, że w taki sytuacjach te spotkania powinno się przekładać. To działanie dla dobra całej polskiej piłki, to samo dotyczy się spotkań Lecha. Mogę tylko przyklasnąć Ekstraklasie, że tak właśnie zrobiła.

Gdybyśmy nie przełożyli tych spotkań, pojawiłyby się głosy, że nie zrobiliśmy nic, by te dwa zespoły awansowały. Jeśli te dwa zespoły doszły tak daleko - żałujemy na pewno, że nie jesteśmy w tym gronie - to trzeba życzyć im powodzenia oraz trzymać kciuki. Mamy nadzieję, że dwa polskie kluby wejdą do fazy grupowej Ligi Europy.

Po trzech latach pracy jestem zadowolony z tego, że jako zespół momentami pokazujemy bardzo dobrą piłkę. Można to różnie odebrać, bo ostatnio przegrywaliśmy i goniliśmy wynik, ale później graliśmy generalnie dobre spotkanie. Musimy wyeliminować element gapiostwa i momenty, w których przysypiamy. W poprzednim sezonie mieliśmy też splot okoliczności, który był wielką lekcją dla Trenera. Wychodzenie z tego jest bardzo istotne.

Dwa razy graliśmy przez ten czas w eliminacjach Ligi Europy, zdobyliśmy Puchar Polski. Ktoś może być niezadowolony z wielu decyzji i sytuacji, ale tego nikt nam nie zabierze. To są fakty. Cieszę się, że dostałem tyle SMSów od Kibiców Cracovii, że jest grupa, która mnie wspiera. Zawsze jest ktoś niezadowolony i trzeba to rozumieć. Nie wszyscy muszą mnie kochać, ja to rozumiem, ale uważam, że powinni mnie trochę szanować.

Osiągamy wyniki krok po kroku, budujemy całą strukturę i silny, stabilny zespół. Awansowaliśmy drużyną rezerw do trzeciej ligi - teraz idzie nam tam trochę gorzej, ale gra tam dużo młodzieży, którą chcemy ogrywać. Dzięki Trenerowi Wójsowi, który z nami współpracował, mamy na koncie tytuł wicemistrzów Polski. Z tego zespołu, który jest w tym momencie, również wielu zawodników będzie miało szansę zadebiutować w Ekstraklasie. Z drużyny wicemistrzowskiej debiutowało siedmiu.

Często wyciąga mi się słowa sprzed 15 lat o konieczności stawiania na młodych. Kiedy jednak spojrzymy na aktualną kadrę Polski U-17, wielu z nich już jest za granicą. Coraz młodsi zawodnicy wyjeżdżają i to jest nasz problem, ale ciągle poszukujemy. Będziemy teraz próbowali sami to rozwiązać i wierzę, że to zrobimy. Puchar Polski zdobyliśmy jednak jako Cracovia, a nie Polacy czy obcokrajowcy.

Mogę tylko podziękować Kibicom za to, jak wspierali nas w ostatnim meczu. Fani bardzo nam pomogli. Cracovia to drużyna z charakterem. Pokazaliśmy go już nieraz i z tego faktu również bardzo się cieszę. W sztabie szkoleniowym mam ludzi, którzy się rozwijają, kończą kolejne kursy. Grzegorz Kurdziel skończył kurs UEFA PRO - to bardzo dobry trener i jestem pewien, że w przyszłości obejmie zespół ligowy. Jest Michał Bartosz, Jakub Dziółka i cały sztab medyczny. Dominikowi Kożuchowi mogę podziękować za to, że tak długo pracował z nami. Szkoda, że wynikła taka sytuacja rodzinna. Rozmawialiśmy z nim, trzymamy kciuki. Z tych wszystkich powodów również przedłużyłem kontrakt.

Wypada pochwalić Śląsk pod wodzą Trenera Lavicki. To jest typowy czeski zespół - bardzo dobrze zorganizowany i bazujący na tej organizacji gry. Ma bardzo dobre stałe fragmenty gry i kilka indywidualności w zespole. Pamiętamy, że we Wrocławiu zwykle graliśmy dobre mecze, które niestety przegrywaliśmy. Czas to zmienić. Obyśmy to zmienili, czas abyśmy wygrali.

Osoby, które nas krytykują, powinny pamiętać przy spojrzeniu w tabelę, że mamy minus pięć punktów. Nie jest to tak łatwo odrobić i wskoczyć z miejsca wysoko. Myślieliśmy, że będziemy mieli cztery punkty więcej, niż teraz. Zabrakło nam tego, lecz musimy również docenić ten stan rzeczy. Wychodzimy z minusowych "oczek", nie jesteśmy już na ostatnim miejscu. W Jagiellonii miałem minus 10 punktów i wiem, jak trudno jest to odrobić. Teraz mamy minus pięć, każdemu z boku się łatwo o tym mówi, ale zawodnicy też chcą zdecydowanie szybciej wygrywać. Czasami brakuje nam cierpliwości, musimy patrzeć na same mecze, a nie na tabelę.

Źródło: Cracovia.pl [1]

Vitezslav Lavička, trener Śląska Wrocław

Cracovia ma swój charakterystyczny styl. Nie dali rady w eliminacjach Ligi Europy, ale zrobili naprawdę dużo dobrej roboty przeciwko Malmö. Tak samo w Ekstraklasie – pokazują swoją jakość i swój charakter. Choćby ostatni mecz u siebie, gdy przegrywali z Rakowem 0:2, ale bardzo mocno finiszowali i w ostatnich sekundach wywalczyli remis. To będzie dla nich pozytywny mentalny impuls przed kolejnym meczem.

Zrobiliśmy analizę Cracovii, wiemy, że mają nowych zawodników w zespole, ale teraz najważniejsze jest dla nas to, jak my się przygotujemy i zaprezentujemy w piątek. Mam nadzieję, że tak jak wcześniej – z Lechem i Piastem – nasi kibice znów dadzą nam duże wsparcie i pomogą drużynie.

Źródło: Wrocławski Sport [2]

Opis meczu

""Pasy" nie mogą się przełamać we Wrocławiu, poniosły pierwszą porażkę w tym sezonie" -
Gazeta Krakowska

"Pasy" nie mogą się przełamać we Wrocławiu, poniosły pierwszą porażkę w tym sezonie

Sergiu Hanca po zdobyciu jedynego gola dla Cracovii Foto:Śląsk Wrocław.pl/Krystyna Pączkowska
W meczu 6. kolejki ekstraklasy Śląsk Wrocław wygrał z Cracovią. To pierwsza porażka "Pasów" w sezonie.

Odkąd objął Cracovię, trener Michał Probierz nie potrafi wygrać we Wrocławiu, wizyty z Cracovią w tym mieście są wybitnie nieudane. Tak było i tym razem.

Probierz przyzwyczaił do tego, że lubi namieszać składem. Był jednak konsekwentny i postawił prawie na tych samych ludzi, którzy zaczęli mecz z Rakowem. Nastąpiła tylko jedna zmiana – Milana Dimuna zastąpił w „11” Marcos Alvarez. Znów na lewej obronie zaprezentował się Sergiu Hanca. Znowu nie znalazło się miejsce w meczowej kadrze dla Mateusza Wdowiaka, który nie podpisał nowego kontraktu. Mimo że szkoleniowiec zapewniał, że ma nadzieję, że ta sprawa skończy się dobrze. Tymczasem Wdowiak cały czas nie gra, traci na tym on i Cracovia. W 3 min krakowianie pierwszy raz sprawdzili obronę miejscowych – Marcos Alvarez prostopadle podał do Filipa Piszczka, który uderzył na bramkę, ale Matus Putnocky zdołał wybić piłkę na róg. Po nim główkował Dawid Szymonowic i piłka odbiła się od pleców Roberta Picha i „Pasy” miały kolejny korner.

Po okresie przewagi krakowian do głosu doszli gospodarze – najpierw minimalnie pomylił się Waldemar Sobota, nie trafiając w piłkę po podaniu Krzysztofa Mączyńskiego z kornera, a po chwili Pich główkował niecelnie. W 12 min debiutujący w ekstraklasie Marcel Zylla strzelał z 7m i kapitalną interwencją popisał się Karol Niemczycki, odbijając piłkę nogą niczym bramkarz hokejowy parkanem.

W 17 min gospodarze jednak cieszyli się – dogrywał Dino Stiglec, a Erik Exposito uderzył z bliska, wykorzystując bardzo złe krycie Mateja Rodina. Od razu odpowiedział Alvarez, ale uderzył nieclenie. W 19 min po centrze Piszczka o mało co Piotr Celeban nie pokonał własnego bramkarza, ten odbił piłkę, podobnie jak uderzenie dobijającego z bliska Thiago. Zamiast 1:1, zrobiło się 2:0. Po centrze Stigleca z rogu świetnie główkował Wojciech Golla. W ogóle nie był pilnowany, nie miał kłopotów z umieszczeniem piłki w siatce.

Wypisz wymaluj powtórzyła się sytuacja z meczu z Rakowem. Przed tygodniem częstochowianie też prowadzili z Cracovią 2:0. To już czwarta bramka stracona przez „Pasy” w tym sezonie po rzucie rożnym. A Śląsk nie zwalniał - w 31 min zdecydował się na strzał z dystansu Exposito i z kłopotami obronił Niemczycki. Po chwili nie sięgnął piłki uderzanej przez Zyllę, ale ta minęła słupek. Z kolei w 45 min mając przed sobą tylko Niemczyckiego huknął Panu Bogu w okno! - Źle zaczęliśmy, szybko straciliśmy dwie bramki, Śląsk przejął kontrolę, musimy zareagować – oceniał bramkarz „Pasów” w przerwie meczu. - Jest trochę nerwowości, musimy uspokoić grę i zacząć grać to, co potrafimy. Walczymy o remis, a może i coś więcej.

- Takie zagrania mamy ćwiczone – oceniał sytuację po rzucie rożnym Wojciech Golla w przerwie meczu. - Mamy jeszcze kilka innych wariantów.

Tymczasem druga połowa zaczęła się świetnie dla „Pasów”. Piszczek sprytnie uwolnił się spod opieki Golli i stoper gospodarzy go sfaulował. Sędzia dostał sygnał z wozu VAR i sam sprawdzał tę sytuację, po cym podyktował „jedenastkę” dla „Pasów”, którą wyorzystał Sergiu Hanca, który po przerwie wreszcie mógł zagrać na skrzydle, a jego miejsce w obronie zajął debiutujący w „Pasach” Michael Gardawski, pozyskany przed sezonem z Korony Kielce. Do tej pory nie mógł jednak wystąpić, bo leczył kontuzję. W 53 min po kornerze w wykonaniu Hanki musiał interweniować Putnocky, który wybił piłkę na róg. I znów o mało co nie zaskoczył bramkarza. W odpowiedzi strzelał barkiem Celeban i piłka odbiła się od górnej części poprzeczki. W 57 min środkowy obrońca Śląska stojący tyłem do bramki główkował i kapitalną paradą popisał się Niemczycki. Po rogu Pelle van Amersfoort wybił piłkę sprzed linii bramkowej.

Gospodarze nie chcieli pozwolić na złapanie oddechu przez Cracovię, na to, by uwierzyła ona we własne możliwości. A Niemczycki znów musiał się wykazać w 60 min po strzale Picha, znów broniąc w hokejowym stylu.

Zamęt na prawym skrzydle siał Lubambo Musonda. Po dograniu ze skrzydła źle interweniował Loshaj, piłka trafiła do Exposito, który nie miał kłopotów z pewnym strzałem i zdobył gola. W 69 min z wolnego strzelał Alvarez efektem czego był tylko rzut rożny. Ale Śląsk nie poprzestał na dwubramkowym prowadzeniu – po rajdzie Waldemara Soboty strzelał Exposito – Niemczycki zdołał obronić piłkę na róg. W 80 min po akcji Alvareza piłka trafiła do Rupy i piłka po jego strzale odbiła się od kolana i trafiła w rękę Stigleca. Sędzia sprawdzał sytuację na VAR-ze i podyktował drugiego karnego dla Cracovii. Strzał Hanki z 11 m w 85 min obronił Putnocky! W końcówce już nic nie mogło się zmienić. Probierz dał szansę debiutu w ekstraklasie młodemu Przemysławowi Kapkowi.
Jacek Żukowski
Źródło: Gazeta Krakowska 2 października 2020 [3]


"Zła tradycja Probierza. Powrót syna marnotrawnego" -
Przegląd Sportowy

Zła tradycja Probierza. Powrót syna marnotrawnego

Cracovia Michała Probierza we Wrocławiu zawsze przegrywa. Tradycja trwa. Tym razem Śląsk zwyciężył 3:1 po dwóch golach Erika Exposito. Pasy mogły zmniejszyć rozmiary porażki, ale Sergiu Hanca nie wykorzystał drugiego karnego.

Piąty raz Michał Probierz pojawił się we Wrocławiu jako trener Pasów. I piąty raz przegrał. Porażka ze Śląskiem jest tym boleśniejsza, że to pierwsza strata kompletu punktów przez jego drużynę w nowym sezonie. Gospodarzom dwutygodniowa przerwa (przełożony mecz z Legią) dobrze zrobiła. Wrócili do drużyny pauzujący gracze, inni nadrobili zaległości i od razu przełożyło się to na jakość akcji.

Twierdzenie, że ktoś korzysta na pandemii, jest co najmniej niezręczne, ale trudno przemilczeć fakt, że Marcel Zylla dłużej musiałby czekać na debiut w wyjściowym składzie Śląska, gdyby nie kwarantanna dla Mateusza Praszelika. Podstawowy młodzieżowiec wprawdzie już wrócił z izolacji, ale teraz musi nadrobić powstałe zaległości i dzięki temu do jedenastki wskoczył młodzieżowy reprezentant Polski sprowadzony z drużyny rezerw Bayernu Monachium. I w 12. minucie mógł się pięknie przywitać z wrocławską publicznością, bo po świetnej akcji prawym skrzydłem Lubambo Musondy miał piłkę na piątym metrze. Bayern to doskonała piłkarska szkoła, ale 21-letni bramkarz Pasów Karol Niemczycki pokazał, że wiele dobrego można się nauczyć w holenderskiej Bredzie i znakomicie obronił. Tyle że pięć minut później był jednak bez szans, kiedy po dośrodkowaniu, dla odmiany z lewej strony, Dino Štigleca piłkę do siatki wepchnął Erik Exposito.

Za chwilę po rzucie wolnym wykonywanym znowu przez Štigleca z bliska celnie główkował pozostawiony bez żadnej opieki Wojciech Golla.

Na początku drugiej połowy Cracovia zasygnalizowała, że w tym sezonie specjalizuje się w odrabianiu strat. Golla faulował Filipa Piszczka i po analizie VAR sędzia podyktował rzut karny, którego pewnie na kontaktowego gola zamienił Sergiu Hanca.

Śląsk jednak nie miał ochoty na fundowanie sobie nerwowej końcówki. Uniknął jej dzięki drugiej już bramce Exposito, a przede wszystkim kapitalnej interwencji Matuša Putnockiego, który musiał bronić kolejny strzał z jedenastki Hanki (karny za zagranie ręką Štigleca) i tym razem bramkarz był górą!
Antoni Bugajski
Źródło: Przegląd Sportowy 2 października 2020 [4]


Trenerzy po meczu

Michał Probierz, trener Cracovii

Zaczęliśmy bardzo dobrze. Utrzymywaliśmy się przy piłce, mieliśmy swoje sytuacje, ale popełniliśmy prosty błąd przy pierwszej bramce. Uczulaliśmy na te dogrywania Štigleca z boku, lecz bramka padła.

Wiedzieliśmy, że w wypadku Śląska stałe fragmenty to jest atut. Przysnęliśmy jednak i straciliśmy drugą bramkę. W tym momencie graliśmy zbyt nerwowo. Mogliśmy doprowadzić do stanu 2:1 jeszcze w pierwszej połowie, mieliśmy też sytuację przy 1:0, lecz zbyt łatwo traciliśmy piłkę.

W drugiej połowie szybko wróciliśmy do gry i mieliśmy moment, w którym zepchnęliśmy Śląsk do defensywy. Sami jednak odbudowaliśmy zespół Śląska swoimi dwoma-trzema decyzjami. Raz zderzyło się naszych dwóch zawodników, dwa-trzy razy wybiliśmy piłkę na aut. Nasze straty napędziły Śląsk. Widać było, że nabierają pewności.

Przy trzeciej bramce był błąd idnywidualny. Szkoda takiej sytuacji, zrobiło się bardzo nerwowo. Szkoda, że nie udało się wykorzystać drugiego rzutu karnego. Wtedy ostatnie 10 minut byłoby dla nas jeszcze ciekawsze. Moglibyśmy wrócić do tego meczu, ale nie wykorzystaliśmy tej "jedenastki" - czasami tak bywa.

Szkoda tego, bo wiedzieliśmy, że atutem rywala jest dobra organizacja gry i szybkie wychodzenie z kontrami. To akurat dziś zrobili. Trzecią bramką praktycznie zamknęli mecz.

Źródło: Cracovia.pl [5]

Vitezslav Lavička, trener Śląska Wrocław

Cieszymy się z tego, jaki mecz zagraliśmy. Myślę, że nasi kibice, którzy przyszli i dali nam wsparcie, oglądali ciekawe spotkanie. Przed pierwszym gwizdkiem podkreślaliśmy, że ważne będzie trzymanie aktywności i proste granie w bocznym sektorach. Jestem zadowolony, że dwie ładne bramki zdobyliśmy po szybkich przejściach do ofensywy i dzięki efektywności naszej "dziewiątki", którą dziś pokazał Erik. Szacunek należy się wszystkim zawodnikom. To nie był łatwy mecz, były dwa karne przeciwko nam i ten drugi - obroniony przez Matusa - był bardzo ważny. To trudna sytuacja dla Dino, który zrobił dużo dobrej roboty, a do tego miał dwie asysty, ale musiał zejść z boiska wcześniej i graliśmy w dziesięciu. Pozytywnie oceniamy jednak wspólną pracę wszystkich na boisku i poza boiskiem. Trzeba jednak powiedzieć, że przeciwnik walczył o swoje punkty, miał dobre momenty i tym cenniejsze są dla nas te trzy punkty. Ważne, że przed przerwą na mecze reprezentacji to się udało. Nie mieliśmy meczu z Legią i istotne było, by wrócić do gry zwycięstwem.

Trzeba docenić występ Marcela Zylli. To był pierwszy występ na poziomie ekstraklasy. Nie jest w Śląsku długo, ale dobrze idzie jego integracja do nowej drużyny. Już w treningu, gdy ćwiczyliśmy taktyczne elementy współpracy, wyglądał dobrze i zrobiliśmy decyzje o tym, że zagra w pierwszym składzie. Praszelik wrócił do zdrowia, ale trenował tylko jeden raz, dlatego nie było go dziś w meczowej "20". Z drugiej strony dobrze, że mamy młodzieżowców, którzy walczą o swoje miejsce w składzie. W zeszłym sezonie Płacheta zajmował tę pozycję cały sezon, dziś kilku walczy o minuty i jest blisko gry. W treningach i drugim zespole pokazują dobrą walkę.

Nie chcę oceniać decyzji sędziego. Jeżeli sędzia podejmie decyzje, sprawdzi ją w systemie VAR, to jest rzut karny. Nie chcę opowiadać i analizować sytuacji z drugą "jedenastką". Najważniejsze, że Matus obronił ten strzał. Dla Dina to pech, bo grał bardzo dobrze, ale dwie kartki oznaczały, że musiał zejść wcześniej. Ale w "10" zrobiliśmy dobrą robotę i utrzymaliśmy wynik.

To dopiero nasz piąty mecz, każde zwycięstwo jest dla nas ważne, chłopaki zrobili dziś dobrą robotę. Idziemy dalej, bo trzeba powtarzać w kolejnych spotkaniach te dobre rzeczy, które przynoszą bramki i punkty. Zawsze jest coś coś, co można zrobić lepiej, analizujemy błędy nawet po zwycięskich spotkaniach. Z mentalnego punktu widzenia po braku meczu w ostatni weekend i przed przerwą na spotkania kadry to dzisiaj jest bardzo ważne zwycięstwo.

Nasza gra funkcjonowała dobrze, dlatego nie trzeba było robić zmian wcześniej. Czekaliśmy tylko, by zmienić tych mocniej zmęczonych zawodników. Szacunek dla Krzysztofa Mączyńskiego, miał pierwszy występ po kontuzji i zrobił bardzo dobrą robotę. Pałaszewski był przygotowany do wejścia na środek pola, ale Dino Stiglec dostał czerwoną kartkę i reagowaliśmy tak, że na lewą obronę wszedł Marusz Pawelec i wpuściliśmy potem dwóch nowych skrzydłowych. Rozmawiałem z Maćkiem, on jest profesjonalistą i rozumie tę decyzję.

Tak jak mówiłem wcześniej - szacunek dla Kuby Łabojki za robotę, jaką tutaj wykonał. Teraz ma możliwość pokazać swoją jakość zagranicą. Rozmawialiśmy ze sztabem trenerskim, dyrektorem sportowym i zarządem klubu nt możliwości szukania zawodnika na pozycję numer 6. Teraz sytuacja wygląda tak, że chłopcy mocno walczą o swoje miejsce i nie ma konieczności szukać pomocnika. Jeżeli wszystko będzie w porządku to taki skład utrzyma się przynajmniej do zimowego okienka transferowego. Ale w piłce wszystko może się zmienić z dnia na dzień.

Źródło: slaskwroclaw.pl [6]