1922-04-16 Cracovia - Törekvés Budapeszt 1:3

Z WikiPasy.pl - Encyklopedia KS Cracovia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Herb_Cracovia

Trener:
Imre Pozsonyi
pilka_ico
mecz towarzyski
Kraków, niedziela, 16 kwietnia 1922

Cracovia - Törekvés Budapeszt

1
:
3

(0:2)



Herb_Törekvés Budapeszt


Skład:
Popiel
Fryc
Prochowski II
Bielecki
Cikowski
Styczeń
Sperling
Chruściński
Kałuża
Kotapka
Zimowski

Sędzia: Obrubański z Krakowa
Widzów: 7 000

bramki Bramki


Kotapka (64')
0:1
0:2
1:2
1:3
Hajós (20')
? (36')

Hirzer (89')
Skład:
Dürr
Vass
Horváth
Halmos
Cserner
Siegl
Szánthó
Kautzky
Hajós
Hirzer
Weisz
Zobacz również: Zdjęcia z meczu
Mecze następnego dnia:

1922-04-17 Cracovia - Törekvés Budapeszt 2:0
1922-04-17 Orkan Kraków - Cracovia III 3:1
1922-04-17 Wisła II Kraków - Cracovia II 3:5


Spis treści

Zapowiedź meczu

Opis meczu

pod bramką Törekvésu: (od lewej) Chruściński, Basch, Dürr
Cała galeria ››

"Pierwszy dzień zawodów" -
Wiadomości Sportowe

Pierwszy dzień zawodów

Relacja z meczu w tygodniku Wiadomości Sportowe cz.1
Relacja z meczu w tygodniku Wiadomości Sportowe cz.2
Poraz pierwsz w obecnym sezonie mieliśmy sposobność gościć u siebie drużynę węgierską. Była to sympatyczna drużyna Törekvesu, którą Kraków oglądał już dwukrotnie w spotkaniach z Cracovią (Wielkanoc 1910 i 1914). Obecnie należy Törekves do najsilniejszych drużyn budapeszteńskich, jak świadczy o tem opinia sportowa węgierska, która grę tej drużyny stawia na równi z grą M.T.K., oraz wynik jak Törekves osiągnął w spotkaniu z F.T.C. w ubiegłą niedzielę (0:0). Zawodny więc Cracovii z tak poważnym przeciwnikiem wzbudziły zrozumiałe zainteresowanie wśród kół sportowych polskich tem więc, że wyniki obecnych zawodów miały być poniekąd probierzem naszych sił przed niedalekiem już spotkaniem Polski z reprezentacją węgierską.

Drużyny wystąpiły w następujących składach:
Cracovia: Popiel, Fryc, Prochowski, Bielecki, Cikowski, Styczeń, Sperling, Chruściński, Kałuża, Kotapka, Zimowski.
Törekves: Dürr (repr.), Horvath (kap. rep.), Veiss, Siegl (repr.), Halmos, Cserner, Weiss, Hajos, Hirzel, Kautzky, Szanto.

Grę rozpoczyna Cracovia i po paruminutowem zmaganiu się z przeciwnikiem w połowie boiska przeprowadza swem prawem skrzydłem pierwszy atak. Piłkę jednak wnet odbierają Węgrzy i już w 7 min. odbija Popiel na korner niebezpieczny rzut lewego łącznika Törekvesu. Piłka rychło przenosi się na połowę gości i gra toczy się dalej otwarta. Ataki Węgrów rozbijają się o wydatnie pracującą pomoc Cracovii, zwłaszcza Cikowskiego i o dobrze grającą obronę. Ataki naszych przechodzą również bez rezultatu, a to dzięki nadmiarowi kombinacji, jaką napa białoczerwonych rozwija niepotrzebnie pod bramką gości. Dopiero w 20 min. wybija środek napadu Törekvesu piłkę zbyt długo „wózkującemu” Prochowskiemu i silnym strzałem zdobywa pierwszą bramkę dla swej drużyny. Odtąd Cracovia przejmuje na jakiś czas inicjatywę w swoje ręce i przeprowadza kilka ładnie skombinowanych i dobrze przemyślanych ataków, zawsze jednak bezskutecznie. I tak 25 minuta przynosi nawet dłuższą, lecz bezowocną walkę tuż pod bramką gości. Niebawem jednak słabną nasi chwilowo na siłach, z czego korzystają Węgrzy i uzyskują w 36 min. ze strzału lewego łącznika drugą bramkę. Pod koniec pierwszej połowy nadarza się białoczerwonym jeszcze jedna dogodna pozycja do uzyskania gola. Chruściński bowiem oddaje silny strzał na bramkę gości, Dürr odbija piłkę, którą łapie nadbiegający Kałuża i niestety pudłuje. Po przewie rozpoczynającemu grę Törekvesowi odbiera Cracovia z miejsca piłkę i przeprowadza swem lewem skrzydłem groźny atak, zakończony niewyzyskanym rzutem z rogu. Z kolei napierają Węgrzy, strzały ich napadu idą jednak już to w autm już też broni je Popiel. W 10 min. dobrej centry Zimowskiego nie łapie Styczeń, stojący w pewnej pozycji. Dopiero w 19 min. ładnie przeprowadzony atak Kotapka-Kałuża, uwieńczony zostaje golem ze strzału tego ostatniego. Zagrzani powodzeniem atakują biało czerwoni dalej, ale rezultat ich wysiłką ogranicza się tylko do kilku niewyzyskanych rzutów z rogu (20’ 28’ 29’). Pod koniec zawodów przeprowadzają Węgrzy jeszcze kilka skombinowanych ataków i uzyskują w 34 min. trzeciego gola z rzutu prawego łącznika. Wynik pomimo obustronnych wysiłków nie ulega odtąd już żadnej mianie. Stosunek rzutów z rogu 8:5 na korzyść Cracovii.

Gra prowadzona była w tempie żywem, a co ważniejsze, mimo panującego gorąca nie ustawała ani chwili na sile. Obie drużyny grały poprawnie i wykazywały pełnię techniki i kombinacji. Cracovia mimo, iż wystąpiła w składzie znacznie osłabionym, bo z trzema graczami rezerwy, nie stała jednak od swego przeciwnika niżej. Porażkę zaś swoją muszą białoczerwoni przypisać jedynie fatalnemu niezdecydowaniu swego ataku, który dogodnych pozycyj do oddania strzałów na bramkę nie umiał należycie wykorzystać. Z drużyny najlepszym w ataku był Kałuża, który grą swoją i precyzyjnem rozdzielaniem piłek przypominał dawne dobre czasy, w pomocy zaś niestrudzony Cikowski. Reszta dostrajała się godnie do poziomu gry, a powiedzieć to można śmiało także o „początkujących” w pierwszej drużynie Prochowskim i Bieleckim. Drużyna gości przedstawiła się bardzo dodatnio. Całość jej pracuje sprawnie i celowo, kombinując przeważnie przyziemnie. Znakomity i spokojny bramkarz Dürr, chwytał pewnie wszelkie rzuty górne, jak i dolne. Obrona dobra, szczególnie Horvath, nie powinna się jednak uciekać do ratowania ciężkich sytuacyj przez zbyt częste wbijanie piłki na aut. Pomoc pracowała wydatnie, ułatwiając pracę zarówno obronie, jak i napadowi. Atak posiada należyty start do piłki, kombinuje dobrze i wyrabia sobie dogodne, a dla przeciwnika groźne sytuacje podbramkowe. Wyrobione w ten sposób pozycje umie on należycie wykorzystać, oddając celne i dobrze mierzone strzały, czego niestety tak bardzo brakuje napadowi Cracovii. Na pierwszy plan wybił się pod tym względem lewy łącznik Halmos.

Zawody prowadził p. Obrubański.
Źródło: Wiadomości Sportowe nr 6 z 18 kwietnia 1922
akcja Cracovii na bramkę Törekvésu
Cała galeria ››

Tygodnik Sportowy

Relacja z meczu w Tygodniku Sportowym
16/4. Törekves Sport Egyület (Budapeszt) – Cracovia 3:1 (2:0). (...)

Sympatyczna drużyna Törekves, która w r. 1910 uległa Cracovii w Krakowie 1:2, w październiku 1910 r. pobiła ją w Budapeszcie 2:1, a w r. 1914 zwyciężyła 3:0 i 2:1 w Krakowie, zawitała ponownie na Wielkanoc do biało-czerwonych. Jedno zwycięstwo, jedna klęska, różnica dwóch bramek w każdym dniu – cyfrowo wykazują niejako równorzędność gry. Należy jednak uwzględnić, że Cracovia grała w niedzielę z 3 rezerwowymi graczami, a Törekves w słabszym składzie w poniedziałek niż w niedzielę. Zawody te przekonują nas poraz nie wiedzieć który, iż sam wynik zupełnie nie jest dowodem nietylko stosunku sił, ale nawet miernikiem poziomu, lub nawet przebiegu gry. W pierwszym dniu bowiem zwycięstwo Törekvesu nie stało w żadnym stosunku do przewagi i wyższości kombinacyjnej gości, którzy spudłowali przynajmniej 4 pewne bramki. W drugim zaś dniu Cracovia miała olbrzymią przewagę do pauzy, grając nawet przeciw słońcu, po pauzie zaś goście przeważali i mogli i powinni wyrównać. Doskonała obrona Palika i Gintla, oraz kiepski strzał i pech napastników gości, przyczyniły się do zwycięstwa Cracovii. Aczkolwiek więc klęska Törekvesu, reprezentującego obecnie bezsprzecznie prawieże najlepszą klasę węgierską, nie może nas uprawniać do zbyt optymistycznych nadziei, to jednak w każdym razie nie mamy powodu, mimo uwydatniającej się ciągle jeszcze wyższości technicznej zagranicznych gości, do pesymizmu, gdyż wedle wszelkiego prawdopodobieństwa, jak już wyżej wspomnieliśmy, drużyny nasze po pewnem przesileniu, będącego naszym zdaniem wynikiem zbyt forsownego sezonu jesiennego i zbyt krótkiego odpoczynku fizycznego, oraz pewnej depresji organizacyjnej i psychicznej, zdają się z powrotem przychodzić do swych sił i formy. Ten nastrój obecny i możliwości należy tylko racjonalnie wykorzystać i pielęgnować, a podłoże dalszego rozwoju jest znowu zapewnionem. Brak jednak treningu musi być natychmiast usuniętym. Znamię to bowiem uwydatnia się wyraźnie w niedomaganiach technicznych, jakoto, niepewny stoping, kiepskie rzuty głową i obawa przed niemi, zły passing, nadużycie niepotrzebne siły fizycznej, bezmyślne wózkowanie, brak decyzji strzału pod bramką przeciwnika, chaotyczna kombinacja itd. Tylko trening wszystkich graczy, stale i systematycznie, nieustannie i konsekwentnie prowadzony, może i musi usunąć te ujemne cechy, a wtedy porównanie naszego poziomu footballowego ze zagranicznym, bez względu na wynik, zwycięstwo czy klęskę, wypadnie zupełnie inaczej.

Törekves: Dürr, Basch, Horvath, Halmosch (rez.), Czerner, Siegel, Santo, Kaucky, Hajos, Hirser, Weiss.

Cracovia: Popiel, Prochowski (rez.), Fryc, Styczeń, Cikowski, Bielecki (rezerw.), Zimowski, Kotapka, Kałuża, Chruściński (rez.), Sperling.

Przebieg gry niedzielnej: Z początku gra równorzędna na połowie boiska, wzajemne ataki. Powoli zaczynają goście naciskać. Ataki Cracovii sporadyczne. System celowy gości zaczyna brać górę nad dziwną chaotycznością u białoczerwonych. Wreszcie zdobywa środek ataku Törekvesu 1 bramkę. Cracovia rozpoczyna szereg ataków, pudłowanych stale pod samą bramką. Pass do Zimowskiego idzie w out. Törekves prowadzi grę szybko i precyzyjnie, Cracovia nieudolnie i bezcelowo, brak u niej decyzji strzału pod bramką przeciwnika. Korzystną sytuację pod bramką Cracovii pudłuje Hirser zbliska. Goście wykazują techniczną i taktyczną przewagę. Grają to skrzydłami, to środkiem, bardzo szybko i osiągają w 33 min. 2 goala. Następne ataki do pauzy bez rezultatu. Ostry strzał Hirsera o włos nietrafiony. Gości cechuje lepszy start do piłki, pewne i celowe rzuty głową, tryki footballowe przy pięknem zgraniu się, stale udane puszczanie piłek dla dogodnie ustawionego sąsiada. U Cracovii niezrozumiała i nieuzasadniona zarozumiałość techniczna, objawiająca się u Kotapki, Stycznia i Kałuży w dribblingu bezcelowym i hyperkombinacji nawet na polu karnem. Centra Sperlinga niewyzyskana przez środkową trójkę ataku. Chaotyczna sytuacja pod bramką Törekvesu, pudłuje Chruściński kilkakrotnie w sposób niesłychany. 2:0 dla Törekvesu do pauzy.

Po przerwie widzimy Stycznia na lewym łączniku, a Chruścińskiego na prawej pomocy. Korner dla Cracovii po centrze Sperlinga niewyzyskany. Wypad kombinacyjny trójki środkowej gości udaremnia Popiel. Kotapka przerywa niepotrzebną zabawą kombinację swego ataku. W bardzo korzystnej sytuacji przenosi prawy łącznik. Törekves stale atakuje. Prochowski skutkiem kontuzji schodzi z placu. Przewaga Węgrów. Centrę Zimowskiego pudłuje po kolei, Kałuża, Styczeń i Sperling. Znowu zupełnie pewną sytuację pod bramką Cracovii nie wykorzystuje prawy łącznik gości. Spokojna, szybka i kombinacyjna gra Tör. stale doprowadza ich aż pod bramkę Cracovii, ale bez rezultatu. W 18 min. kombinacja Styczeń-Kałuża-Kotapka, z której ostatni zdobywa jedynego goala dla biało-czerwonych. Po tym sukcesie Crac. się rozgrywa. Korner dla niej bez efektu. Gra przybiera na tempie. Goście prowadzą skrzydłami, częściej lewem, koncentrując pozycje strzału na lewym łączniku, znakomitym Hirserze. Centrę Sperlinga chwyta Kałuża głową, ale przenosi. Ataki Cracovii udaremnia w zarodku znakomita defenzywa Węgrów. I znowu przestrzeliwuje w zupełnie pewnej sytuacji prawy łącznik gości. Starania u Crac. celem wyrównania wzmagają się. Kałuża pracuje teraz energicznie i wytwarza szereg sytuacji, obronionych przez świetnych backów i bramkarza Törekvesu. Kornery Crac., główka Stycznia, strzał Cikowskiego bez rezultatu. Również dwa kornery gości niewyzyskane. Skrzydłowi Törek. biją kornery z prawego skrzydła lewą nogą, z lewego prawą nogą w formie centr płaskich na wysokość poprzeczki. Z daleka strzela Cikowski w lewy górny róg. Dürr chwyta. Lewe skrzydło gości przebija się błyskawicznie, ostry dolny strzał o mało nie trafiony. W 33 min. zdobywa wreszcie Hirser mierzonym strzałem z kombinacji trójki środkowej 3 goala. Crac. atakuje z ambicją, ale bez skutku. Czerner trzyma środek Crac. w szachu. Goście w dalszym ciągu przeprowadzają kilka pięknych, błyskawicznych kombinacji, jednak bez skutku. Również i Crac. stwarza jedną niebezpieczną sytuację pod bramką gości, niewykorzystaną. – Goście oklaskiwani schodzą z placu. Rogów łącznie 6:5 dla Crac. Sędziował p. Obrubański.

(...)

Gra gości była w niedzielę, Cracovii w poniedziałek o wiele piękniejszą. Z Törekvesu odznaczyli się: bramkarz Dürr, lewy back Horvath, środ. pomocy Czerner (niedziela), prawy pomocnik Halmosch, lewe skrzydło Weiss i lewy łącznik Hirser, przypominający Eisenhoffera z Kispesti, co do gry indywidualnej i strzałów, a Mazala ze Slavii bern. co do taktyki i koncentracji gry. Z Cracovii wyróżniali się w pierwszym dniu wszyscy – nieudolnością i ospałością, w drugim dniu głównie Palik, Gintel, Zimowski i Kałuża. Pomoc pracowała ambitnie, bez efektu, ale skutecznie. Pewna poprawa Synowca we formie. – W pierwszym dniu zasłużona klęska Cracovii, acz Bielecki nie ustępuje wcale Synowcowi, a Prochowski lepszy od Fryca. W drugim dniu, zdaje się, goście byli zbyt pewni siebie. Brak Czernera kosztował ich klęskę. Przewaga przed pauzą Cracovii, po pauzie Törekvesu, który miał momenty pewne do wyrównania. Chociaż więc chętnie zaznaczamy piękną i ofiarną grę poniedziałkową Cracovii, nie możemy z ostrożności zbyt optymistycznych wyciągać wniosków co do wyższości nad klasą obecną Törekvesu. Jeśli Cracovia nadal tak grać będzie, jak w poniedziałek, dorówna niezawodnie pierwszej klasie zagranicznej.
Źródło: Tygodnik Sportowy nr 51 z 21 kwietnia 1922


Drużyny Törekvesu i Cracovii.
(stoją od lewej ku prawej) Szantó, Fryc, Hirzel, Chruściński, Hajós, Cikowski, Horvaáth, Styczeń, Siegl, Kałuża, Dürr, Pruha, Szperling, Csermey, Prochowski, Kautzky, Zimowski, Vass, Bielecki, Weisz, Kotapka, Popiel
Cała galeria ››

Sport

Relacja z meczu w lwowskim tygodniku Sport
Cracovja – Törekves (Budapeszt)

16 kwietnia 1:3 (0:2). (...)

16 kwietnia. Zawody przyjacielskie. Boisko Cracovji. Widzów 6.000. Sędzia Obrubański. Sympatyczna drużyna Węgier zgotowała pierwszego dnia zawodów niespodziankę, albowiem pokonała z łatwością Cracovję w stosunku 3:1, zresztą zupełnie słusznie, grą bowiem górowała nad białoczerwonymi, którzy rezerwując swych graczy na rewanżowe zawody poniedziałkowe, wystawili skład silnie naszpikowany graczami z rezerwy.
Źródło: Sport nr 6 z 21 kwietnia 1922
Na polu karnem Törekvesu: (Odparcie ataku Cracovii). [pis.oryg. - przyp. FA]
Cała galeria ››

Przegląd Sportowy

Po trzytygodniowej przerwie oddała Cracovia znowu swe boisko do użytku publicznego. Przez ten czas park naszego mistrza przeistoczył się na boisko naprawdę pierwszorzędne. Sam odnowiony teren gry oddzielono w zupełności parkanem od publiczności tak, skończy się wreszcie denerwujące graczy i sportowo wychowanych widzów opuszczanie miejsc przed zakończeniem zawodów. Podwyższono również miejsca dla widzów, choć w tym kierunku nie wykorzystano jeszcze wszystkich punktów, z których wygodnie śledzić można przebieg gry. Również i trybuna ma w najbliższym czasie ulec rozbudowie.

W obecności przeszło 7.000 widzów oraz przy wspaniałej pogodzie zmierzyła się Cracovia z Törekves i została gładko pokonaną. Mistrz Polski, który do zawodów stanął bez Gintla, Synowca i Koguta, których zastąpili Prochowski J., Bielecki i Chruściński, z niedysponowanym Popielem w bramce, tym razem zupełnie zawiódł. Nie stawiał on nawet nader silnego oporu swemu przeciwnikowi, który oszczędzając widocznie swe siły do następnego spotkania, bardzo łatwo już w pierwszej połowie zdobył dwie bramki dla siebie. Sama gra toczyła się przeważnie na środku boiska, salonowo, bez zbytniego tempa. Po pauzie Cracovia na chwilę tylko wnosi nieco więcej życia do gry i zdobywa bramkę powitaną frenetycznemi oklaskami. To jeszcze pozwala wierzyć w możliwość wyrównania gry, ale niedługo, gdyż wkrótce potem Węgrzy strzelają trzecią bramkę dla siebie. To przyczyniło się do tego, że Cracovia już do końca gry pozostaje w defensywie.

Sędzią był p. Obrubański dobry.
Źródło: Przegląd Sportowy nr 16 (49) z 21 kwietnia 1922 [1]